Czwartek, 21 czerwca 2018. Imieniny Alicji, Alojzego, Rudolfa

Roczna Kalinka walczy z nowotworem złośliwym

2015-03-18 14:31:38 (ost. akt: 2015-03-18 14:34:05)

Podziel się:

Jak ciężko przelać na papier słowa, które wyraziłyby ból jaki czują od wielu miesięcy rodzice Kalinki Sobolewskiej. Niezrozumienie, żal, cierpienie – to wszystko znoszą najbliżsi Kalinki, ale walczą, nie poddają się!

- Nasza maleńka córeczka urodziła się w marcu 2014 roku. Ważyła zaledwie 2,5 kg. Kalinka zachorowała na raka w wieku 4 miesięcy. Od tego czasu przeszła już kilka ciężkich cykli chemioterapii. Wierzymy że nasza córeczka zwycięży chorobę, czeka ją jeszcze długa walka! - mówi mama rocznej Kalinki.
Dziewczynka leczona jest w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.

Rodzice mówią o Kalince, że jest to ich mała Calineczka, ich Wojowniczka, która się nigdy nie poddaje. Choć miała 7 miesięcy ważyła tylko 5 kg. Walka z jedzeniem trwała godzinami. Mama walczyła o każdy łyk wypitego mleka o każdy kęs zjedzonej zupki. Jeśli tylko Kalinka po chemioterapii zaczynała jeść, nie miała żadnych powikłań była wielka nadzieja na powrót do domku, chociaż na kilka dni.
- Będziemy walczyć o kolejne gramy, kolejne kilogramy. Aby duża rosła i miała siłę walczyć z potworem. Cieszymy się z każdej godziny którą spędzamy w domku. A też między innymi dlatego, że nasza Calineczka ma starsza siostrę która potrzebuje nas jak i my jej. Chłoniemy jej przytulaski, buziaki i to że jesteśmy w komplecie, jak rodzina. Bo rzadko możemy się tym cieszyć – mówi pani Klaudia.


Kalinka jest taka mała, a tyle jeszcze ciężkich chwil ją czeka, musi mieć siłę do walki.
- Najgorsze jest jak Kalinka do tego wszystkiego złapie jakąś infekcję. Zbijamy gorączkę, podajemy antybiotyki, robimy inhalacje, a ona broni się zaciekle. Jednak nie dziwie się że Calineczka tak reaguje, ponieważ i tak wiele przechodzi i jeszcze wiele przed nią i przed nami jako rodzicami. Wielki strach mamy w oczach, obawy o których nie mówimy ale wierzymy, że Maleńka zniesie dobrze kolejne etapy leczenia. Ciężko jest, jak się dzieje coś złego. Uczymy się z tym żyć i czekamy na cud – dodaje mama Kalinki.


18 grudnia aktualnie wtedy dziewięciomiesięczna dziewczynka miała robiony tomograf, który wyszedł dobrze.
- Pani doktor jest zadowolona, bo oznacza to że chemia działa. Guz nadal jest nieoperacyjny, ale całe szczęście zmniejsza się. Dokładnie w Wigilię 24 grudnia otrzymałam wypis w którym przeczytałam, że nie ma nigdzie innych żadnych zmian. Wszystko jest dobrze, badanie wyszło rewelacyjnie. I to dla nas rodziców był największy prezent gwiazdkowy. Oby tak dalej. My walczymy z całych sił – apeluje mama Kalinki.


Po świętach ponownie szpital, Nowy Rok w domku i potem znowu szpital.
- W drodze.... w drodze, jakby to nazwać do drugiego domu który zamieszkujemy z Calineczka już od wielu miesięcy. Tak bardzo się nie chce, najchętniej zostałybyśmy w domku, ale wiem że musimy, nie ominiemy tego w żaden sposób, nie przeskoczymy. W styczniu była już 8 chemioterapia, a wydaje się że ledwo zaczęliśmy. Pogodzić nigdy się z tym nie pogodzimy, z tym że taką ciężką chorobę przechodzi nasze dziecko i wiele innych dzieci, które są niewinne i mają wiele przed sobą, ale walczą i my tez walczymy. Nigdy się nie poddamy. A wiec kochani, trzymajcie za nas kciuki – mówi mama.

W styczniu rodzina Sobolewskich przyjechała do szpitala z myślą, że wszystko jest dobrze. A tu markery wątrobowe podwyższone, leukocyty 6 tys, czyli świadczące o jakiejś infekcji. Chemia wstrzymana. Całe szczęście po badaniach usg brzuszka wyszło, że wszystko jest dobrze. Nawet okazało się, że nowotwór się jeszcze zmniejszył.
- Eh, co najgorsze to walka z jedzeniem. Nie wiem czemu tak jest, w czasie podawania chemii odstawiała słoiczki, ale mleka zjadała 100-120 ml co trzy godz, a od powrotu do domu coraz gorzej. Jakoś dajemy rade, ale walka z niejedzeniem Kalinki mnie wykańcza, czasami mam po prostu dość. Czasami są już chwile że zastanawiam się nad tym wszystkim, jak długo jeszcze, jak długo? Kiedy przyjdzie czas że Kalina w końcu weźmie sama z chęcią butelkę i pięknie zje. Bo nadejść by już mógł. Jednak tak sobie myślę, że nasza Calineczka taka malutka, skromniutka, zmęczona przez chorobę, ale jednocześnie tak silna, waleczna, wielka, co dzień uśmiechnięta radosna, żywiołowa panienka. Jeszcze troszkę. Jeszcze chwila. Tylko moment – z nadzieją mówi pani Kladuia.


W marcu Kalineczka przyjęła już 10 cykl pełnej chemioterapii.
- Ja to kiedyś oszaleje. Ze złości, zmartwień, bezsilności. Zakończyliśmy chemię. Kalina przy chemii zjadała ładnie, a wiec decyzja zapadła że idziemy do domu. A w nim jak młotem w łeb, naszej królewnie odmieniło się. Ciężko cokolwiek jej wepchnąć do buzi. Na prawdę oszaleć można z tym wszystkim, z tym nie jedzeniem, powikłaniami i innymi skutkami. Powrót do centrum. Jak bumerang. W poniedziałek 9 marca Kalina nadal po chemii mało jada. Myślałam że uda nam się jej pierwsze urodziny spędzić w domu, w gronie rodzinnym, ale niestety inaczej się potoczyło i nasza Calineczka roczek spędziła w szpitalu. Ale jakoś to przetrwałyśmy, chodź przykro nam jest, nam jako rodzicom. Aby tylko zaczęła jeść, to wrócimy do domku i zrobimy jej spóźnione urodzinki. Pozdrawiamy was kochani serdecznie i trzymajcie za nas kciuki. Korzystając z okazji w imieniu Kalinki proszę Was serdecznie o przekazanie 1 % podatku – apeluje Klaudia Sobolewska.


Pomóż i przekaż 1 % podatku Kalince
KRS 0000249753
Z dopiskiem pomoc dla Kalina Sobolewska


Dane fundacji
Można również pomóc Kalince wpłacając nawet 5 zł na konto fundacji.
Fundacja "Nasze Dzieci" przy klinice Onkologii w IP CZD
Al. Dzieci Polskich 20 lok.120A, 04-730 Warszawa
Bank PEKAO S.A.
76 1240 1109 1111 0010 1163 7630
w tytule: Kalinka Sobolewska

Do wpłat zagranicznych
SWIFT CODE: PKOPPLPW
IBAN PL 76 1240 1109 1111 0010 1163 7630
w tytule: Kalinka Sobolewska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB