Sobota, 15 grudnia 2018. Imieniny Celiny, Ireneusza, Niny

 Film, teatr i Kabaret

2018-04-04 12:12:59 (ost. akt: 2018-04-04 12:22:55)

Autor zdjęcia: Arkadiusz Smoleński

Podziel się:

O Arkadiuszu Smoleńskim było słychać już niejednokrotnie. Ten 34 – letni mężczyzna pochodzi z miejscowości Kijewice pod Przasnyszem, gdzie się wychował i spędził pierwsze lata swojego życia. Dzięki telewizyjnemu show „Debiut” spełnia swoje marzenia jako aktor.

Do 2003 roku uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego im. Komisji Edukacji Narodowej w Przasnyszu, a następnie do Szkoły Aktorskiej Haliny i Jana Machulskich w Warszawie.
W 2004 roku dostał się do Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Był to największy krok w jego karierze, w tamtym czasie.
Telewizyjny show „Debiut” był głośnym rozpoczęciem jego kariery. W czerwcu 2003 roku został jego zwycięzcą i zarazem otrzymał angaż w serialu „Samo życie”.

Arkadiusz Smoleński jest aktorem filmowym, teatralnym, a także telewizyjnym. Przez wiele lat związany jest z Teatrem Scena Prezentacje i Teatrem Dramatycznym w Warszawie. Aktualnie widzowie kojarzą go z rolą Bartka w serialu „M jak Miłość” . Znany jest także z filmów „Święty interes”, „Botoks”, „Kemping”, „ Kanadyjskie sukienki”. „ Ostatnie piętro”, „Akademia” i „Ego”. W roku ubiegłym założył także kabaret o nazwie 'Polefka”. W kwietniu tego roku ma wystąpić z kabaretem na przasnyskiej scenie i dlatego też postanowiliśmy z nim porozmawiać , o jego karierze.



Skąd zainteresowanie aktorstwem?

W drugiej klasie szkoły podstawowej, na akademię z okazji „Dnia Matki”, musieliśmy przygotować przedstawienie. W klasie były tylko dwie dziewczynki, więc pani polonistka nie mając większego wyboru obsadziła mnie w roli Macochy w „Kopciuszku”. Już po pierwszym swoim wyjściu na scenę, w kobiecej peruce, butach i sukience mamy, poczułem że widownia mnie kocha . Te pierwsze salwy śmiechu, spowodowane oczywiście moim wyglądem, paradoksalnie nie onieśmieliły mnie, ale spowodowały, że zacząłem się wygłupiać i ta spontaniczność bardzo się wtedy wszystkim spodobała. To był ten pierwszy raz kiedy poczułem że scena to żywioł. Potem recytowałem, żeby bardziej zrozumieć poezję i tak doszedłem do aktorstwa, które stało się moja pasją.


I to było to marzenie z dzieciństwa? Żeby zostać aktorem?

Tak. Na wsi ma się dużo czasu na marzenia będąc dzieckiem. Przyroda, klimat, ogrom miejsca które ma się tylko dla siebie, w Kijewicach jest zaledwie kilkanaście gospodarstw sprzyjają np. czytaniu a potem snuciu, czy knuciu planów jak się z tej pięknej, cichej, sielskiej i wspaniałej wyspy szczęścia gdzie wszystko jest proste, wydostać. Uciec do wielkiego miasta gdzie tyle niezwykłych przygód i ludzi na ciebie czyha. Ale to chyba normalne, że młody człowiek chce spróbować, sprawdzić się. Ja bardzo chciałem się sprawdzić. Zobaczyć jak to jest. Zetrzeć się.

Jakim byłeś dzieckiem?
Bardzo grzecznym, kiedy mnie obserwowano. Uczyłem się bardzo dobrze, zresztą jako syn pani nauczyciel nie mogłem się nie uczyć. Z zachowaniem było gorzej. Nosiło mnie. Od zawsze mnie nosiło. Ciężko mi było usiedzieć w jednym miejscu. Rodzice raczej się nie nudzili na wywiadówkach jak doszło do punktu „zachowanie”. Od zawsze miałem bujną wyobraźnie więc często kłamałem. Zawsze było u mnie tak że jedno wydarzenie równoważyło drugie. Jednego dnia zostałem laureatem olimpiady geograficznej a drugiego wjechałem taty autem w mur na podwórku, w który oczywiście nie wolno mi było wsiadać. Kocham Basie i Stasia. To rodzice sprawili swoim wysiłkiem że mogę dalej próbować realizować swoje marzenia.

Co udało się już osiągnąć?
Mam wrażenie że od czasu premiery „Kopciuszka” trochę dojrzałem. A tak na serio, to udało mi się do tej pory nie zrezygnować z tego zawodu. Przyznam że jest trudny. Miałem bardzo udane premiery na warszawskich scenach teatralnych, duże role w filmach czy serialach telewizyjnych, ale są momenty kiedy się nie pracuje w tym zawodzie i to jest okres który jest najtrudniejszy.
Chociaż właściwie aktor zawsze jest niezadowolony z dwóch rzeczy. Kiedy nie pracuje… i kiedy pracuje, bo szukanie środków wyrazu do nowej postaci też jest twórczą męką.

Co robi aktor, który nie pracuje?

Próbuje na przykład swoich sił, dosłownie jako rolnik u taty na gospodarstwie. Tata się śmieje że jestem aktorem uniwersalnym. Raz w roli... raz na roli. Kijewice to piękna wieś. Fajna na rowerowe przejażdżki.

Opowiedz o Przasnyskim MDKu, bo byłeś z nim związany.

Kiedy byłem w pierwszej klasie liceum przyjechał Jerzy Kryszak do Przasnyskiego MDKu ze swoim programem kabaretowym, a ja miałem go zapowiadać. Strasznie to przeżywałem. Rodzice kupili mi wtedy nową super marynarkę. Wyszedłem na scenę. Powiedziałem: „Przed państwem Jerzy Kryszak” i potem czekałem za kulisami, bardzo przejęty, dwie i pół godziny, aż skończy, żeby się go zapytać czy dobrze wypadłem. Odpowiedział: „Byłeś lepszy ode mnie”. Tego wieczora nie dopuszczałem do siebie myśli, że żartował. Na zajęcia teatralne chodziłem tam wtedy dwa, trzy razy w tygodniu przez prawie cztery lata. Kocham tę scenę.

Teraz sam grasz w Kabarecie Polefka.

Kabaret Polefka powstał z żartów z siebie nawzajem. Było trochę tak jak założeniem fabryki w „Ziemi Obiecanej”. Nie mamy nic, ale mamy siebie. Zaczęliśmy się zastanawiać z Asią, Michałem i Grzesiem, w czym moglibyśmy się sprawdzić. Okazało się że każdy z nas ma marzenie o kabarecie. Później spotkałem się z Marcelem Woźniakiem i Bartkiem Ludkiewiczem, pisarzami, naszymi scenarzystami. Zapytałem co myślą o pomyśle na kabaret. Marcel odpowiedział że jak tak na mnie patrzy to myśli że może się udać. Bartek rzucił na stół skecz i zaczęliśmy próby. Potem dołączył Sebastian, nasz Dj i Agata, manager.
Więcej w nowym wydaniu Kuriera Przasnyskiego

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB