Anna Kadrońska, z domu Załęska(ur. 04.01.1978r.), wychowanka Alicji Wiśnik, absolwentka Szkoły Podstawowej nr 3 w Przasnyszu. Obecnie zawodniczka I-ligowego klubu z Sokołowa Podlaskiego.
Bartosz Krynicki: Pani Aniu, skąd się wzięło zamiłowanie do koszykówki?
Anna Kadrońska: Lubię się ruszać, poznawać nowych ludzi i miejsca, koszykówka daje taką możliwość.
BK: Jak to się stało, że po ukończeniu szkoły podstawowej trafiła Pani do Wołomina?
AK: W 1993r. Szkoła Podstawowa nr 3 w Przasnyszu zakwalifikowała się do Mistrzostw Makroregionu Warmińsko-Mazurskiego w Koszykówce rozgrywanych w Wołominie. Była to świetna okazja dla trenerów do obejrzenia młodych talentów, a dla zawodniczek do pokazania się z jak najlepszej strony na parkiecie. Miałam to szczęście, że zostałam zauważona.
BK: Czy trudno było Pani opuścić Przasnysz i rozstać się z rodziną?
AK: Jestem mocno związana z moją rodziną, więc do tej pory nie jest to łatwe, a mając 15 lat …?Bardzo tęskniłam za rodzicami i rodzeństwem, zwłaszcza, że rzadko się widywaliśmy. Czekałam na listy, telefony i kolejne święta.
BK: Czy będąc w Wołominie miała Pani chwile zwątpienia i chciała wrócić do domu rodzinnego?
AK: Bardzo szybko wróciłam do domu, bo już w listopadzie 1993r. po tym, jak wracając z wieczornego treningu napadł mnie jakiś człowiek. Ale to było dawno i nie warto do tego wracać. Podjęłam drugą próbę gry w Wołominie i dzięki opiece kolegów i wychowawcy mojej klasy p. Doktorskiemu czułam się bezpieczniej.
Cały wywiad w piątek 10 września Kurier Przasnyski
Anna Kadrońska: Lubię się ruszać, poznawać nowych ludzi i miejsca, koszykówka daje taką możliwość.
BK: Jak to się stało, że po ukończeniu szkoły podstawowej trafiła Pani do Wołomina?
AK: W 1993r. Szkoła Podstawowa nr 3 w Przasnyszu zakwalifikowała się do Mistrzostw Makroregionu Warmińsko-Mazurskiego w Koszykówce rozgrywanych w Wołominie. Była to świetna okazja dla trenerów do obejrzenia młodych talentów, a dla zawodniczek do pokazania się z jak najlepszej strony na parkiecie. Miałam to szczęście, że zostałam zauważona.
BK: Czy trudno było Pani opuścić Przasnysz i rozstać się z rodziną?
AK: Jestem mocno związana z moją rodziną, więc do tej pory nie jest to łatwe, a mając 15 lat …?Bardzo tęskniłam za rodzicami i rodzeństwem, zwłaszcza, że rzadko się widywaliśmy. Czekałam na listy, telefony i kolejne święta.
BK: Czy będąc w Wołominie miała Pani chwile zwątpienia i chciała wrócić do domu rodzinnego?
AK: Bardzo szybko wróciłam do domu, bo już w listopadzie 1993r. po tym, jak wracając z wieczornego treningu napadł mnie jakiś człowiek. Ale to było dawno i nie warto do tego wracać. Podjęłam drugą próbę gry w Wołominie i dzięki opiece kolegów i wychowawcy mojej klasy p. Doktorskiemu czułam się bezpieczniej.
Cały wywiad w piątek 10 września Kurier Przasnyski





Komentarze
5
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
Kamil Prusinowski #69456 | 95.51.*.* 05-10-2010 14:00
ale czwórka
!
odpowiedz na ten komentarz
elo #50322 | 212.160.*.* 08-09-2010 13:38
fajny temat:D
!
odpowiedz na ten komentarz
kasia #49980 | 94.254.*.* 07-09-2010 20:15
i jeszcze raz super")
!
odpowiedz na ten komentarz
kasia #49978 | 94.254.*.* 07-09-2010 20:14
suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper:
!
odpowiedz na ten komentarz
kasia #49974 | 94.254.*.* 07-09-2010 20:13
SUPEEEEEEEEEEEEEER:)
!
odpowiedz na ten komentarz
pokaż odpowiedzi (2)