Poniedziałek, 20 listopada 2017. Imieniny Anatola, Edyty, Rafała

Podejrzany zgłosił się sam

2016-02-12 09:39:17 (ost. akt: 2016-02-12 09:40:37)

Podziel się:

Jest przełom w śledztwie dotyczącym opisywanej także na naszych łamach sprawy zabójstwa dziennikarza Łukasza Masiaka z Mławy.

Podejrzany o zabójstwo w toalecie jednego z mławskich lokali (14 czerwca 2015 r.) i poszukiwany od tamtej pory Bartosz N. 2 lutego po południu wraz ze swoim obrońcą zgłosił się do płockiej prokuratury, która poleciła policji go zatrzymać i odwieźć do aresztu. Stamtąd przewożono go na przesłuchania. - Uczestniczę w przesłuchaniu, bo chciałam, żeby ten człowiek spojrzał mi w oczy i zdał sobie sprawę z tego, co zrobił. Satysfakcji z zatrzymania żadnej nie mam, ponieważ to nie wróci mnie i moim dzieciom Łukasza – powiedziała portalowi NaszaMława.pl Marzena Masiak, żona dziennikarza.

Jak ujawniła obrona podejrzanego, składał on wyjaśnienia w ramach swobodnej wypowiedzi, natomiast odmówił odpowiedzi na pytania stron. Z kolei Iwona Śmigielska-Kowalska, rzecznik prasowy płockiej Prokuratury Okręgowej poinformowała, że prokurator zarzucił Bartoszowi N. to, iż działając z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia Łukasza Masiaka zadał mu cios w postaci kopnięcia nogą w lewą część głowy, co skutkowało powstaniem krwiaka podtwardówkowego i w konsekwencji spowodowało śmierć pokrzywdzonego w krótkim czasie po przewiezieniu do szpitala. Zbrodnia ta zgodnie z art. 148 Kodeksu karnego jest zagrożona karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, 25 lat pozbawienia wolności, bądź dożywocia.

- Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Złożył bardzo krótkie wyjaśnienia, odmówił odpowiedzi na jakiekolwiek pytania stron uczestniczących w tym przesłuchaniu. W swoich wyjaśnieniach przedstawił własną wersję przebiegu zdarzenia. W tej chwili prokurator podjął decyzję o skierowaniu wniosku do Sądu Rejonowego w Płocku o zastosowanie tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy – mówiła rzeczniczka.

Nie chciała ujawnić, jaka jest wersja podejrzanego. Zdradziła jednak, że szczegóły dotyczące zdarzenia, które podawał, różnią się od dotychczasowych ustaleń. Podobno podkreślał, iż do tego zdarzenia doszło w związku z nieporozumieniem na tle towarzyskim, a nie z działalnością dziennikarską Masiaka.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB