Wtorek, 19 września 2017. Imieniny Januarego, Konstancji, Leopolda

Szanse MKS-u na baraże już tylko matematyczne

2016-06-18 12:00:00 (ost. akt: 2016-06-17 11:21:01)

Podziel się:

MKS Przasnysz przegrał 0-1 z Czarnymi Węgrów wyjazdowy mecz rozegrany w ramach 33 kolejki IV ligi mazowieckiej w grupie północnej. Przasnyszanie na samym finiszu rozgrywek, na jedną kolejkę przed zakończeniem sezonu stracili pozycję lidera na rzecz Huraganu Wołomin, do którego tracą 2 punkty. W sobotę o godzinie 18.00 MKS zagra na własnym stadionie ostatni mecz w sezonie z KS Łomianki. Matematycznie jeszcze wszystko jest możliwe, bo Huragan gra z Ożarowem Maz. MKS musi wygrać z Łomiankami i liczyć na porażkę Huraganu.

Do Węgrowa pojechali wszyscy zawodnicy, którymi na obecną chwile dysponuje trener Wiktor Pełkowski. Z powodu kontuzji nie mogli zagrać: Piotr Piasecki, Robert Wróblewski, Jarosław Pełkowski i Dariusz Przebierała. W kadrze meczowej, po raz pierwszy w rundzie wiosennej znalazł się Paweł Olszewski, który mimo kłopotów zdrowotnych chciał pomóc drużynie.
Początek meczu nie zwiastował niczego złego. Przasnyszanie kontrolowali grę, zepchnęli rywala na własną połowę i spokojnie rozgrywali piłkę. Wyglądało to całkiem dobrze i wydawało się, że bramki będą tylko kwestią czasu. Gospodarze nic szczególnego nie prezentowali, zamurowali jednak bramkę całą jedenastką i liczyli na kontry. Piłkarzom trenera Pełkowskiego ciężko było przedostać się środkiem pola, więc grali skrzydłami. Niestety żadna z kilku sytuacji bramkowych w pierwszej części gry nie została zamieniona na gola. Przebieg meczu dawał jednak solidne powody, by sądzić, że w drugiej połowie MKS spokojnie zainkasuje 3 punkty. Niestety w drugiej odsłonie przasnyszanie zagrali słabo, było bardzo dużo niedokładnych podań, strat i praktycznie tylko raz zagrozili bramce rywali, gdy po podaniu Artura Gawędy bliski oddania celnego strzału z 5 metrów był wprowadzony w 63 minucie Olszewski. MKS bił głową w mur, ale nie tworzył zagrożenia pod bramką rywali. Za to miejscowi coraz częściej długimi podaniami próbowali zapewnić sobie bramkę dającą im grę w barażach o utrzymanie. Już w doliczonym czasie gry, ich marzenia się spełniły, a marzenia przasnyszan chyba się skończyły. Chociaż do póki piłka w grze, wszystko jest jeszcze możliwe… W 94 minucie na lewym skrzydle piłkę otrzymał niepilnowany napastnik Czarnych i strzałem z narożnika pola karnego, pod poprzeczkę, ustalił wynik kiepskiego w sumie w wykonaniu przasnyszan spotkania.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB