Sobota, 18 listopada 2017. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Wokół piłki. Przasnyszanie na historycznym meczu Polska - Niemcy

2014-10-15 13:43:38 (ost. akt: 2014-10-15 13:48:46)

Podziel się:

11 października zapisze się w kartach polskiego futbolu złotymi literami. Reprezentacja Polski w piłce nożnej w obecności 57 tysięcy świetnie dopingujących kibiców pokonała na Stadionie Narodowym w Warszawie mistrzów świata - Niemców 2-0 w meczu eliminacji mistrzostw Europy. Po raz pierwszy od siedmiu lat Niemcy przegrali mecz eliminacyjny. Naszym piłkarzom kibicowali także mieszkańcy z Przasnysza i powiatu.

Nastroje były różne, ale już na 2 godziny przed pierwszym gwizdkiem na zapełniającym się obiekcie dało się wyczuć atmosferę wiary, że może stać się coś, co przejdzie do historii. Bo przecież z Niemcami nie wygraliśmy jeszcze nigdy, a w 18 spotkaniach 6 razy remisowaliśmy i 12 razy przegrywaliśmy. Z Przasnysza pojechało wielu kibiców, których nasza 13-to osobowa grupa widziała, a czasem nawet udało się przywitać i porozmawiać. Nie było głosów pesymizmu, prawie każdy obstawiał co najmniej remis. No, ale my kibice tak mamy, potem często rzeczywistość brutalnie weryfikuje nasz optymizm.

Ale tym razem tak nie było. Stadion od początku kipiał jak wielki kocioł. Nawet, kiedy zdobywcy pucharu świata wściekle atakowali, to z jakimś dziwnym spokojem wierzyliśmy, że dziś Polacy zrobią wszystko, żeby zapisać się w historii i nie dopuszczą do utraty gola. Niemcy mieli oczywiście więcej sytuacji, ale Polacy bronili z wielkim poświęceniem, a Szczęsny grał jak w transie.

Przyczajeni Polacy liczyli na swoje kontrataki. A że wykorzystali je z zimna krwią, sensacja stała się faktem. Kiedy w 51 minucie Milik zdobył gola na 1-0, stadion oszalał, kibice starsi i ci młodsi byli w euforii, a tym najmłodszym mamy musiały zakładać specjalne ochraniacze na uszy. Kiedy Piszczek, który popisał się asystą jeszcze bardziej podkręcał kibiców do wsparcia, nikt już prawie do końca meczu nie siedział. Dobiegała 75. minuta, kolega z naszej ekipy powiedział słowa, które całą drogę powrotną ze śmiechem wspominaliśmy – „…panowie to będzie najdłuższe 15 minut polskiej piłki nożnej…”. No i było, ale…13, bo kiedy w 88. minucie Mila podwyższył po akcji Lewandowskiego na 2-0, to chociaż to nie katowicki Spodek, stadion narodowy odleciał. Tylko w sektorze niemieckim panował smutek i frustracja, przez którą ucierpiało ogrodzenie…, ale nikt na to nie zwracał uwagi. Rozpoczęła się feta.

Pokonaliśmy aktualnych mistrzów świata 2-0. Pierwszy raz w historii. Jesteśmy liderem grupy z bilansem bramek 9-0 i kompletem punktów. I jak to powiedział przekornie inny kibic, „teraz możemy już wszystko przegrać, bo Niemców wreszcie pokonaliśmy”. Oby tak oczywiście nie było i oby takich chwil nasi piłkarze dawali nam coraz więcej.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB