środa, 13 grudnia 2017. Imieniny Dalidy, Juliusza, Łucji

Łączniczka w ogrodzie

2016-09-16 08:55:52 (ost. akt: 2016-09-16 08:57:51)

Podziel się:

Kocha swój ogród, umie cieszyć się życiem, choć ma już 91 lat. Może dlatego, że nie raz spojrzała śmierci w oczy. Przecież Niemcy mogli ją zdekonspirować. Wtedy zginęłaby nie tylko ona, ale i cała jej rodzina. Pani Janina Leszczyńska. Stopień: podporucznik.

Pod pogodnymi powiekami nie widać rys życia i historii, które mocno odcisnęły piętno na jej sercu. Aż trudno wyobrazić sobie, że ta pogodna działkowiczka, która mimo wieku, wciąż tak krzepko się porusza, była kiedyś młodą Jasią, która zamiast książek szkolnych, pod pachą przenosiła tajną korespondencję dla organizacji konspiracyjnych. Wiele razy ryzykowała młode życie, by pomóc swojej ojczyźnie. Dziś jest podporucznikiem Wojska Polskiego. Ten stopień został jej nadany za służbę na rzecz kraju przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
- Działałam w konspiracji jako łączniczka. Przenosiłam tajne pisma. Musiałam je tak schować, żeby nikt ich nie znalazł - wspomina. - Kiedyś wyszłam z listem i natknęłam się na cały tabor Niemców. Deszcz lał jak nie wiem. Pierwszy furman zapytał, gdzie idę - odpowiedziałam, że do cioci. Nie chciałam z nimi jechać. Niemiec jednak nadal nalegał: „Za bardzo pani zmoknie” - mówił. Wsiadłam, bojąc się, że mnie gdzieś wywiozą. Dojechałam jednak do Świętego Miejsca. „Tutaj mieszka moja ciocia”, powiedziałam i podziękowałam. Wszystko skończyło się dobrze. List dotarł - opowiada łączniczka.


Przasnyszanka skończyła 91 lat i nadal jest w dobrej formie. Czuje się znakomicie. Sama jeszcze potrafi stworzyć na szydełku arcydzieło, do tego czasem coś uszyje, posprząta.
- Na działce zrobię wszystko: sieję, pielę, zbieram nasiona, przesadzam, rozsadzam. Działka jest moim sposobem na życie – mówi Janina Leszczyńska. - Uwielbiam ją. najbardziej kocham wiosnę, gdy wszystko budzi się do życia, robi się ciepło i można wyjść z bloku - dodaje.
W ostatnim czasie pomaga jej syn - Leszek. Jak mówi, że nic nie może się z darów ogrodu zmarnować, to nie ma takiej możliwości, by jakaś śliwka, jakiś por zgnił w ogrodzie. Jej ponad 2 - arowa działka to mały sad z drzewami owocowymi, z grządkami na warzywa, kwiatami, ławeczką na chwilę wytchnienia. Jest mistrzynią w przygotowywaniu przetworów.
- Ostatnio wszystko przerobiłam. Skończyłam robić powidła ze śliwek, przyniosłam ponad kilogram malin, które też przerabiałam – mówi pani Janina.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB