Wtorek, 21 listopada 2017. Imieniny Janusza, Marii, Reginy

Odeszli od nas. Kto wypełni po nich pustkę?

2017-11-02 12:41:41 (ost. akt: 2017-11-02 12:47:43)

Podziel się:

„Można odejść na zawsze, byle stale być blisko” - pisał ks. Jan Twardowski. Choć w ostatnim czasie z Przasnysza odeszło tak wielu wspaniałych ludzi, nie można nie odnieść wrażenia, że wciąż gdzieś przy nas są. Niewiadomo dlaczego, w pewnych miejscach, w pewnych gestach wyczuwamy ich transparentną obecność. Pokrzepiające ciepło. Ich energia wciąż nam towarzyszy.


Piotr Marchliński, Mariusz Bondarczuk, Zbigniew Żaboklicki, Małgorzata Dzierzęcka, Mariusz Łyszkowski, Roman Wierzbicki, Andrzej Kaczorek – wielkie nazwiska skromnych ludzi, którzy całym jestestwem udowodnili światu, że dobroć jest cicha, nie szuka poklasku. Trudno będzie zapełnić po nich pustkę.

Piotr Marchliński

Piotra Marchlińskiego żegnano 4 lipca 2017 r. Zmarł w wieku 69 lat. Był sołtysem wsi Mirów, radnym powiatowym z ramienia PSL. Wójt Grażyna Wróblewska wspomina:
- To był człowiek czynu. Urodzony społecznik i organizator. Jemu wiecznie coś chciało się robić. Pamiętam, jak uparcie namawiał nas, żeby u niego bal zrobić. A przecież z tym zawsze było najwięcej problemu. Ktoś musiał posprzątać, ktoś to zorganizować. Dla niego nie było rzeczy niemożliwych. Potrafił zintegrować ludzi, a czasami również ich godził. Nikt tak jak on nie umiał zachęcić do pracy, cieszył się z najmniejszej drobnostki, wystarczyło tylko, że działo się coś dobrego. Wspaniały człowiek, ludzki, otwarty. Nawet gdy się pomylił, potrafił przyjść i przeprosić – wspomina sołtysa pani wójt. - W jego buty nikt już nie wejdzie – dodaje po chwili.

Andrzej Kaczorek

Zawsze uśmiechnięty, towarzyski, oddany rodzinie i czuły na krzywdę ludzką – tak z kolei wspominają przyjaciele i rodzina Andrzeja Kaczorka, przasnyskiego społecznika, cukiernika, który zostawił po sobie nie tylko słodkie receptury, kojarzące się z Przasnyszem jak wadowickie kremówki z papieżem. Do dziś do księgi pamiątkowej wpisują się młodzi i starzy, znani i mniej znani przasnyszanie, goście z zagranicy, zwykli mieszkańcy, dla których nazwa Kaczorek to powrót do młodości, do pięknych czasów, kiedy „być” znaczyło więcej niż „mieć”. Andrzej Kaczorek odszedł 7 lat temu, 15 listopada. Zostawił pogrążone w żałobie dzieci i kochającą żonę, dla której świat się wtedy zawalił. - Do dziś zasypiając, widzę jego uśmiechnięte oczy, słyszę ciepły głos – mówi Jolant Kaczorek. - Andrzej był moją największą życiową miłością. Był wspaniałym człowiekiem. Towarzyskim, wrażliwym - wspomina. - W naszym domu nigdy nie było pusto. Zawsze ktoś przychodził. Wtedy Andrzej wyciągał swoją harmonijkę i przygrywał skoczne melodie. Do dziś, gdy znajomi spotykają przasnyszan na emigracji, pytają, czy Kaczorki jeszcze żyją – śmieje się.
Andrzej Kaczorek był podporą rodziny. Nie złamały go nawet życiowe dramaty, jak pożar domu czy wypadek, z którego cudem wyszli cało. Żona twierdzi, że jego hart ducha , a jednocześnie wrażliwość na krzywdę ludzką, powodowały, że nikt, kto przyszedł z prośbą o pomoc, nie został odesłany z kwitkiem. - Andrzej nigdy nie odmówił pomocy. Zawsze stawiał się za słabszymi, dźwigał innych z losowych problemów. Zawsze mówił, że kiedyś może się los odwrócić i wtedy ja będę potrzebował czyjejś pomocy – dodaje Jolanta Kaczorek. - Bardzo nam go brakuje. I chyba nie tylko nam.

Mariusz Bondarczuk

16 czerwca b.r. Przasnysz pożegnał zmarłego po ciężkiej chorobie Mariusza Aleksandra Bondarczuka - wybitnego regionalistę, erudytę, pasjonata, znawcę i badacza historii regionu, dziennikarza, działacza antykomunistycznej opozycji w PRL, wydawcę prasy lokalnej. Żegnały go setki osób - rodzina, przyjaciele, władze powiatu przasnyskiego, przedstawiciele placówek kulturalnych, regionaliści i historycy, członkowie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej i mieszkańcy miasta. Mszę świętą koncelebrował ks. prof. Andrzej Kobyliński.
- Życie śp. Mariusza rozpoczęło się tutaj, w Przasnyszu w 1948 roku. Tradycje rodzinne i wykształcenie ukształtowały Mariusza jako polonistę, dziennikarza, wydawcę, historyka, badacza dziejów własnego regionu - małej ojczyzny. Jak określić jednym słowem tę jakże bogatą osobowość? Mariusz był pasjonatem, był Chodzącą Pasją. Pasjonat oddany innym ludziom, kierujący się bezinteresownością, uczciwością, dochodzeniem do prawdy. Dokumentował historię, szczegóły życia codziennego, nagrywanie jakże wielu rozmów z ludźmi. Przasnysz, powiat przasnyski - zawdzięczamy mu bardzo wiele. Książki o tematyce regionalnej, gazety lokalne. Liceum, II wojna światowa, życie w czasach PRL. Dokumentowanie tragicznych losów społeczności żydowskiej, która tutaj przez stulecia żyła w zgodzie i w przyjaźni. Był żołnierzem dobrej sprawy. Widział problemy, których my nie dostrzegamy. Budził nasze sumienia. Był głosem sprzeciwu. Takiego dziedzictwa nie wolno nam zmarnować. Bo nie samym chlebem tylko żyje człowiek. Także prawdą, historią, dziejami swoich przodków i całej ojczyzny - podkreślał ks. Kobyliński.  (żr. Tygodnik Ostrołęcki)

Mariusz Łyszkowski

29 marca 2017 roku zmarł Mariusz Łyszkowski. Był nauczycielem, regionalistą, historykiem. Od 2010 roku był prezesem i założycielem grupy rekonstrukcyjnej 14 pułku strzelców syberyjskich, koła historycznego Towarzystwa  Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej. Wspomina go wierny druh Mariusz Maciaszczyk. „Rekonstrukcja historyczna była Jego ogromną pasją, której poświęcał wiele czasu. Od momentu powstania grupy rekonstrukcyjnej wystąpił w ponad 200 rekonstrukcjach, inscenizacjach oraz zlotach historycznych. Prócz imprez historycznych występował (co bardzo lubił) w szkołach prowadząc prelekcje z uczniami w "wersji żywej". Dzielił się swoją wiedzą, z kim tylko mógł i to nie tylko zawodowo w wolnych chwilach również. Był ekspertem od broni historycznej i umundurowania począwszy od średniowiecza po okres PRL-u. Przez lata pracy nad swoim hobby doprowadził "guzik po guziku" do odtworzenia umundurowania okresu: Powstania Styczniowego, Legionistów Puławskich, 5 Dywizji Syberyjskiej (Polskiej formacji ze wschodu), formacji bolszewickiej, armii carskiej Rosji, LWP, Armii Czerwonej oraz Żołnierzy Wyklętych. Był autorem wielu scenariuszy imprez w kraju. Dzięki Niemu powstało wiele publikacji historycznych, z których był również autorem dzięki czemu GRH 14PSS stał się jedną z najlepszych grup rekonstrukcyjnych w kraju. Mariusz wystąpił w wielu filmach i serialach dokumentalnych, programach telewizyjnych min. "Wróćcie nim opadną liście", "Zapomniany Legion" - Przemysława Bednarczyka, w cyklu dokumentalnym "Historia Żywa" - Bednarczya, "Wojownicy Czasu" - Gajewskiego, "Pytaniu na Śniadanie" w TVP 2, POLSAT NEWS itd. Był bardzo dobrym i pogodnym człowiekiem. Nigdy nie odmawiał pomocy. Ziemia przasnyska straciła mądrego i zasłużonego człowieka – wspomina Mariusz Maciaszczyk z grupy rekonstrukcyjnej. Mariusz Łyszkowski odszedł w wieku 52 lat, pozostawiając żonę i trójkę dzieci oraz wiele planów i niewykorzystanych pomysłów.

Wójt Zbigniew Żaboklicki

1 sierpnia br. w wieku 68 lat zmarł Zbigniew Żaboklicki, wieloletni wójt Gminy Krzynowłoga Mała.
Zbigniew Żaboklicki pełnił funkcję wójta przez 16 lat (1990-2006). Mieszkańcy gminy, a także sami pracownicy Urzędu Gminy Krzynowłoga Mała wspominają ś.p. Zbigniewa Żaboklickiego jako człowieka otwartego na ludzi, doświadczonego samorządowca, który pracę w urzędzie traktował jak służbę mieszkańcom, a dobro lokalnej wspólnoty zawsze stawiał na pierwszym miejscu.
- Zwłaszcza jego pierwsze kadencje były trudnym okresem dla wszystkich samorządów w Polsce, kiedy dopiero wykuwały się zręby nowej państwowości, nowego ustroju kraju. Wieloletnie sprawowanie przez niego funkcji wójtowskiej jest dowodem na to, że społeczność gminna doceniała jego pracę i wkład w rozwój gminy – wspominano na pogrzebie.
Wójta Żaboklickiego żegnały tłumy ludzi: rodzina, mieszkańcy, przyjaciele, samorządowcy.
O jego mądrości życiowej mówi wójt Grażyna Wróblewska, która wspomina swego kolegę jako niezwykle wartościowego człowieka. - Był niezwykle mądrym, spokojnym człowiekiem, jego sądy były wyważone, nigdy nie traktował ludzi z góry. Miał swoje słabości, jak każdy. Ale to czyniło go bardziej ludzkim – wspomina.
Msza pogrzebowa odbyła się w sobotę, 5 sierpnia, o godz. 13:00 w kościele pw. św. Stanisława Kostki (Ojców Pasjonistów) w Przasnyszu. Ceremonia pogrzebowa odbyła się na cmentarzu parafialnym w Skierkowiznie.


Małgorzata Dzierzęcka

16 kwietnia 2017 r. zmarła śp. Małgorzata Dzierzęcka – wieloletni pracownik Urzędu Gminy Przasnysz, a przede wszystkim „nasza droga koleżanka”, jak wspominają wójt oraz pracownice urzędu.
- Pani Małgosia przepracowała w naszym urzędzie 34 lata. Przez ten okres dała się poznać jako osoba pracowita i sumiennie wypełniająca swoje obowiązki. Nie tylko dlatego jednak zapadnie nam ona w pamięć. Była bowiem niezwykle koleżeńska, pomocna i przyjazna ludziom. Trudno teraz będzie sobie wyobrazić naszą instytucję bez jej ciepłego uśmiechu, dobrego słowa, które potrafiła mieć zarówno dla pracowników urzędu, jak i jego klientów – wspomina wójt Grażyna Wróblewska. - Nie jest łatwo znaleźć słowa, którymi chcielibyśmy pożegnać panią Małgosię. Zapamiętamy ją jednak jako dobrego człowieka – a o takie osoby we współczesnych czasach jest coraz trudniej. Choć to pożegnanie przychodzi nam z trudem, czynimy to z potrzeby serca – pożegnały ś.p. Małgorzatę Dzierzęcką koleżanki z pracy.

Zapewne znajdzie się wiele więcej osób, o których powinniśmy napisać, czy wspomnieć choć słowem. Mamy nadzieję, że dokończycie państwo te wspomnienia dzieląc się nimi w gronie znajomych i bliskich. A 1 listopada nie zapomnijmy o nich w modlitwie.

Katarzyna Wasiłowska
k.wasilowska@kurierprzasnyski.pl

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB