Niedziela, 23 lutego 2020. Imieniny Damiana, Romana, Romany

Nie samym asfaltem człowiek żyje - czyli burzliwe sesje i budżet miasta Przasnysz

2020-01-14 11:00:00 (ost. akt: 2020-01-14 11:12:13)

Podziel się:

Od wielu dni trwały burzliwe obrady Rady Miejskiej w Przasnyszu w sprawie budżetu. Rada bardzo się podzieliła. Radni opozycji PPP i PIS chcieli bardzo zmodyfikować budżet zaproponowany przez Łukasza Chrostowskiego, burmistrza i tym samym ująć środki finansowe z różnych dziedzin, a dokładniej administracji, promocji oraz oświaty i kultury, aby wprowadzić do budżetu realizację kilku inwestycji.

Zmiany te, to zabranie kwoty 400 tysięcy złotych oświacie, 455 tysięcy złotych z administracji i 200 tysięcy złotych z działu kultury oraz 145 tysięcy złotych z promocji miasta i sportu.

Pisma dyrektorów...
Według radnych opozycji takie zmiany postawią dyrektorów szkół i placówek oświatowych oraz sportowych przed poważnym dylematem, gdzie znaleźć te oszczędności. To właśnie oni wystosowali oficjalne pisma do radnych, których treść jest bardzo podobna i brzmi:
Zaplanowane wydatki w projekcie uchwały budżetowej stanowią minimum niezbędne do prawidłowego jej fukcjonowania. Zaplanowane w budżecie pozycje mają charakter obligatoryjny i nie mogą ulec zmniejszeniu. Nie mogą być także warunkowane. Wydatki szkoły , to w większości wynagrodzenia pracownicze, objęte ochroną prawną przez stosowne ustawy. rzedłozona propozycja budżetowa dotycząca Szkoły Podstawowej nr 3 w Przasnyszu ma charakter nierealny i nierzyczywisty, bowiem skutkować będzie powstaniem zobowiązań z tytułu obligatoryjnych świadczeń takich, jak wynagrodzenia pracownicze, składki na ubezpieczenia społeczne, odprawy, nagrody jubileuszowe i pochodne. Propozycja jest tym bardziej nierealna, że od 1 stycznia 2020 roku zwiększa się minimalne wynagrodzenie za pracę, co wymagało także stosownych korekt, ale w innych niż ograniczenie wydatków kierunku - pismo Grzegorza Grabowskiego, dyrektora Szkoły Podstawowej nr 3 w Przasnyszu.

Burzliwe dyskusje.
Przed Nowym Rokiem oraz po 1 stycznia odbyły się kolejne spotkania radnych i próby uchwalenia nowego budżetu na rok 2020. W poniedziałek, 30 grudnia spotkanie trwało prawie cztery godziny. Obrady zostały przerwane.
- Czuję się w moralnym obowiązku przed urzędnikami, samym sobą, dyrektorami placówek postarać się państwa raz jeszcze przekonać do prorojektu budżetu na 2020 rok i skupić się na tym, co nas bardziej łączy niż dzieli. To, że będzie to trudny rok, to myślę nie muszę nikogo przekonywać. Tylko kilka rzeczy sobie wymieniłem, podwyżka płacy minimalnej, wyłączenie stażowego z płacy minimalnej, pozyskiwanie dla nauczycieli środków, które nie są w 100 procentach zbilansowane z subwencją, czyli tak zwane podwyżki dla nauczycieli, spadek podatku PIT o 1 %. Wszystkie te rzeczy zadziały się w bardzo szybkim czasie i proszę wskazać mi tak ciężki rok w ostatniej przeszłości dla budżetu, dla miasta Przasnysz. My młodzi samorządowcy, młodzi radni zostajemy rzuceni na bardzo głęboką wodę i musimy ten budżet zbilansować, by był dobry. Jeśli zadadzą mi państwo pytanie, czy ten budżet mi się podoba, też odpowiem, że czegoś mi brakuje, moglibyśmy w niego wrzucić więcej inwestycji, ale teraz zarówno ja, jak i radni musimy podejść do niego bardzo odpowiedzialnie i powiedzieć, że jest to budżet realny. Ulica Magnolii, ulica Zwodzie, ulica Świerczewo, czy nie są to inwestycje, o których marzą nasi mieszkańcy od lat? Są. My te inwestycje wprowadzamy na rok 2020 i jednocześnie nie rezygnujemy z budowy basenu i też nie rezygnujemy z remontu Miejskiego Domu Kultury. Debata, która gdzieś się pojawiała na komisjach o przejadaniu pieniędzy w oświacie, czy instytucjach kultury była niepotrzebna - mówił na sesji burmistrz.

Ten rok i budżet będzie trudny
Głos zabrał także Arkadiusz Chmielik. - Wysłuchałem tych wszystkich argumentów, tych słusznych, z którymi się zgadzamy i tych niesłusznych. Panie burmistrzu wspomniał pan, że decyzje zapadły za zamkiętymi drzwiami. To nie tak. O tych decyzjach, wnioskach rozmawialiśmy otwarcie, chociaż na dwóch ostatnich komisjach. Pojawiały sie głosy od polowy tego roku, by usiaść i nad projektem budżetu pracować i my te ostatnie komisje traktowaliśmy jako formalne spotkanie, na których te dyskusje były prowadzone, ścierały się te interesy, tam gdzie powinniśmy szukać tego kompromisu i konsensusu. Te wszystkie rzeczy były otwarcie komunikowane i nie zapadły za zamkniętymi drzwiami. Panie burmistrzu, powiedział pan, że budżet jest optymalny. Faktycznie skupiliśmy się podczas tych dyskusji na rzeczach, które nas różnią, ale faktycznie budżet zawiera wiele rzeczy, z którymi się zgadzamy. Zgadzamy się ze stwierdzeniem, że jest trudny i jest pełen wyzwań, natomiast mamy pewne różnice, jeśli chodzi o inwestycje. Nie możemy prowadzić takiej retoryki, że my obcinamy fundusze. Nie jest to obcięcie, a przesunięcie, zdaje mi się czasowe. Budżet, to nie jest forma stała, która raz przyjęta nie podlega żadnym zmianom. Jest to materiał, nad którym pracujemy ciągle. Zdaje mi się i wierzę gorąco, że pojawią się w ciągu roku środki, które pozwolą uzupełnić pewne paragrafy, te, z których przesuniemy na te inwestycje. Powiedział pan burmistrz, że budżet jest optymalny, a my radni chcemy go jeszcze doptymalizować, bo zabraklo nam tam inwestycji, jak na przykład te boiska przy szkołach podstawowych nr 1 i nr 3, jak ulice Azaliowa, Brzoskwiniowa i inne ulice na osiedlu Północ, o które wielokrotnie prosił pan radny Włodarczyk, ulica Inżynierska, o której mówila pani radna Żbikowska, ulica Polna, o której mówił pan radny Ćwiek. Chcemy ten budżet przyjąć, bo też nam zależy i wspólnie jesteśmy odpowiedzialni za nasze miasto - dodał radny.

Nie możemy iść w tym kierunku.....
W obronie szkół i instytucji stanął Sławomir Czaplicki.
- Co powinno nami kierować? Nie polityka, nie partykularne interesy, nie gra na siebie, nie indywidualne ambicje, nie kierowanie się politycznymi dyspozycjami, tylko głosem własnego sumienia i głosem naszych mieszkańców. Dbałością o ogół, a nie o wybrane sprawy, grupy interesów, czy wąskie obszary. Dbałością o całe miasto i wszystkich jego mieszkańców. Projekt budżetu zaproponowany przez pana burmistrza, a dyskutowany przez nas od długiego już czasu wymaga konsensusu, współpracy i działania ponad podziałami. Wymaga działania razem, a nie z pozycji siły wynikającej z większości głosów. Powinniśmy odsunąć na bok, jakiekolwiek kwestie przynależności, poglądów i skupić się na reprezentacji mieszkańców, którzy wybrali nas po to, aby działać dla dobra wspólnego. Przyjęcie tego budżetu zapewni stabilne funkcjonowanie Miasta, realizację zadań na rzecz mieszkańców i szanse na rozwój. Spokojną pracę w szkołach, instytucjach miejskich. Pozwoli na realne wykonanie zaplanowanych działań i wpisywanie nowych, w miarę pojawiających się możliwości. Jednak proponowane przez radnych PPP i PiS zabranie 400 tysiecy złotych przasnyskiej oświacie w sytuacji, kiedy przekazywana przez rząd subwencja oświatowa nie pokrywa w żadnym chyba samorządzie faktycznych potrzeb – postawi szkoły, nauczycieli, dyrektorów, ale też uczniów i rodziców pod ścianą - przed dylematem koniecznych zmian w arkuszach organizacyjnych, ograniczeniem oferty edukacyjnej, zajęć pozalekcyjnych, zajęć kształcących nasze dzieci. Ta próba zabrania pieniędzy szkołom i przedszkolom zachwieje ich funkcjonowaniem i wprowadzi potężne problemy, które uderzą ostatecznie w uczniów – nie możemy iść w tym kierunku. Proponowane przez radnych PPP i PiS zabranie 455 tysięcy złotych z administracji, to być może konieczność zwolnienia co najmniej 5-7 osób osób, a co za tym idzie dramaty rodzin, ale też ograniczenie wykonywania zadań statutowych miasta na rzecz mieszkańców. Teraz, kiedy rysuje się szansa na środki zewnętrzne, na realizację wielu czekających inwestycji - taki plan może doprowadzić do paraliżu i niewydolności urzędu miasta. Proponowane przez radnych PPP i PiS zabranie 200 tysięcy i dodatkowo 145 tysięcy z działu kultury czy promocji miasta i imprez miejskich – to brak pieniędzy oraz koniec wielu miejskich inicjatyw na rzecz dzieci, młodzieży, dorosłych, czy seniorów. To koniec takiego kształtu Jarmarku Staropolskiego, takiego kształtu Dni Przasnysza, koniec pomocy dla stowarzyszeń i klubów, jak GROM Przasnysz, czy MKS Przasnysz w którym jest ponad 200 dzieciaków ale też wielu mniejszych projektów oddolnych, z którymi coraz odważniej występują nasi mieszkańcy - dodał.

Czy miejski klub sportowy upadnie?
W obradach udział wziął także Jacek Klinger, prezes Klubu MKS Przasnysz oraz Bogdan Postek , dowódca przasnyskiej jednostki wojskowej. Oni także postanowili zabrać głos w dyskusji. - Chciałbym, aby to wybrzmiało, nie zawsze tutaj jest przedstawiciel klubu piłkarskiego. Chciałbym powiedzieć, że klub zrzesza około 280 dzieci. Do tego zespół czwartoligowy, czyli około 300 osób. My czerpiemy od miasta korzyści, bo jesteśmy miejskim klubem sportowym. W ramach tej promocji. Chcecie tą promocję praktycznie zniwelować do zera, to chciałbym, żebyście staneli przed tymi ludźmi i powiedzieli, drodzy państwo, nie będzie tego klubu piłkarskiego w naszym mieście. Ja to państwu mówię, jako prezes półroczny dopiero, ale za chwilę powie wam to prezes, który 15 lat był na tym stanowisku. Powiedźcie, że nie będzie czwartej ligii i tego klubu piłkarskiego. Dlaczego? Ponieważ miejski klub sportowy pozyskuje pieniądze od miasta. My dokonujemy wszelkich starań, by zewnętrzne środki też do tego klubu trafiały, ale niestety tak się nie dzieje. Państwo macie możliwość zagłosować, aby tej promocji nie ucinać w ten sposób. Zastanówcie się nad tym, bardzo prosze. To jest 250 dzieciaków, które przychodzi tam po lekcjach, są to dzieciaki, które uczą się w tej szkole, jednej, drugiej i trzeciej - mówił Klinger.
Mimo małych przeszkód odezwał sie także Bogdan Postek. Myślałem, że żołnierz powinien być przerażony na polu walki, ale ja jestem przerażony tym, co tutaj słyszę, na tej sali. Mówi się o przesunięciach. Jakie przesunięcia. Pierwszy raz tu jestem i dla mnie jest to typowe cięcie w podstawowych dziedzinach życia społecznego w Przasnyszu. Nie należę do żadnej partii, nikogo nie popieram, ja bardzo dobrze współpracuję ze starostą, z burmistrzem, z dyrektorami szkół i popieram działania pana burmistrza. Bardzo mi się podobają. Ja wiem, że jednym głosowaniem można zniszczyć wszystko, ale odbudować to, co się zniszczyło będzie bardzo trudno - stwierdził.
Podczas tych obrad, jak i wcześniejszych, czy też z 3 stycznia głos zabierało wielu radnych. Ciężko jest je wszystkie przedstawić. Budżet został uchwalony 9 głosami za i 5, które się wstrzymały. Nie były nici porozumienia. Padały stwierdzenia, że kultura i oświata przejada pieniądze. Trafne słowa zawarła Małgorzata Sobiesiak, dyrektorka biblioteki. - Gdyby instytucje kultury produkowały asfalt nasza biblioteka zapewniłaby zapas na drogi całego miasta. A my dajemy emocje (dobre), uśmiech, wiedzę. Z nami ludzie mądrzeją i stają się lepsi. Chodźcie do bibliotek! Nawet jeśli drogi do nich nie będą asfaltowe.










Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB