Piątek, 22 marca 2019. Imieniny Bogusława, Jagody, Katarzyny

Samotna matka trójki dzieci po pożarze

2018-12-06 12:00:00 (ost. akt: 2018-12-07 23:42:25)

Podziel się:

Sylwia Kołakowska, samotna matka trójki dzieci. Cicha bohaterka swojego domu. Na początku roku straciła męża. Teraz jej gospodarstwo dotknął pożar.

Pani Sylwia z trójką dzieci żyje w Pierzchałach. Niewielka miejscowość, na podwórku wita nas kot i pies. Gospodyni zaprasza nas do domu. Na drzwiach pokoju Pani Sylwii, napis tu rządzi Sylwia. - Budowaliśmy ten dom razem z mężem. Zaczęliśmy 18 lat temu, zaraz po ślubie – mówi Sylwia Kołakowska.
Pożar wybuchł 11 listopada spaliła się stodoła i obora. - Jest niedziela, cała trójka dzieci w domu . Nas nie było w domu, jak to się działo. Jak przyjechałam i zobaczyłam ten palący się szczyt... Sąsiedzi wyprowadzili prasę, wyciągnęli siewnik. Najbardziej przeżywał mój średni syn. To mój mały gospodarz, to on mi pomaga. Dzieci widziały, że jestem przygnębiona. Nie mogę sobie pozwolić na łzy, muszę mieć zrobiony paznokieć, pomalowane włosy - dodaje.
Rodzina nie potrzebuje żywności ani ubrań. Potrzebują materiały budowlane, aby odbudować oborę
- Spaliła się stodoła z oborą. Na szczęście świń tam nie było, bo zostały zawiezione do krycia. Chlew był przygotowany, miały być robione kojce metalowe – tłumaczy Sylwia Kołakowska.
W domu czuć rodziną atmosferę, wiedzą, że mają tylko siebie. - Dzieci chodzą do szkoły w Węgrze. Najstarszy syn jest w szkole w Jaciążku. Byliśmy normalną rodziną, 18 lat... Zaraz po ślubie mąż zachorował na zapalenie nerwów mięśniowych. Dziewięć miesięcy leżał w szpitalu. Nie wrócił do pełni sił, ale był ogromnym wsparciem dla mnie . Wtedy wszystko było na mojej głowie, dziecko, gospodarstwo i chory mąż – dodaje Sylwia.
W tym roku Pani Sylwia straciła męża, a dzieci ojca. - Nic nie wskazywało, że to się tak skończy. Byliśmy na choince z dziećmi, mąż zawoził córkę do MDK. Przyjechał, przywiózł gaz, poszedł do gołębi. Położył się do łóżka, poprosił abym włączyła telewizor i chciał oglądać skoki. Córka zawołała, że tata przewrócił się na poduszki i mimo reanimacji nie udało się go uratować – mówi Sylwia, mama super bohaterka.
Pani Sylwia chciałaby naprawić spalony budynek do zimy.. Sytuacja jest trudna i kosztowna.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB