Czwartek, 23 listopada 2017. Imieniny Adeli, Felicyty, Klemensa

Azja Tuhaj Bej w Bogatem

2016-09-18 08:00:00 (ost. akt: 2016-09-16 11:19:12)

Podziel się:

O niezwykłych pojedynkach, o magii ekranu i cenie sławy, wreszcie o miłości do trylogii Sienkiewicza - to tylko niektóre fragmenty spotkania z kultowym aktorem, amantem polskiego kina, którego do dziś z rozrzewnieniem wspominają wszystkie matki, żony i kochanki tamtych czasów. Daniel Olbrychski odwiedził gminę Przasnysz

Do spotkania doszło w Zespole Szkół w Bogatem z racji roku Sienkiewiczowskiego. Sala gimnastyczna wypełniła się nie tylko uczniami. Spotkanie z aktorem przyciągnęło sporą grupę odbiorców z całej gminy. Aktor opowiadał o swojej pasji i miłości do Trylogii Sienkiewicza.
- Zacząłem czytać Trylogię jeszcze w przedszkolu. Wszyscy się w niej zaczytywaliśmy. To były czasy, w których nie było kina i telewizji. To nas rozpalało - wspomina aktor.
Daniel Olbrychski miał zaledwie 21 lat, kiedy Jerzy Hoffman zaproponował mu rolę Azji Tuhaj Beja w „Panu Wołodyjowskim”. Potem zapisał się w historii polskiego filmu jako Kmicic z „Potopu”.
- Mówiłem Hoffmanowi, że jak zagram Azję, to nikt nie będzie chciał, żebym grał Kmicica. I tak było - przez kraj przelała się fala nienawiści - dziś nazwalibyśmy to hejtem. Wylewano na mnie pomyje. Potem mnie przepraszano - mówił Daniel Olbrychski.

Wielki amant polskiego kina

W Bogatem odbyła się projekcja trzygodzinnej wersji „Potopu”. Pierwotna wersja ma 5 godzin. Daniel Olbrychski opowiadał o kulisach robienia zdjęć do obrazu Jerzego Hoffmana. O magii ekranu i o tym, jak kreacja aktorska może wpłynąć na emocje widzów.
Film odniósł wielki sukces. Dostałem wiele nagród. Konwicki powiedział , że publiczność, która mnie na początku nienawidziła, później rzuciła mi się w ramiona. - mówił do publiki.
Dzięki roli Kimica, a jeszcze wcześniej Azji Tuhaj Beja Olbrychski stał się kultowym aktorem – wschodzącą gwiazdą ekranu, amantem kina i jednym z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych aktorów w historii polskiej kinematografii.
- Pamiętam, że byłem bardzo młody, kiedy grałem Azję. Już wtedy wiedziałem, że spotkało mnie niezwykłe szczęście, wiedziałem że jestem w najlepszym wieku do tej roli. Musiałem jeździć konno, nosić ciężkie zbroje. Uprawiałem szermierkę sportową. Ale w filmie była prawdziwa ostra broń – dodaje.

„Było zimno jak cholera”

I zdradza tajemnice kilku kultowych scen, które odcisnęły na polskiej kinematografii ogromne piętno. Ta najbardziej znana - z pojedynku Pana Wołodyjowskiego i Kmicica.
- Było zimno jak cholera. W oryginale w książce scena dzieje się w nocy, ale zdecydowaliśmy, że zrobimy to w dzień. Na planie wymyślono, że będzie padał deszcz. Było ślisko. Do butów wkręcono nam korki piłkarskie, żebyśmy się nie ślizgali. Pompy strażackie lały wodę. Na koniec ten pojedynek został uznany za najlepszy pojedynek na białą broń w Europie- zdradza kulisy Olbrychski.
Do tej pory w ramach projektu udało się także zorganizować spotkanie z Barbarą Wachowicz, pisarką i dziennikarką. Dzięki niemu odbył się również piknik średniowieczny w Lesznie, a uczniowie szkół brali udział w konkursach literackich i wiedzowych. Projekt realizowany jest we współpracy z Mazowieckim Instytutem Kultury.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB