Niedziela, 19 listopada 2017. Imieniny Elżbiety, Faustyny, Pawła

Obalamy stereotyp skejta

2015-08-04 16:00:12 (ost. akt: 2015-08-04 14:38:13)

Podziel się:

Skatepark to nie plac zabaw. O kulturze skate i ciężkiej pracy niezbędnej, aby wykonać ewolucje, rozmawiamy z Adamem Kapszukiewiczem, który zaszczepił w wielu miłość do rolek.

GRZEGORZ HERUBIŃSKI: Na co dzień można was na spotkać na osiedlu, gdzie został przeniesiony skatepark.

ADAM KAPSZUKIEWICZ: W październiku br. faktycznie został przeniesiony skatepark z obszaru parkingu przy stadionie miejskim na teren tzw. Wembley przy ulicy Orlika.

Czy mógłbyś przybliżyć, na czym polega subkultura skate?

Bycie skatem trudno nazwać przynależnością do jakiejkolwiek subkultury. Każdy z nas jest inny i jedyne, co nas łączy, to uprawianie nietypowych i trudnych dziedzin sportu, takich jak rolkarstwo wyczynowe i agresywne, deskorolka czy BMX. To sport określa, kim jesteśmy i że jesteśmy akurat skate'ami. Jest to dość skomplikowane i niejednoznaczne pojęcie.

Ile osób tam jest?

Jeśli chodzi o przasnyską scenę skate, to jest nas niewielu. Stała ekipa to około 10 osób. Mam na myśli osoby, które naprawdę angażują się bardzo mocno w życie naszego skateparku. Oczywiście pojawia się co jakiś czas ktoś nowy albo ktoś, kto raczej rzadko się pojawia. Często pojawiają się też młodsze dzieciaki, które zakładają roleczki czy biorą deski, próbując swoich sił.

W świadomości społecznej skate odbierany jest stereotypowo jako człowiek w dresach, z tatuażami, którego atrybutem są rolki, deska, BMX. Którego trochę należy się bać. Jak odniesiesz się do tego stereotypu?

Stereotypy każdy wie, jakie są, walka z nimi jest bez sensu. Stare mądre przysłowie mówi, by nie oceniać książki po okładce. Moje zdanie jest takie, że każdy ma prawo wyglądać, jak czuje, i robić, co uważa za słuszne. Ważne, by przy tym nie krzywdził innych. Znam ludzi reprezentujących przeróżne dziedziny, od uczniów, lekarzy, po prezesów poważnych instytucji uprawiających sporty ekstremalne. Tak samo jak znam ludzi w wieku 50 lat, którzy czerpią ogromną radość z jazdy na rolkach i niekoniecznie rekreacyjnej.

Z czego wynikają swego rodzaju moda skate, kwestia tatuaży i ubrania? W swoim gronie posługujecie się swego rodzaju specjalnym językiem - jak go tworzycie, skąd taka potrzeba stworzenia kodu językowego?

Moda kojarzona z byciem skatem jest kwestią indywidualną. Każdy „nosi” się tak, by czuć się dobrze i wygodnie. Faktem jest, że posiadamy niektóre części garderoby podobne, ale to raczej nadal kwestia indywidualna. Niektórzy lubią szerokie ubrania, inni bardziej dopasowane. Jedni lubią kolory, inni czerń itd.
Co do tatuaży, to nie jest to zjawisko nowe i kojarzące się tylko z osobami uprawiającymi sporty ekstremalne. Tatuaże posiadają sportowcy, muzycy, politycy, urzędnicy, lekarze i reprezentanci innych znamienitych zawodów. Czasy się zmieniają i ta forma ozdabiania ciała nie jest czymś dziwnym i kojarzonym, jak jeszcze do niedawna, z marynarzami i przestępcami. Sam posiadam wytatuowaną całą rękę, a jestem urzędnikiem miejskim. Na szczęście mam mądrego i postępowego szefa.
 
Co robicie na co dzień? Gdzie pracujecie?

Każdy z nas robi tak naprawdę co innego. Najwięcej wśród nas jest uczniów szkół średnich i gimnazjum (mowa tu m.in. o Dominiku, Kubie, obydwu Michałach). Ja osobiście pracuje w naszym urzędzie miasta i prowadzę działalność gospodarczą, moja żona Kasia jest nauczycielką, kolega Wojtek pracuje w prywatnym przedsiębiorstwie, kolega Tomek to tegoroczny maturzysta, który pracuje u jednego z dużych operatorów telefonii komórkowej.

Wykonanie poszczególnych figur wymaga dużo pracy i ćwiczeń. Jaka jest granica bezpieczeństwa? Skąd czerpiecie inspiracje?

Nie jest to łatwe i tylko łatwo wygląda, gdy obserwuje się kogoś, kto coś już potrafi. Potrzeba dużo potu, krwi i bólu, by osiągnąć naprawdę dobry poziom. Zależy także od tego, jaki mamy cel.
Inspiracje czerpie się od ludzi, którzy już parę ładnych lat uprawiają tego typu dyscypliny. Poza tym należy troszkę czasu poświęcić i nauczyć się przede wszystkim podstaw, rozwijając jednocześnie swoje ciało i umysł.
Wiele tricków jest naprawdę wymagających i niebezpiecznych, ale to sprawia, że po ich wykonaniu satysfakcja jest ogromna. Dzięki temu płynie w nas rzeka adrenaliny.

Byliście w Warszawie. Po co tam pojechaliście? Co takie wyjazdy wam dają?

Ostatnia wyprawa do stolicy nie jest ani naszą pierwszą, ani ostatnią. Od 5 lat wraz z żoną odwiedzamy wszystkie najlepsze zawody i eventy rolkowe w Polsce.
Sam często sędziuję lub prowadzę zawody i inne eventy. W tym jestem zawodnikiem na licencji Polish Rolling League. Moja żona udziela się na scenie slalomu rolkowego, Dominik jest zawodnikiem PRL. Reszta osób na razie zaczyna swoją przygodę.
Poza wyjazdami na zawody bierzemy udział z szkoleniach i warsztatach, dzięki którym poszerzamy spektrum swoich umiejętności.
Dzięki rolkom zwiedziłem całą Polskę i praktycznie wszędzie mam znajomych rolkarzy. Od jakiegoś czasu na wyprawy jeździmy większą ekipą z Przasnysza. Mam też nadzieję, że będą czas, środki oraz ludzie na dalsze wyjazdy.

Na jakie problemy natrafiasz podczas codziennego treningu?

Największym problemem są ludzie, którzy nie wiedzą do końca, czemu służy taki obiekt, jak skatepark. Rodzice i dziadkowie traktują go jako plac zabaw. SKATEPARK TO NIE PLAC ZABAW i nie powinny się tam znajdować dzieci. Chyba że są z opiekunami z odpowiednim sprzętem i ochraniaczami. Poza tym młodzież pijąca alkohol na placu lub boisku obok. Butelki i inne ciekawości trafiają na płytę skateparku. Od kamieni przez butelki po meble.  


Podziel się informacją: 



Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. 

Swoją stronę założysz TUTAJ ".

Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij 
Problem z założeniem profilu? Potrzebujesz porady, jak napisać tekst? Napisz do mnie. Pomogę: Grzegorz Herubiński

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB