Wtorek, 12 grudnia 2017. Imieniny Ady, Aleksandra, Dagmary

MKS jak za dawnych lat

2017-05-12 09:06:07 (ost. akt: 2017-05-12 09:07:18)

Podziel się:

MKS Przasnysz po świetnym meczu pokonał Hutnik Warszawa 4-1 w meczu rozegranym w Przasnyszu w ramach 29 kolejki IV ligi mazowieckiej w grupie północnej. Bramki dla biało – niebieskich zdobyli: Artur gawęda-2 oraz Maciej Smoliński i Jarosław Chełchowski. Przasnyszanie zajmowali po tym meczu 12 miejsce w tabeli z 39 punktami na koncie.

Zawodnicy z Przasnysza wyszli na to spotkanie bardzo zmotywowani. Chcieli udowodnić, że potrafią grać w piłkę, a ostatni czas, mimo, że nie należał z różnych powodów do najlepszych musi być już zapomniany. Od początku ręce składały się do oklasków, bo MKS grał, jak za dawnych lat. Wielu kibiców zastanawiało się, co tak odmieniło zespół. Były różne dywagacje, bo piłkarze wyszli na boisko i niczym nie przypominali zespołu z ostatnich kolejek, czy większości tej rundy. Walka, atak, pressing, celne zagrania, ładne akcje i szybki odbiór.

W 20 minucie po akcji Kamila Rutkowskiego i dośrodkowaniu Sebastiana Lubińskiego, sygnał o wysokiej formie dał Artur Gawęda, które strzał piętą instynktownie obronił bramkarz gości. Rywale zaskoczeni postawą gospodarzy jedynie kontratakowali. W 22 minucie groźnie zrobiło się pod bramka miejscowych, ale na miejscu był Rafał Szymański. W 27 minucie Maciej Smoliński ograł w polu karnym obrońcę gości i mocnym strzałem zdobył gola na 1-0. Cztery minut później było 2-0, a pięknego gola, strzałem z woleja z 30 metrów w samo okienko bramki Hutnika zdobył Jarosław Chełchowski. Dziesięć minut po przerwie swój popisł zaczął Gawęda, który otrzymał prostopadłą piłkę od Sebastiana Zakrzewskiego i w sytuacji sam na sam podwyższył na 3-0. W 56 minucie kunsztem bramkarskim i świetnym refleksem wykazał się Rafał Szymański, który cudem obronił strzał z bliska. W 65 minucie Gawęda po raz drugi wygrał pojedynek z golkiperem gości i wykorzystał prostopadłe podanie, tym razem od Rutkowskiego. Przy stanie 4-0 przasnyszanie grali spokojnie i uważnie, ale pozwolili sobie na moment nieuwagi i faul w polu karnym na 5 minut przed końcem meczu. Przy stanie 1-4 goście nie rezygnowali, ale ich ładna akcja z 88 minuty zakończyła się strzałem w poprzeczkę, a po kolejnych 5 minutach sędzia zakończył spotkanie.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB