Sobota, 18 listopada 2017. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Raz na wozie raz pod wozem

2015-05-28 13:34:41 (ost. akt: 2015-05-28 13:37:02)

Podziel się:

MKS Przasnysz rozegrał mecze w ramach 29. i 30. kolejki IV ligi mazowieckiej. Przasnyszanie grali ze zmiennym szczęściem, rywale postawili inne warunki, a piłkarze Wiktora Pełkowskiego zaprezentowali nierówną formę.

W Ciechanowie gola na wagę 3 punktów zdobył Radosław Piątek, w Przasnyszu bramki strzelili Paweł Olszewski i Damian Grędziński z karnego, ale Narew zdobyła jednego gola więcej. MKS na 4 kolejki przed końcem rozgrywek zajmuje solidne i bezpieczne 7. miejsce z 53 punktami na koncie.

Przasnyszanie od kilku kolejek nie walczą już o awans, a i utrzymanie w IV lidze zapewnili sobie wcześniej. Inaczej ostatni rywale biało-niebieskich. W środę w Ciechanowie zespół Wiktora Pełkowskiego zagrał przyzwoicie, kontrolował mecz i stwarzał sytuacje bramkowe. Nikt jednak nie chciał pokonać byłego bramkarza przasnyskiego MKS-u Błażeja Kokosińskiego. W ciągu pierwszych 15 minut 3 razy Kokosiński wychodził z opresji obronną ręką. Strzały Tomasza Pragacza, Pawła Olszewskiego oraz Tomasza Kamińskiego nie znalazły drogi do bramki ciechanowian. Także w 30. minucie uderzenie Łukasza Kosiorka wybronił golkiper gospodarzy, a dobitka minęła bramkę miejscowych. W drugiej połowie gra wyglądała podobnie. Przasnyszanie grali piłką, atakowali, a ciechanowianie długimi piłkami starali się stworzyć sytuacje. O ile goście byli nieskuteczni pod bramką Kokosińskiego, to gospodarze do bramki Macieja Wiśniewskiego praktycznie się nie zbliżali. W 72. minucie po dośrodkowaniu Kamińskiego, Kokosiński wybił w zamieszaniu piłkę na 4. metr, ale dobitka Kamila Rutkowskiego nie trafiła do bramki. Minutę później po rożnym i dobrej centrze Kamińskiego ponownie Rutkowski przestrzelił z 4 metrów. W 76. minucie do zagranej ze środka za linię obrony piłki ruszył wprowadzony chwilę wcześniej Radosław Piątek. Wygrał walkę bark w bark w polu karnym i strzałem lewą nogą z pierwszej piłki w długi róg pokonał Kokosińskiego, ustalając wynik spotkania.


Przasnyszanie podejmowali również walczącą o utrzymanie Narew Ostrołęka. Rywale grali z wielka determinacją, a przasnyszanie wyglądali jakby myślami byli zupełnie gdzie indziej. Już w 15. minucie goście mieli idealną okazję bramkowa. Po dośrodkowaniu z lewego skrzydła, niepilnowany napastnik gości z 8 metrów posłał piłkę obok bramki MKS-u. W 26. minucie wszystko wróciło do normy. Olszewski otrzymał piłkę na lewym skrzydle, zszedł do środka, zwodem minął obrońcę i strzałem pod poprzeczkę zdobył gola na 1-0. Ale to były dobre złego początki. W 41. minucie niefrasobliwość w obronie wykorzystali goście i po rzucie z autu strzał głową obronił Wiśniewski, ale zabrakło asekuracji i dobitka znalazła drogę do bramki. Trzy minuty później w podobnych okolicznościach Narew objęła prowadzenie. Dośrodkowanie z lewej strony, strzał napastnika z 5 metrów obronił Wiśniewski, ale piłkę wślizgiem do bramki wepchnęli rywale. W 48. minucie obrońcy MKS-u po raz kolejny pokazali, jak nie należy grać. Prawą stroną przedarł się nienaciskany zawodnik ostrołęczan, wszedł w pole karne i strzałem pod poprzeczkę podwyższył na 3-1. W 49. minucie wróciły nadzieje gospodarzy. W polu karnym faulowany był Rutkowski, a jedenastkę pewnym strzałem w okienko na gola zamienił Damian Grędziński. W 55. minucie gospodarze znowu sami sobie narobili kłopotów. Krzysztof Butryn wycofał trudną piłkę do Wiśniewskiego, a ten mając problemy z jej opanowaniem, złapał ją, za co sędzia podyktował rzut wolny pośredni z 5 metrów. Szczelny i aktywny mur przasnyszan zablokował jednak strzał. Od 67. minuty MKS musiał grać w osłabieniu po czerwonej kartce dla Piątka i mimo sytuacji z obu stron wynik nie uległ już zmianie.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB