Nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Polityka Prywatności    ROZUMIEM

Reklama

Slider

Niewidzialny zabójca ludzkości – koronawirus w Peru

Groźny wirus Covid-19 z dużą łatwością i szybkością dotarł do Ameryki Południowej. Nie oszczędził także peruwiańskiej ziemi. Jak wygląda walka z tym niewidzialnym wrogiem? Jak wygląda codzienne życie podczas kwarantanny? O tym wszystkim w tym artykule. Zapraszam do lektury.

Stan wyjątkowy
Będąc tak daleko od Polski i Europy, miałem świadomość, że któregoś dnia, również do Peru dotrze groźny koronawirus. I tak się stało. Pierwszy przypadek odnotowano w Limie, 6 marca bieżącego roku. Mijały dni, i kolejnych zakażonych przybywało. Z dnia na dzień wirus rozprzestrzeniał się po całym kraju. Dlatego też, prezydent Martin Vizcarra, 15 marca po południu ogłosił, że od 16 marca w całym państwie wprowadzony jest stan wyjątkowy.  Wszystko zostało zamknięte: szkoły, uczelnie, kościoły, urzędy. Nawet transport rzeczny został zamknięty. Międzynarodowe loty z Europy i Azji zostały wstrzymane. Ludzie musieli nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości. Nauczyć się żyć w ograniczeniach. Wojsko i policja pojawiła się na ulicach, aby pilnować porządku.
Godzina policyjna – mandaty
Wraz z ogłoszeniem stanu wyjątkowego, została wprowadzona godzina policyjna, która obowiązuje od godz.18:00 do godz. 04:00. Oprócz tego został wprowadzony nakaz noszenia maseczki, która zakrywa usta i nos. Za nieprzestrzeganie tych wytycznych, są nakładane mandaty. Jeśli ktoś wyszedł na ulice w zabronionym czasie, mandat wynosi 430 sole (ok.500 zł ), zaś za brak maseczki mandat wynosi 344 sole (ok. 410 zł). Niedziela, jest dniem, w którym obowiązuje zakaz wyjścia dla wszystkich. W ten sposób prezydent Peru chciał ograniczyć liczbę osób na ulicach. Ludzie w Peru są przyzwyczajeni do ciągłego wychodzenia z domu, dlatego też te zakazy bardzo ograniczają ich swobodę poruszania się. Do banków czy sklepów, aby się dostać, oprócz maseczki na twarzy wymagane są rękawiczki jednorazowe, które mają dodatkowo zapewnić ochronę przed zakażeniem się wirusem. Koronawirus ogranicza wolność ludzi, ale także niszczy gospodarkę i  ekonomię.
Życie z dnia na dzień…
Ogromnym problemem Peru jest sytuacja ekonomiczna. W całym państwie mieszka 32 miliony mieszkańców, z czego 10 milionów mieszka w samej stolicy, Limie. I tutaj zaczyna się problem. Mnóstwo ludzi nie ma stałej pracy, tylko żyje z tego, co sprzeda każdego dnia, i ma zapewnione pieniądze na kolejny dzień, na wyżywienie. W momencie wprowadzenia ograniczeń, mnóstwo ludzi zostało pozbawionych środków do życia. Ludzie zaczynają uciekać z Limy do swoich rodzinnych miejscowości, ale wszystko jest pozamykane. Wszystkie loty z Limy są odwołane. Dlatego przychodzi myśl, że lepiej żyje się ludziom w małych czy większych wioskach w peruwiańskiej dżungli. Tutaj ludzie uprawiają swoje warzywa, owoce, trudnią się połowem ryb, hodowlą drobiu. I nawet bez stałego miesięcznego dochodu, są w stanie przeżyć czas kwarantanny. I z drugiej strony w małych miejscowościach nie ma tak dużego natłoku ludzi. W całym państwie Peru, jest bardzo duża bieda, ludzie, którzy żyją w ekstremalnych warunkach. Do takich rodzin  państwo niesie pomoc w postaci bonów rodzinnych, i paczek żywnościowych. Każdy bon wynosi 380 sole i przypada na jedną rodzinę. Paczki żywnościowe, ich wartość wynosi 80 soli. Niestety, ogromna korupcja w Peru przyczynia się do tego, że nie wszyscy otrzymali bony czy paczki żywnościowe. Nawet na ludzkim nieszczęściu, niektórzy politycy chcą się wzbogacić. Ludzie, którzy mieszkają bardzo daleko od miast, mają utrudniony dostęp do służby zdrowia.
Służba Zdrowia daleko w lesie…w dżungli
Poziom służby zdrowia jest bardzo niski.  W regionie Loreto, czyli obszar peruwiańskiej dżungli, ludzie mają ogromny problem z chorobą przenoszoną przez komary- denga. Każdego roku kilkadziesiąt osób umiera na ten wirus, a państwo nie robi z tym nic. A teraz dodatkowo koronawirus, który zaatakował tak niespodziewanie. Szpitale nie są przygotowane do takiej walki z wirusem, brakuje respiratorów, testów na obecność wirusa, łóżek, środków dezynfekcji. Jedna z kaplic została przeznaczona na salę dla osób zakażonych, gdzie opiekę nad chorymi sprawują siostry zakonne. Dlatego tak bardzo ważne jest, żeby ograniczyć liczbę ludzi na ulicach, aby nie dochodziło do nowych zakażeń. Niektórzy lekarze i pielęgniarki nie chcą pracować i mieć kontakt z zakażonymi. Dlatego też państwo zatrudniło lekarzy z Wenezueli i Kuby, którzy będą wspierać peruwiańską służbę zdrowia.
Program „aprendo en casa” – „uczę się w domu”
Rok szkolny w Peru miał się rozpocząć 16 marca, niestety tak się nie stało. Od 06 kwietnia wprowadzono zdalne nauczanie. Lekcje są dostępne w publicznej telewizji, radiu i przez internet. Niestety, nie wszyscy uczniowie mają komputery w domach, nie mówiąc już o dostępie do internetu. Ministerstwo edukacji ogłosiło, że w tej chwili nie ma daty, kiedy uczniowie powrócą do swoich szkół. Rozważane jest też to, że do końca roku szkolnego (grudzień 2020) lekcje będą się odbywać za pomocą środków masowego przekazu. Także prezydent ogłosił, że 840 tys. uczniów otrzyma tablety z dostępem do internetu. Bardzo dobra inicjatywa, tylko jak uczniowie mieszkający w wioskach, gdzie nie ma dostępu do prądu, będą ładować swoje rozładowane tablety? Od poniedziałku do piątku w telewizji są prowadzone lekcje, a nauczyciele mają nadzorować prace domowe, które wykonują uczniowie. W rzeczywistości nie zawsze to wychodzi. Czas pokaże, czy jeszcze w tym roku szkolnym uczniowie wrócą do szkolnych ławek.
Paweł Stanios

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Slider