Nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Polityka Prywatności    ROZUMIEM

Reklama

Slider

Nasza rozmowa z członkami Klub Seniora „Złocień”. W klubie seniora zawsze panuje rodzinna atmosfera

Klub Seniora „Złocień” w Jednorożcu to idealne miejsce dla osób starszych i samotnych. Tu nie sposób się nudzić. Już w progach klubu słychać gwarne rozmowy, a w powietrzu unosi się przyjazna atmosfera. Seniorzy mogą się tu rozwijać, odkrywać nowe pasje i pielęgnować stare hobby. Tu miejsce znajdzie każdy senior i szybko poczuje się jak członek tej ponad 30-osobowej rodziny! O urokach klubu porozmawialiśmy z jego członkami: Janiną Popiołek, Ewą Pogorzelską, Bogdanem Piotrakiem oraz z kierownikiem placówki Januszem Mizerkiem.
Redakcja: Od kiedy istnieje Klub Seniora „Złocień” w Jednorożcu?
Janina Popiłek: Klub Seniora „Złocień” w Jednorożcu istnieje od 4 stycznia 2019 roku.
R.: Kto był inicjatorem powstania Klubu Seniora i jak do tego doszło?
Janina Popiłek: Urząd Gminy wystąpił o dofinansowanie w ramach programu rządowego „Senior Plus”. Otrzymaliśmy środki dla 30 członków. Należy oddać honor naszemu poprzedniemu wójtowi Krzysztofowi Stancelowi, który zapoczątkował wdrażanie tego projektu i remont budynku klubu. Kiedyś mieściła się tu policja. Odkąd przeniosła się ona do budynku Ośrodka Zdrowia, można powiedzieć, że nieruchomość ta tylko straszyła swoim wyglądem. Teraz po remoncie jest tu przytulnie i ciepło. Jest to miejsce, gdzie możemy miło i przyjemnie spędzać czas, co jest dla nas najważniejsze.
Janusz Mizerek: Od początku istnienia klubu jestem jego kierownikiem. Pamiętam, jak na początku, gdy padł pomysł powstania czegoś takiego w naszej gminie, ze strony urzędników spotkaliśmy się z dużym oporem. Mówiono, że mieszkańcy – seniorzy na pewno tu nie przyjdą. Na szczęście te gdybania się nie sprawdziły. Od stycznia ubiegłego roku, co miesiąc jest nas coraz więcej. Stałych członków jest obecnie 30, ale zdarza się, że przychodzą osoby spoza, tzw. „goście”.
Ewa Pogorzelska: Nasz klub jest otwarty dla każdego, kto ma ochotę przyjść.
Janusz Mizerek: Trzeba dodać, że aby zostać członkiem Klubu Seniora należy mieć ukończone 60 lat.
Janina Popiłek: Z naszego regulaminu również wynika, że członkiem naszego klubu mogą być osoby po 60 roku życia, które są samotne. ale na ten punkt nie patrzymy aż tak krytycznie. Są tu również małżeństwa. Jest także kilka osób przed 60 rokiem życia, które uczestniczą dość systematycznie, ale są to głównie osoby należące do zespołu Kurpie, do którego należą członkinie Koła Gospodyń Wiejskich w Jednorożcu (o KGW z Jednorożca pisaliśmy w poprzednim artykule). KGW przychodzi tu ćwiczyć i szlifować swój repertuar. Okazało się, że nasz członek, pan Bogdan Piotrak ma talent wokalny i dołączył do tego zespołu.
R.: Jak wygląda codzienne funkcjonowanie klubu?
Janina Popiłek: Nasz klub funkcjonuje od poniedziałku do piątku, czasem w soboty. Placówka otwarta jest w godzinach 8:30-16:00. Zdarza się, że gdy mamy potrzebę, spotykamy się w weekend. Nasz kierownik Janusz Mizerek lubi to miejsce tak, jak my, więc i poza dniem codziennym chętnie spędza tu z nami czas.
Janusz Mizerek:  Należy dodać, że my tu wszyscy żyjemy ze sobą jak rodzina. Panowie i panie bardzo się ze sobą zżyli. Nasi członkowie jak Bogdan i Konrad nie wyobrażają sobie życia bez klubu.
Janina Popiłek: Ostatnio pochowaliśmy trzech członków. Gdy dochodzi do tak smutnego wydarzenia, to na Facebooku zamieszczamy post i pod nim podpisujemy się „Rodzina Klubu Seniora”. Janusza nazywamy naszym ojcem.
R.: Jak spędzacie tu czas?
Janina Popiłek: Możemy tu pogłębiać swoje zainteresowania. Rozwijamy swoje pasje. To miejsce to dla nas  ostoja, jakby drugi dom. Jest to inwestycja bardzo trafiona.
Ewa Pogorzelska: Ja w tym klubie zaczęłam pisać wiersze.
Janina Popiłek: Ewa to również obsługa medialna naszego Facebooka  i fotograf.
Ewa Pogorzelska: Działamy nie tylko na terenie gminy. Wyjeżdżamy też na wycieczki, do teatru, kina. Miło wspominamy 3-dniową wycieczkę do Wilna. Pandemia pokrzyżowała nam plany, bo mieliśmy zaplanowany kolejny wyjazd.
Janina Popiłek: Należy dodać, że środki na wyjazdy to zasadniczo fundusze z programu rządowego. Część środków działalność klubu przeznacza samorząd.
Janusz Mizerek:  Środki unijne stanowią ok. 40%, natomiast 60% to środki pochodzące z samorządu.
Ewa Pogorzelska: Kontynuując odpowiedź na pytanie, bierzemy udział w różnych uroczystościach gminnych: festynach, dożynkach.
Janina Popiłek: Ważną częścią naszej działalności jest aktywność fizyczna. Tu w klubie mamy przystosowane pomieszczenie do uprawiania gimnastyki. Dzielimy się na 3 grupy. Grupa liczy po 5-6 osób. Zajęcia prowadzi pan Zbigniew Chyliński. Są to zajęcia ćwiczebno-rehabilitacyjne. Spotkania te odbywają się w godzinach 12-16. Każda grupa ćwiczy około 50 minut.
Janusz Mizerek: Gdy jedna grupa ćwiczy, to panie wykonują rękodzieła. Panowie najczęściej spotykają się w swoim salonie, czyli w sali telewizyjnej.
R.: Wiem, że aktywnie działacie charytatywnie. Jak wygląda Wasza praca na rzecz potrzebujących?
Bogdan Piotrak: Jeśli słyszymy, że coś się wydarzyło i trzeba pomóc, to sami zaczynamy działać. Organizujemy się, żeby temu poszkodowanemu, potrzebującemu pomóc.
Janusz Mizerek:  Nie odmawiamy nikomu, kto do nas się zgłosi.
R.: Jesteście w stanie policzyć, w ilu takich akcjach już uczestniczyliście?
Janina Popiłek: Dla Łukasza Rumińskiego już kilkukrotnie działaliśmy. Zorganizowaliśmy festyn, gdzie nie tylko przekazaliśmy swoje rękodzieła, ale także występował zespół Kurpie. Mogliśmy tu uczestniczyć w dwóch formach.
Janusz Mizerek:  Przy rozliczeniu też oddajemy 1%.
Janina Popiłek: Dla Weroniki Furman, która niestety zmarła, zorganizowaliśmy kiermasz i zbiórkę. Uzbieraliśmy 2915zł. W uzgodnieniu z rodziną część funduszy przekazaliśmy Łukaszowi Rumińskiemu.
Janusz Mizerek:  Osobom, które chciałyby skorzystać z naszego sprzętu też to umożliwiamy. Korzystali z tego również chłopcy Rumińscy. Jeśli ktoś ma takie życzenie, to my jesteśmy chętni podzielić się z potrzebującymi tym, co mamy. Naszą działalność charytatywną nie ograniczamy tylko do naszej gminy. Kiedyś zostaliśmy poproszeni przez pana Dołęgę o przekazanie rękodzieł do Przasnysza na akcję charytatywną, co chętnie uczyniliśmy.
R.: W jakich uroczystościach czy imprezach jeszcze bierzecie udział?
Janina Popiłek: Już nie pamiętam, czy współorganizatorami czy organizatorami byliśmy zeszłorocznego festynu w Jednorożcu. Impreza odbyła się przy kościele.
Ewa Pogorzelska: Ważną inicjatywą są spotkania opłatkowe dla osób starszych, które organizujemy. Jest to bardzo duże przedsięwzięcie, w którym licznie wzięli udział mieszkańcy naszej gminy.
Janusz Mizerek:  Współpracujemy i wzajemnie odwiedzamy się, m.in. z jednorożeckim przedszkolem. Czytaliśmy bajki dzieciakom. Ogólnie rzecz ujmując nie boimy się wyzwań. Śmiało wzięliśmy udział w akcji, gdzie musieliśmy rapować. Tekst napisała nam nasza uzdolniona koleżanka Ewa.
Janina Popiłek: Musimy również wspomnieć o naszych warsztatach kulinarnych. Jest to grupa, która zaopatruje stronę kulinarną.
Ewa Pogorzelska: Wraz z KGW z Jednorożca przygotowaliśmy dożynki gminne. Tak naprawdę bierzemy udział we wszystkich uroczystościach samorządowych. Odbył się także u nas kurs gwary kurpiowskiej – „Letnia Szkoła Dialektu Kurpiowskiego”  i kurs komputerowy, po którym otrzymaliśmy dyplomy.
R.: Czy współpracujecie z innymi klubami?
Janina Popiłek: Tak, bardzo chętnie podejmujemy takie działania. Przyjeżdżają do nas inne kluby albo my je odwiedzamy. Wyjeżdżaliśmy, m.in. do Ostrowi Mazowieckiej na tzw. „wymianę doświadczeń”.
Janusz Mizerek:  Gościliśmy gości z Kazachstanu. Bardzo im się u nas podobało. Wtedy też gościliśmy innych włodarzy z okolic. Odwiedzamy też sąsiadujące organizacje, np. Koło Gospodyń Wiejskich z Żelaznej Rządowej.
R.: Jaki jest Wasz znak rozpoznawalny?
Janina Popiłek: Mamy swoje logo.
Ewa Pogorzelska: Naszym mottem przewodnim jest hasło: „Drzemie jeszcze w nas pokusa, by nie odejść do lamusa”. Cały czas chcemy coś robić.
Janusz Mizerek: Jeśli mamy opcję pokazania się gdzieś w plenerze, to zabieramy ze sobą nasz baner.
R.: Czy istnieje w Waszym kole jakaś hierarchia członków?
Janusz Mizerek:  Pani Janina można powiedzieć pełni u nas rolę sekretarza. Pani Ala Maluchnik jest naszą księgową. Pani Ewa natomiast pełni rolę fotografa.
Janina Popiłek: Pierwsze słyszę (śmiech)! Na początku powstania klubu wspólnie postanowiliśmy, że w naszym klubie nie będzie hierarchii. Wszyscy jesteśmy sobie równi.
Ewa Pogorzelska: Nie chcemy nikogo wyróżniać. Działamy na zasadzie: „kto, co może; kto, co lubi, to robi i się spełnia”. Jesteśmy grupą, która zrzesza różnych ludzi, z różnymi zawodami i pasjami. Każdy wnosi coś innego do naszego zgrupowania.
R.: Co daje Wam uczestnictwo w Klubie Seniora?
Janina Popiłek:Przede wszystkim jest to możliwość rozwijania siebie i swoich pasji. Mogę miło spędzić czas. Nie muszę siedzieć samotnie w czterech ścianach.
Bogdan Piotrak: Dla mnie klub odgrywa bardzo dużą rolę. Trzy lata temu zmarła mi żona. Nie chcę samotnie siedzieć w domu i patrzeć w okno. Dla mnie ten klub jest jak zbawienie. Jestem codziennym bywalcem. Zanim powstał klub u nas, to ja już marzyłem o czymś takim w Jednorożcu. Słyszałem, że w innym miejscowościach powstają takie rzeczy i czekałem, aż u nas zostanie stworzony. Czekałem na to, bo bardzo lubię towarzystwo.
Ewa Pogorzelska: Nie jestem członkinią od powstania klubu. Dołączyłam troszeczkę później, gdy skończyłam 60 lat. Dzięki klubowi rozwinęłam swój talent poetycki. Pan Janusz poprosił mnie o prowadzenie Facebooka Klubu Seniora. Nie chciałam, żeby nasz Facebook wyglądał nudno i szaro. Nie chciałam dodawać tylko samych zdjęć, więc do postów zaczęłam dołączać rymowanki, wierszyki. I tak zaczęłam pisać swoje wiersze. Prawdopodobnie wkrótce moja twórczość zostanie wydana w tomiku, pt.: „Życie pisane wierszem”. Nie mam czasu, by w klubie być codziennie, ale gdy tylko jestem, to robię zdjęcia i umieszczam na Facebooku. Po prostu jestem z tymi ludźmi na bieżąco i miłe spędzam czas. Ludzie tu są bardzo sympatyczni, życzliwi, pomocni dla siebie nawzajem i dla osób z zewnątrz. Atmosfera tu panuje rodzinna.
Janusz Mizerek:  Dla mnie Klub Seniora to praca. Ale to także miejsce, które daje mi dużą satysfakcję. Przez całe swoje życie pracowałem z ludźmi i lubię towarzystwo. Lubię pomagać innym. Śmieję się, że na koniec tej mojej kariery zawodowej, praca tu jest tą wymarzoną.
R.: Jaką rolę pełni Wasz Facebook?
Ewa Pogorzelska: Mamy już ponad 200 polubień naszej strony. Nasz Fanpage oglądają nie tylko seniorzy z naszego klubu, ale także ich dzieci, wnuki, po prostu ludzie z całego świata. Mamy wpisy od osób z Ameryki. Można powiedzieć, że jesteśmy sławni.
Janusz Mizerek:  Nie wszyscy członkowie mają dostęp do Facebooka. Bardzo często Ewa przychodzi i pokazuje nam, co nowego na naszym Fanpagu.  Obserwują nas osoby ze Stanów Zjednoczonych, które tu się urodziły. Wiem, że oni bardzo chętnie do nas zaglądają i są ciekawi, co nowego u nas w Jednorożcu słychać. Można powiedzieć, że oni wręcz tym żyją.
Ewa Pogorzelska: Mój kolega z dzieciństwa Wacław Dybiński, z którym nie widziałem się ponad 50 lat, ogląda mnie na naszych facebookowych zdjęciach.
R.: Czego można Wam życzyć?
Ewa Pogorzelska: Chcielibyśmy, żeby nasz klub nadal funkcjonował, a my żebyśmy mogli się jeszcze bardziej rozwijać i funkcjonować. Zapraszamy każdego, kto zechciałby nas odwiedzić i miło z nami spędzić czas.
R.: Dziękuję Państwu za rozmowę!
Wszyscy: Również dziękujemy
Rozmawiała:EB

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Slider