Czwartek, 21 września 2017. Imieniny Darii, Mateusza, Wawrzyńca

Jak się nie strzela, to się traci

2016-09-18 12:00:00 (ost. akt: 2016-09-16 11:28:15)

Podziel się:

MKS Przasnysz zremisował 2-2 z KS Łomianki w meczu rozegranym w ramach 9 kolejki IV ligi mazowieckiej w grupie północnej. Bramki dla przasnyszan zdobyli: Maciej Smoliński i Artur gawęda. MKS zajmuje po 9 seriach gier 13 miejsce w tabeli z 9 punktami na koncie.

Już szósty remis zanotowali piłkarze trenera Wiktora Pełkowskiego w tym sezonie. W co najmniej 4 przypadkach, w tym także w meczu z Łomiankami remis oznaczał stratę dwóch punktów, a nie zysk w postacie jednego oczka. MKS ponownie grał bardzo dobrze w pierwszej połowie, prowadził spokojnie 2-0 i znowu pozwolił rywalom doprowadzić do wyrównania. Druga połowa meczu z Łomiankami w niczym nie przypominała pierwszej, kiedy przasnyszanie seryjnie tworzyli sytuacje bramkowe, ale i seryjnie je marnowali. Grali jednak dobrze w każdej formacji i spokojnie w defensywie, nie pozwalają rywalom na wiele. Jednak gra mogła się podobać, a faworyzowane Łomianki nie miały wiele do powiedzenia. Niestety w drugiej części meczu znowu gra ekipy z Przasnysza siadła i pozwolili rywalom na rozwinięcie skrzydeł.

Już w 15 minucie po prostopadłym podaniu bardzo dobrze grającego Łukasza Kosiorka, Maciej Smoliński w sytuacji sam na sam, posłał piłkę daleko od bramki rywali. Dwie minuty później aktywny w tym spotkaniu Smoliński związał czterech obrońców i dograł na prawą stronę do niepilnowanego Dariusza Przebierały, który mając przed sobą już tylko bramkarza uderzył wysoko nad poprzeczką. W 20 minucie było 1-0 dla MKS-u. Dobre podanie Kosiorka wykorzystał Smoliński i płaskim strzałem w długi róg pokonał bramkarza przyjezdnych. W 34 minucie po dograniu Urbańskiego zakotłowało się pod bramką gości, ale obrońcy z trudem wybronili się z opresji. W 40 minucie ponownie bardzo aktywny Smoliński strzelał z prawego narożnika pola karnego, ale piłka nieznacznie minęła bramkę rywali. W drugiej połowie MKS oddał inicjatywę gościom, którzy nabierali wiatru w żagle i coraz śmielej atakowali. Jednak to MKS zadał kolejny cios i w zamieszaniu pod bramką Łomianek najlepiej odnalazł się Artur Gawęda , który strzałem z kilku metrów posłał piłkę do bramki przyjezdnych. Wydawało się, że nic już stać się nie może, co zmąci humory piłkarzy, kibiców i działaczy z Przasnysza. Niestety, słabo prezentujący się zespół z Łomianek zdołał wyrównać. MKS pozwolił rywalom na zbyt dużo, być może brakowało sił po szybkiej pierwszej połowie, a zmiany nie odmieniły obrazu gry.

Najpierw w 77 minucie strzałem z 16 metrów goście zdobyli gola kontaktowego, a w 87 w wielkim zamieszaniu pod bramką, rywale wyrównali. Wcześniej sędzia główny nie podyktował ewidentnego zdaniem obserwatorów rzutu karnego dla Przasnysza, a bramka kontaktowa dla rywali była poprzedzona przyjęciem piłki ręką przez gracza rywali. Obydwu sytuacji, które zaważyły na wyniku meczu, nie widział arbiter. Niemniej przasnyszanie powinni ten mecz rozstrzygnąć już w pierwszej połowie. Na usprawiedliwienie trzeba przypomnieć, ze z różnych przyczyn nie ma obecnie w kadrze aż 8 dotychczas podstawowych zawodników. Te luki w przerwie zimowej będą musiały zostać wypełnione.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB