Czwartek, 29 czerwca 2017. Imieniny Pawła, Piotra, Salomei

Jesion niezgody

2017-01-13 09:36:28 (ost. akt: 2017-01-13 09:39:28)

Podziel się:

Barbara Kucińska już pół roku walczy o wycięcie drzewa, które zagraża konstrukcji budynku i uszkadza jej dom. Niestety bezskutecznie, ponieważ znajduje się ono na działce obok, a sąsiad ani myśli go wycinać. Władze miasta wobec problemu są bezradne.

Spotykam się z p. Barbarą w jej domu, czeka na mnie w fotelu ze stertą papierów na stoliku. Nieopodal okna balkonowego siedzi jej córka i przygląda się z zainteresowaniem. Gospodyni zaczyna swoją opowieść o tym jak 5 lat temu przyjechała do Przasnysza z Gdańska. Osiadła w domu jednorodzinnym w zabudowie szeregowej na jednym z przasnyskich osiedli. Dom właściwie należy do jej starszej córki, ale nie przebywa ona w Przasnyszu. Pani Barbara wychowuje samotnie niepełnosprawne dziecko.

Początek problemów

Spór między sąsiadami rozpoczął się w czerwcu, kiedy w gruzowisku na podwórku sąsiada p. Kucińskiej zalęgły się szczury. Zaniepokojona tym faktem kobieta wystosowała podanie do burmistrza Przasnysza z prośbą o interwencję odnośnie szczurów. W podaniu czytamy fragment opisu sytuacji: "Budynek sąsiada przylega do mojego, a przy jego domu leży gruzowisko, w którym znajdują się szczury - mają tam swoją norę. Gruz leży aż na mojej siatce, kiedy wyjdę na działkę, szczury wychodzą". Sąsiad został powiadomiony przez Urząd Miasta o konieczności przeprowadzenia deratyzacji. To właśnie wtedy rozpoczął się sąsiedzki konflikt.

Uszkodzony dach

W lipcu podczas szalejącej wichury Barbara Kucińska zaobserwowała, że rozłożyste gałęzie drzewa rosnącego na posesji sąsiada, ale wyrastającego wprost spod fundamentów jej domu, uderzają w jej elewację, okno i dach.
- Wtedy w domu był ogromny hałas. Gałęzie drzewa tłukły o okno i balkon. Nawet nagrałam filmik, jak przerażające było to zjawisko - wspomina Barbara Kucińska i odtwarza nagranie z 11 lipca 2016 roku. W trakcie tej burzy drzewo uszkodziło fragment dachu w domu p. Kucińskiej. Część gałęzi się połamała i zaległa na balkonie jej domu.

Brak porozumienia

Kobieta zrobiła dokumentację fotograficzną szkody i postanowiła o problemie porozmawiać z sąsiadami. Rozmowy jednak nie przyniosły skutku, dlatego 1 sierpnia wystosowała do nich wezwanie do naprawienia szkody, która powstała przez drzewo rosnące na ich posesji. W uzasadnieniu wniosku p. Kucińska napisała "Z panami (sąsiadami- red.) nie mogę dogadać się zwracając ustnie, tylko ciągle jest awantura z waszej strony". Jednocześnie kobieta dała czas sąsiadom do 1 września na podjęcie jakichkolwiek działań zmierzających do porozumienia. Nie odniosły one jednak żadnego skutku.

Nie można nakazać wycięcia drzewa

O konflikcie rozmawialiśmy z drugą stroną sporu - sąsiadem p. Kucińskiej, ale ostatecznie nie zdecydował się na publikację swoich danych osobowych oraz swojego zdania na ten temat. Pani Barbara nie doczekała się naprawienia szkody, o co wnioskowała do sąsiadów dwukrotnie, dlatego zwróciła się z prośbą o pomoc w tej sprawie do burmistrza Waldemara Trochimiuka. W odpowiedzi Urząd Miasta argumentował, że nie dysponuje takimi środkami prawnymi, żeby nakazać właścicielowi posesji wycięcie drzewa.
- W obecnie obowiązujących przepisach brak jest podstaw do nałożenia na właściciela nieruchomości (w tym wypadku sąsiada) obowiązku wycięcia drzewa rosnącego na jego posesji. Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (j.t. Dz.U. z 2015 r. poz. 1651 ze zm.) nie zawiera uregulowań prawnych w przedmiotowej sprawie. Dlatego też Urząd Miasta nie jest organem, który może wydać decyzję nakazującą wycinkę drzewa z terenu prywatnej nieruchomości.- wyjaśnia Waldemar Trochimiuk, burmistrz Przasnysza.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB