Wtorek, 18 grudnia 2018. Imieniny Bogusława, Gracjana, Laury

Ziemia poróżniła rodzeństwo

2018-12-02 12:00:00 (ost. akt: 2018-12-02 15:46:25)

Podziel się:

Do redakcji Kuriera Przasnyskiego zgłosiła się Urszula Garus z miejscowości Węgra, w gminie Czernice Borowe, która od kilku lat walczy o swoje ziemie z własnym rodzeństwem, które uważa, że akty własności zostały sfałszowane przez ich matkę.

Według kobiety jej matka w roku 1968 wyszła ponownie za mąż za kawalera, który już w dniu ślubu był osobą niepełnosprawną. Życie z ojczymem nie było łatwe. Dzieci musiały ciężko pracować i wykonywać wiele prac za niego. Mężczyzna w grudniu 1972 roku nabył działkę nr 19 od swojej matki zobowiązując się do opieki nad nią dożywotnie, zaś jego żona, a matka Urszuli Garus posiadała prawo własności do działek o numerze 21 i 38 na podstawie aktu własności z dnia 29 grudnia 1972 roku. Jak twierdzi kobieta ziemie te zostały przekazane dla niej za dochowanie matki i jej męża do śmierci. - Moje rodzeństwo nie chciało zostać na gospodarstwie – dodała Urszula.
Według dalszych opowiadań kobiety miała dobry kontakt ze swoim bratem Krzysztofem do momentu, kiedy poznała swojego ówczesnego partnera Ryszarda.. - Krzysztof miał pretensję, że Ryszard przebywa w moim domu. Powiedział, że zabierze mi wszystko. Mój partner nie jest moim mężem i nie posiada żadnych praw do ziemi, czy też domu. Brat mój namówił pozostałe rodzeństwo przeciwko mnie i uznali, że akty własności są sfałszowane – opowiada Urszula.
Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Przasnyszu.
Brat kobiety w swoim wniosku do sądu poinformował, że jego ojciec przed śmiercią nie zdążył zadysponować odziedziczonym spadkiem, a jego matka wyszła za mąż. Według niego po zawarciu związku małżeńskiego pomiędzy jego matką, a ojczymem doszło do sfałszowania dokumentów i dokumentacji geodezyjnej i dlatego też wniósł do sądu o ułamkowy dział spadku. Sąd prowadzi postępowanie w tejże sprawie. Rodzeństwo w swoich pismach opisało swoja sytuację życiową. Wszyscy stwierdzili, że ślub matki, a następnie życie z niepełnosprawnym człowiekiem pod jednym dachem okazał się dla dzieci koszmarem. Według nich wszystkich musieli opiekować się ojczymem oraz jego matką, na dzieciach spoczywało bardzo dużo obowiązków, z którymi nie zawsze sobie radzili. Przez ciężką prace nie mieli czasu na naukę i odrabianie lekcji.
Sąd rozstrzygnie w tejże sprawie. Przykre jest jednak to, że ziemia potrafi tak bardzo poróżnić rodzeństwo.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB