Poniedziałek, 19 listopada 2018. Imieniny Elżbiety, Faustyny, Pawła

Chrostowski burmistrzem, Iwulski wójtem

2018-11-10 12:00:00 (ost. akt: 2018-11-10 20:29:04)

Podziel się:

W niedzielę, 4 listopada odbyła się II tura wyborów samorządowych na terenie powiatu przasnyskiego. W Przasnyszu burmistrzem miasta został Łukasz Chrostowski, a w Jednorożcu na wójta gminy wybrano Krzysztofa Iwulskiego.

Takich wyników II tury wyborów samorządowych na terenie powiatu przasnyskiego nikt się nie spodziewał. W Przasnyszu o fotel burmistrza miasta zawalczył Grzegorz Grabowski z Komitetu Wyborczego Porozumienie Ponad Podziałami
i Łukasz Chrostowski z Komitetu Wyborczego Mieszkańcy z Regionu.
Na Grzegorza Grabowskiego głosowało 2463 wyborców, co dało mu 35,18 %, a na Łukasza Chrostowskiego głos oddało 4539 wyborców, co dało mu 64,82 % głosów.

W gminie Jednorożec toczyła się walka pomiędzy Krzysztofem Iwulskim, a Krzysztofem Stancel. Krzysztof Iwulski wygrał batalię otrzymując 1801 głosów, czyli 55,53 % poparcia. Na Krzysztofa Stancela głos oddało 1442 obywateli, czyli 44,47 %.

Rozmowa z Łukaszem Chrostowskim, nowym burmistrzem miasta Przasnysza

KP:Łukaszu, historyczny moment na ziemi przasnyskiej. 30 – latek, którego na początku nikt nie brał pod uwagę wygrał wybory na burmistrza miasta Przasnysz. Czy uważasz, ze jesteś za młody na te stanowisko.
Łukasz Chrostowski: Jeden z regionalistów przasnyskich sprawdził, że jestem najmłodszym burmistrzem Przasnysza w powojennej historii naszego miasta. Sprawia mi to ogromną dumę, ale też czuję wielką odpowiedzialność. Otrzymałem niespotykanie mocny mandat na sprawowanie urzędu burmistrza Przasnysza. Wiek w mojej ocenie ani nie pomaga, ani nie przeszkadza. Problemy, sprawy, nadzieje społeczne są przecież te same dla wszystkich włodarzy gminnych i miejskich. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że nikt nie brał mnie pod uwagę. Od samego początku kampanii czułem ogromne wsparcie od mieszkańców. Najpierw młodych przasnyszan, a z biegiem czasu udało się zainteresować naszym programem wyborczym coraz więcej osób. Na kilka dni przed II turą poczułem wiatr w żagle i wiedziałem, że zwycięstwo jest realne. Ciężko pracą i pokorą udało mi się zdobyć zaufanie naszych mieszkańców.

KP: Czy spodziewałeś się takiego wyniku? Jak wspominasz pierwsze chwile, gdy do twojego komitetu zaczęły spływać informacje o wynikach wyborów?
Łukasz Chrostowski: Po cichu wierzyłem w zwycięstwo. Miałem krok po kroku przygotowany plan kampanii wyborczej, który konsekwentnie realizowałem. 4 listopada serce biło szybciej, ale gdy zaczęły spływać pierwsze wyniki, byłem już spokojny. To nie jest tak, że ja w 3 miesiące kampanii zapracowałem na zwycięstwo. Jestem przekonany, że wygrałem wiarygodnością i konsekwencją, która w moich działaniach jest od lat. Już cztery lata temu zakładając KWW Młodzi z Regionu mówiliśmy sobie: "Teraz idziemy po doświadczenie, nasze wybory są w 2018 r.". Tak też się stało. Nie daliśmy się podzielić, nie daliśmy się poszarpać przez partie polityczne. Młodzi ludzie trzymali się kurczowo, współpracowali, a dziś efektem tego działania jest fotel burmistrza miasta Przasnysz i ogromna nadzieja na lepsze czasy.

KP: W jaki sposób zamierzasz rządzić miastem? Czy czekają przasnyszan jakieś zmiany, jakie zmiany w Urzędzie Miasta?
Łukasz Chrostowski: Swoją kadencję zacznę od rozmów z pracownikami Urzędu Miasta. Nie będzie rewolucji. Używając porównania piłkarskiego - jeśli drużyna nie wygrywa meczu za meczem, choć takie są oczekiwania ich kibiców, to nie zwalnia się piłkarzy, tylko zmienia się trenera. To on ma za zadanie zmienić taktykę, a z zawodników wykrzesać cały ich potencjał. Po pewnym czasie zaczyna to działać. Oczywiście jeśli trener jest dobry. Urzędem Miasta zamierzam zarządzać w sposób transparentny, a kluczowe decyzje konsultować z mieszkańcami. Z pewnością będę informował mieszkańców o wszystkim co dzieje się w mieście. Tego bardzo brakowało w ostatnich latach.

KP: W jaki sposób zaczniesz swoja nowa pracę?
Łukasz Chrostowski:Zapoznam się z pracą każdego z wydziałów. Wnikliwie przeanalizuję wszystkie dokumenty, trwające sprawy sądowe, itd. Poszukam oszczędności w budżecie i zacznę powoli realizować punkty programu wyborczego KWW Mieszkańcy z Regionu. To będzie dobre pięć lat dla Przasnysza. W jaki sposób opiszesz swoja kampanię wyborczą, czego się spodziewałeś, co było dla ciebie zaskoczeniem? Ja zaplanowałem swoją kampanię od A do Z. Najważniejszym jej elementem było oczywiście odwiedzanie naszych mieszkańców w ich domach i mieszkaniach. Dla każdego znalazłem czas, rozmawialiśmy o wielu kwestiach. Przez to głębiej poznałem problemy naszych mieszkańców i nabrałem cennego doświadczenia. Bazę wiedzy z kampanii przekuję teraz w działanie. Naprawdę mamy co robić. Nie ma czasu na świętowanie sukcesu. W zasadzie już od wczesnych godzin porannych 5 listopada odbyłem szereg spotkań. Obiecałem mieszkańcom, że ich nie zawiodę. Dotrzymam słowa!

Rozmowa z Krzysztofem Iwulskim, wójtem elektem

KP: Pełnienie funkcji wójta jest wyzwaniem i misją. Trudna kampania wyborcza za Panem. Jakie emocje towarzyszyły w niedzielny wieczór wyborczy.
Krzysztof Iwulski: Czułem absolutną wyjątkowość tego wieczoru. Pierwszy raz brałem udział w wyborach wystawiając swoją kandydaturę. Było to zupełnie nowe doświadczenie. Czułem, że sam jestem słabym i mało znaczącym człowiekiem a moja siła wynika tylko i wyłącznie z poparcia tak wielu osób, które mnie wspierają i które na mnie zagłosowały. Moje przyszłe pełnienie funkcji wójta jest dla mnie wielkim życiowym wyzwaniem i misją. Chcę się całkowicie poświęcić pracy na rzecz naszej Gminy.

KP: W ostatnim czasie swoją aktywność skierował Pan na działalność w organizacji pozarządowej. Czy planuje Pan zmiany we współpracy z trzecim sektorem?
Krzysztof Iwulski: Jako, że jestem bardzo zaangażowany w działalność społeczną doskonale rozumiem realia funkcjonowania organizacji i społeczników. Ludzie, którzy bezinteresownie poświęcają swój czas, zaangażowanie i zasoby bezinteresownej pracy dla ogółu zasługują na najwyższy szacunek. Będę wspierał działania stowarzyszeń i organizacji aby w pełni wykorzystać ich potencjał dla dobra publicznego. Pozostanę w członkiem Stowarzyszenia "Przyjaciele Ziemi Jednorożeckiej" ale zrezygnuję z pełnienia funkcji prezesa i członka zarządu. 

KP: Największe wyzwanie i obawa dla Pana są …
Krzysztof Iwulski: Największe wyzwania to po pierwsze odwrócenie procesu zadłużania gminy. Dołożę wszelkich starań aby zadłużenie zaczęło się zmniejszać. Po drugie pozyskiwanie pozabudżetowych środków finansowych na inwestycje gminne i pomoc w ich pozyskiwaniu stowarzyszeniom. Po trzecie będę się starał tworzyć właściwe relacje pomiędzy mieszkańcami oparte na wzajemnym szacunku i wyrozumiałości nawet jak mamy odmienne poglądy na temat kierunków rozwoju gminy. Jeśli chodzi o obawy to oczywiście jest ich wiele. Wynikają one z tego, że nie mam jeszcze dostępu do informacji dotyczących bieżących spraw.










Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB