Nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Polityka Prywatności    ROZUMIEM

Jako opozycja czuje się źle. Wolałby mieć większą sprawczość

Z Zenonem Szczepankowskim, starostą powiatu przasnyskiego w latach 1999-2018 rozmawiamy o wyborach prezydenckich, Polskim Stronnictwie Ludowym oraz o możliwych kierunkach rozwoju powiatu przasnyskiego. Były starosta opowiada też o swoich planach na działanie Zespołu Medycznych Szkół Policealnych w Przasnyszu, którego został nowym dyrektorem.

– Rok 2018 był dla Pana przełomowy w karierze politycznej. Po wielu latach przestał Pan być starostą powiatu przasnyskiego. Jaką drogą pójdzie dalsza pańska kariera polityczna?

– Dokładnie równo po 20 latach, czyli 5 pełnych kadencjach. Obecnie jestem tak obciążony pracą, że nie myślę o karierze politycznej, bo nie mam na to czasu.

– Jak czuje się Pan na sesjach Rady Powiatu Przasnyskiego jako opozycja?
– Źle. Wolałbym mieć większą sprawczość.

– Jako były starosta jak oceniłby Pan dwa lata pracy obecnego Zarządu Powiatu Przasnyskiego?
– Jako były starosta nie powinienem oceniać obecnego Zarządu, bo ta ocena mogłaby być nieobiektywna.

– W jakim kierunku powinna pójść strategia rozwoju powiatu przasnyskiego w chwili obecnej?
– Miasta takie, jak Przasnysz, czy Chorzele za kilka lat mogłyby być zupełnie inne, gdyby konsekwentnie była zrealizowana nasza strategia. W zasięgu naszych możliwości była budowa już w 2022 r. linii kolejowej Chorzele – Przasnysz – Ciechanów, która w połączeniu z budowaną linią 35 dałaby możliwość bezpośredniego dojazdu do Warszawy, Gdańska, Olsztyna, Ostrołęki, Białegostoku i dalej. To logiczne i opłacalne połączenie, gdyż jest połączeniem przelotowym, a nie bocznicowym. Nasze argumenty zaakceptował nie tylko samorząd wojewódzki, ale także polski rząd i KE. Droga krajowa nr 57 miała zmienić swój przebieg poprzez skierowanie jej od planowanej obwodnicy Pułtuska w kierunku Karniewa. W całości biegłaby poza obszarem zabudowanym, aż do Chorzel. W Przasnyszu, w Chorzelach mogły powstać przepiękne zbiorniki retencyjne z całą obudową rekreacyjno-sportową. Takie inwestycje mają obecnie możliwość 100% dofinansowania. Sieć mniejszych zbiorników mogła powstać we wszystkich gminach naszego powiatu. Dałyby one możliwość nawadniania pól, łąk i sadów. Konsekwentnie należało etapami budować Mazowieckie Centrum Sportów Zimowych. To było możliwe. W Przasnyszu należało kontynuować rozwój szkoły muzycznej i zadbać o szkołę medyczną z korzyścią dla pozostałych szkół średnich, które obecnie stały się za ciasne, a mogły wspierać się synergicznie, co dałoby zupełnie inne szanse życiowe setkom młodych ludzi. Należy uwolnić sprzedaż przedsiębiorcom własność gruntów w strefach gospodarczych. Należy zrealizować w całości projekt naukowo-wdrożeniowy z Politechniką Warszawską i umacniać lokalną uczelnię. Należy zgodnie z przeznaczeniem użytkować inkubatory przedsiębiorczości. Przychód powiatu z tego tytułu może wynieść co najmniej 20 mln zł rocznie. Żałuję najbardziej tego, że to wszystko może zostać odrzucone przez nowy zarząd powiatu.

– Czy pandemia koronawirusa może wpłynąć na dalszy rozwój powiatu przasnyskiego?
– Raczej nie. Odczujemy rykoszetem nieznacznie kryzys ogólnokrajowy.

– Cześć Pańskich działań nie jest kontynuowana, a nowy Zarząd powiatu widzi inne kierunki rozwoju powiatu, co Pan o tym sądzi?
– Nowy Zarząd ma prawo realizować swoją wizję, choć jest inna niż moja. Tym jednak nowe władze nie muszą się przejmować. Radni nas nie wybrali, to znaczy, że nasze plany podobały się mniej niż plany rządzącej obecnie koalicji.

– W zeszłorocznych wyborach parlamentarnych zdobył pan 4137 głosów, jak ocenia Pan swój wynik i czy chciałby Pan spróbować swoich sił po raz kolejny w wyborach do Sejmu RP?
– Następne wybory to odległa perspektywa i nie zajmuję swoich myśli nimi. W ostatnich wyborach liczyłem na lepszy wynik, ale i za ten dziękuję.

– Jako doświadczony polityk lokalny, jak ocenia Pan wynik Władysława Kosiniaka – Kamysza w tegorocznych wyborach prezydenckich?
– Ostatnio zostałem powołany w skład zespołu programowego PSL. Jeśli uda mi się przeforsować swoje propozycje na forum ogólnokrajowym, to PSL będzie miał w przyszłości lepszy wynik.

– Jako wieloletni działacz PSL w naszym regionie, jak widzi Pan odejście elektoratu wiejskiego od Waszego ugrupowania?
– W 125 letniej historii PSL zrobił dużo dobrego dla środowisk wiejskich. Zadbał o, zniesienie pańszczyzny, własność ziemi dla rolników, o wykształcenie młodzieży wiejskiej i jej emancypację, zadbał o dobry start sektora rolnego i przetwórczego we wspólnej Europie. W ostatnich latach PSL zrobił jednak szereg błędów, które nie są porównywalne z zasługami, ale są bliższe czasowo i przez to bardziej rzutujące. Z czasem jednak te drobne potknięcia przestaną się liczyć, a do głosu dojdą sprawy historycznej wagi.

– Niespodziewanie został Pan nowym dyrektorem Zespołu Medycznych Szkół Policealnych w Przasnyszu, jaki kierunek działań pod Pańskim kierownictwem przyjmie ta placówka?
– Kiedy byłem starostą rozwój Medyka postrzegałem w synergicznej współpracy samorządu wojewódzkiego i powiatowego. Podpisana przez nas umowa została zerwana przez nowe władze powiatu. Musimy obecnie sami uporać się z utrzymaniem tej szkoły w Przasnyszu. To bardzo trudna sprawa ze względów prawno-obiektywnych. Planujemy jednak utworzenie nowych kierunków na bazie obecnych uregulowań prawnych. Chcemy też walczyć o zmianę rozporządzenia Ministra Edukacji i Nauki w kierunku umożliwienia kształcenia tak poszukiwanych zawodów jak pielęgniarka, ratownik medyczny, dietetyk itd. Tych kierunków nie możemy obecnie kształcić bo rząd nam zabronił. To wielki błąd odbijający się ogromnym niedoborem tych kadr medycznych w całym kraju.

– Gdyby nie polityka i szkolnictwo, to czym zajmowałby się Zenon Szczepankowski?
– Posiadam uprawnienia budowlane bez ograniczeń w zakresie projektowania i kierowania budowami. Przed pracą samorządową prowadziłem biuro projektów, które miało zlecenia na kilka lat do przodu. Drugą moją profesją jest fizyka i obecnie wykładam ją zarówno na uczelni, jak i w szkole średniej. Lubię swoje zajęcia.

– Czego mieszkańcom powiatu przasnyskiego i sobie życzył by Pan w czasie trudnej sytuacji związanej z pandemia koronawirusa?
– Żebyśmy nauczyli się dbać o siebie nawzajem. Dzisiaj mamy chyba tego deficyt. Dla wielu ludzi ważniejsza jest drobna wygoda niż dbałość o sąsiada. Ludzie chorzy nie chcą poddać się badaniom, bo to łączy się z pewnymi niedogodnościami, nie noszą prawidłowo maseczek, urządzają ryzykowne spotkania, itp.

– Dziękuję za rozmowę
– Dziękuję również

Rozmawiał: Szymon Wyrostek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Slider