Niedziela, 25 czerwca 2017. Imieniny Łucji, Witolda, Wilhelma

Ten mecz mógł ułożyć się inaczej

2016-11-29 12:00:00 (ost. akt: 2016-11-27 11:39:30)

Podziel się:

MKS Przasnysz przegrał 2-5 z Mazovią Mińsk mazowiecki w ostatniej kolejce rundy jesiennej rozgrywek IV ligi mazowieckiej w grupie północnej. Bramki dla przasnyszan zdobyli: Kamil Rutkowski oraz Artur Gawęda. Karnego nie strzelił tym razem Michał Pragacz, a kibice mieli wiele zastrzeżeń do pracy sędziów, którzy przy stanie 2-3 nie podyktowali dla gospodarzy ewidentnego rzutu karnego.

Przasnyszanie zimę spędzą na 14 miejscu w tabeli z 23 punktami, ale np. do miejsca 8 tracą jedynie 7 oczek. Pierwsza część spotkania z walczącą o awans do III ligi Mazovią należała zdecydowanie do gości. Grali oni szybciej, dokładniej, byli bardzo ruchliwi i wyprowadzali bardzo groźne ataki. Byli drużyna lepszą. Przasnyszanie starali się rozbijać akcje przyjezdnych i kontratakować. W 11 minucie przed szansą po błędzie wybiegającego bramkarza Mazovii stanął Dariusz Przebierała, ale zamiast oddać strzał w kierunku pustej bramki, szukał lepiej ustawionych kolegów. Chwile później z bliska uderzał Kamil Rutkowski, ale trafił prosto w bramkarza. W odpowiedzi Mazovia atakowała skrzydłami, a dośrodkowania padały łupem napastników, których do 23 minuty powstrzymywał Rafał Szymański, albo ich strzały były niecelne. Jednak po akcji lewą stroną i dobrym, płaskim dośrodkowaniu, zamykający akcję na prawej stronie zawodnik gości wyprzedził obrońców i wepchnął piłkę do pustej bramki MKS-u. W 30 minucie po centrze w pole karne, ponownie Szymański uratował swój zespół przed start gola. W 36 minucie było już 0-2, a akcja podobna, jak przy pierwszym golu, tylko tym razem gol padł z lewej strony pola karnego. PO przerwie na boisku pojawił się długiej przerwie Damian Grędziński, a Michał Pragacz przeszedł do środka pomocy. Przasnyszanie grali zdecydowanie lepiej. Tuz po wznowieniu gry po rzucie rożnym świetną okazję miał Łukasz Kosiorek, ale jego strzał z 5 metrów poszybował nad poprzeczka. W 50 minucie po dośrodkowaniu w pole karne, ręka zagrał zawodnik Mazovii, ale rzut karny wykonywany przez Michała Pragacza nie przyniósł gola. Piłka trafiła w słupek. Mogło być 2-2, a za chwilę, po kontrze gości było 0-3. taka jest piłka. Biało-niebiescy nie poddali się. Walczyli do końca i należą im się brawa za charakter. Byli bliscy odwrócenia losów spotkania. W 59 minucie Kamil Rutkowski płaskim strzałem z 13 metrów zdobył gola na 1-2, a 8 minut później Artur Gawęda w swoim stylu ograł bramkarza i obrońcę i strzałem pod poprzeczkę zdobył gola kontaktowego. MKS poczuł szanse i atakował. Rywale wybijali piłki i groźnie kontratakowali. W 75 minucie Rutkowski wszedł z piłką w pole karne, wygrał pozycję, a obrońca nie mając już miejsca faulował zawodnika MKS-u. Gwizdek sędziego mimo protestów zawodników, ławki rezerwowych i Kobiców milczał. W 80 minucie Rutkowski zobaczył drugą żółta i w konsekwencji czerwoną kartkę, a przyjezdni wykorzystali grę w przewadze i dołożyli czwartą, a już w doliczonym czasie gry piata bramkę.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB