Wtorek, 21 listopada 2017. Imieniny Janusza, Marii, Reginy

Wywiad z Beatą Kozidrak

2015-06-11 11:56:53 (ost. akt: 2015-06-11 12:15:03)

Podziel się:

Rock and roll to jest wolność, ja mam chrypę i kocham śpiewać rockowo, bluesowo, bo z tej muzyki wypływa szczerość. Ja nie muszę być Celine Dion i śpiewać perłowo. Wyciągam bardzo wysokie dźwięki i po tylu latach śpiewania także niskie i nie muszę się pilnować podczas koncertów, co mnie bardzo cieszy - mówi „Kurierowi” na chwilę przed koncertem Beata Kozidrak, wokalistka zespołu Bajm.

Bartosz Krynicki: Witam, Pani Beato, w Przasnyszu. Jest nam niezmiernie miło gościć legendę polskiego rocka w naszym mieście. Miało pojawić się pierwsze, standardowe pytanie: „jak wrażenia po koncercie?”, ale ze względu na to, że spotykamy się przed występem, nie zadam tego pytania. Mogę mieć tylko nadzieję, że przasnyska publiczność spełni oczekiwania zespołu. W związku z tym przejdę od razu do historii zespołu. Jesteście razem z zespołem na scenie już ponad 30 lat. Od razu nie staliście się gwiazdami polskiej sceny. Czytałem, że początki nie były łatwe.

Beata Kozidrak: (śmiech) Na początku kariery w ogóle nie myślałam o gwiazdorstwie, pieniądzach. Po prostu chciałam śpiewać, to był mój cel. Zaczęły się schody w momencie, kiedy zaczęliśmy tworzyć w swoim gronie. Mój brat robił muzykę, ja pisałam teksty, a mój późniejszy mąż zajmował się produkcją. I komuś tam nie spodobały się moje teksty, ale wtedy byłam nastolatką, teksty były proste, ale z serca. I nasze piosenki przeleżały w szufladzie, a w dodatku była jedna telewizja, jedno radio, więc byliśmy na straconej pozycji. Ale to nam nie przeszkodziło, szliśmy cały czas do przodu i udało się.

Pani Beato, zagraliście tyle koncertów, że nawet nie próbuję ich zliczyć. W tym także wiele za granicami naszego kraju. Ale czy był koncert, który wspomina Pani/zespół w sposób szczególny?

Nie da się (śmiech). Mnóstwo było takich koncertów, przysięgam Ci. Trzeba stanąć na scenie i zobaczyć jak ludzie reagują, śpiewają. W tamtym roku graliśmy trasę akustyczną w największych halach w Polsce, które były przepełnione po brzegi fanami. I wychodząc na scenę, zastanawiałam się, co to będzie jak znowu zaśpiewam „Dwa serca dwa smutki”. I kiedy zaczęłam „Rośniesz jak młody Bóg”, wszyscy zaczęli śpiewać ze mną, tak że mogłam stanąć z boku i wysłuchać jak do końca ją zaśpiewali. I powiedz, jak nie mają przechodzić mi ciary w takim momencie (śmiech).

Podczas tras koncertowych życie z samymi mężczyznami musiało być czasami męczące.

Nie napiszę o tym książki, bo parę rozwodów by było (śmiech). Żartuję oczywiście. Ale poznałam dzięki temu świat mężczyzn.

Dowiedziałem się także, że rodzice nie byli zadowoleni ze ścieżki, jaką Pani wybrała.

Na początku tata na mnie patrzył jak na dziwoląga. Inaczej chciałam się ubierać, malować. To mu przeszkadzało. I żeby być sobą, postanowiłam wyfrunąć z gniazda. Wiem, że tata po prostu o mnie się bał. Zawód muzyka jest niepewny, stąd jego obawy. Poza tym z muzyką rockową kojarzyły mu się tylko alkohol i panie, wiadomo jakie (śmiech). Ale kiedy przyjechałam do domu po Opolu, tata był wzruszony.

W latach 80. graliście nawet trzy koncerty dziennie. Czy kiedykolwiek miała Pani dość i miała moment kryzysu, aby zakończyć karierę?

Byłam zmęczona, ale byłam także młoda. Więc wstawałam i po prostu grałam. Potem, kiedy piosenki były trudniejsze, a ja pracowałam nad wokalem, wtedy odpadało, żebym grała tyle koncertów dziennie, bo zwyczajnie mój głos nie wytrzymywał.

Pomimo ogromnych sukcesów i nieustająco dobrej passy, skład Bajmu dość często się zmieniał. Dlaczego tak się działo?

Ludzie są różni, mają różne charaktery. Jedni za mną nie nadążali, bo chciałam cały czas tworzyć, innym woda sodowa uderzała do głowy, trochę rozrabiali w hotelach. Nie tylko Lady Pank był taki (śmiech). Ja za to byłam odpowiedzialna, musiałam dbać o swój wizerunek, głos. To nieprawda, to co kiedyś pisali, że mąż mnie odizolowywał. Po prostu wiedziałam, że muszę być w pełni sił.

No właśnie, wspomniała Pani o mężu, który jest managerem zespołu. Jak się pracuję z bliską osobą? Bo niektórzy znani wokaliści, sportowcy unikają współpracy z rodziną.

To jest trudne. Ale nie owijając w bawełnę, Andrzej jest najlepszy w tym kraju. Jest świetnym managerem, on nie słodzi. Jak coś jest nie tak, to po prostu o tym mówi. Ja jako kobieta oczywiście się wkurzam i potem się kłócimy, a potem też jako kobieta wrócę do domu, przemyślę i stwierdzam, że miał rację. Czasem potrzebne są gorzkie słowa, aby nie popaść w rutynę. W tym zawodzie to jest najgorsze.

Rok temu miałem okazję rozmawiać, tak jak to Pani ujęła, z tym rozrabiaką Januszem Panasewiczem, który powiedział, że koncerty z orkiestrą symfoniczną uzupełniają elektryczne dźwięki i on jak i zespół czują moc, jednak musi się bardzo kontrolować, bo jest schemat pewien i nie może improwizować, co trochę mu przeszkadza. Jaka jest Pani opinia?

(śmiech) Tak, to co Janusz powiedział, to całkowita prawda. Rock and roll to jest wolność, ja mam chrypę i kocham śpiewać rockowo, bluesowo, bo z tej muzyki wypływa szczerość. Ja nie muszę być Celine Dion i śpiewać perłowo. Wyciągam bardzo wysokie dźwięki i po tylu latach śpiewania także niskie i nie muszę się pilnować podczas koncertów, co mnie bardzo cieszy.

Na zakończenie chciałbym zapytać, jakie wrażenia Pani towarzyszą, gdy widzi Pani na koncertach dwa, nieraz trzy pokolenia fanów? Zresztą w Przasnyszu widzę, że jest podobnie. Nawet w moim przypadku są babcia, mama i ja.

To pozdrów je koniecznie (śmiech). Wiesz co, to jest dla mnie nagroda i jest to powód dla mnie do ogromnej radości. Cieszę się ze starszych fanów, bo oni czują prawdę. Wiedzą, że ja wychodzę i śpiewam od serca. Bajm ma mnóstwo hitów, które łączą pokolenia. Sama wiem, bo jak wychowałam nastolatkę i była w okresie buntu, to żeby dotrzeć do niej, próbowałam przez muzykę i dzięki temu było łatwiej nawiązać kontakt. Więc sama na własnej skórze odczułam, że te piosenki są międzypokoleniowe.


Dziękuję bardzo za rozmowę i powodzenia na koncercie.

Ja również dziękuję.

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. jolka #1752184 | 89.230.*.* 11 cze 2015 15:02

    Bardzo zniesmaczyły mnie teksty Beaty do widzów między piosenkami. przykład: jacy drętwi jesteście, albo: mógłby się pan odchudzić. Miała być gwiazda a okazało się, że to wiejska dziołcha.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. przasnysz #1752163 | 5.172.*.* 11 cze 2015 14:29

    ha ha Na początku kariery w ogóle nie myślałam o gwiazdorstwie, pieniądzach. no a jak się ma no to odpowiedzcie sobie sami żenada

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Kasia #1752093 | 176.221.*.* 11 cze 2015 12:53

    super

    ! - + odpowiedz na ten komentarz