Cieszy mnie poznawanie ciekawych ludzi, którzy gestem lub słowem mnie inspirują

P scaled
Z Katarzyną Przybysz, przasnyszanką rozmawiamy o jej pierwszej powieści „Ostatni list do Łucji”, która otrzymuje coraz więcej bardzo dobrych recenzji zarówno wśród znawców literatury, jak i czytelników. Rozmówczyni dzieli się z nami, m.in. swoimi spostrzeżeniami na temat emocji wywołanych przez dostępna w każdej postaci literaturę.
– Pani książka „Ostatni list do Łucji”  robi furorę wśród polskich Czytelników, czy to pierwsza Pani książka?
– Panie Szymonie  „furora” to chyba zbyt mocne słowo. „Ostatni list do Łucji” jest moją pierwszą książką, która powstawała z potrzeby uporządkowania myśli i schowania ich do „szuflady”. Życie nas zaskakuje nieustannie. Prawda?  Dziś każdy może wziąć ją do ręki, a ja mogę powiedzieć, że życie pisze dla nas własne scenariusze.
Cieszę się, że po moją powieść sięga coraz więcej czytelników. Nie liczę tego w liczbie egzemplarzy a jakości wrażeń jakie wywiera i emocji jakie uaktywnia. To chyba cieszy najbardziej.
– Czy odniosła Pani jakieś sukcesy, otrzymała nagrody w dziecinie literatury?
– Wiodę życie oparte na rozwoju ducha. Zawsze ten świat był mi bliższy. Sukcesy życiowe i nagrody postrzegam wyłącznie w tej kategorii. Cieszy mnie poznawanie ciekawych ludzi, którzy gestem lub słowem mnie inspirują. W tym zakresie życie często mnie nagradza i za to życiu jestem wdzięczna. Odpowiadając dosłownie na Pana pytanie to nigdy nie otrzymałam nagrody w dziedzinie literatury i też takowej się nie spodziewam. Pozytywny odbiór moich treści przez czytelnika jest dla mnie najważniejszy.
– Skąd pomysł na tak wzruszającą powieść?
– Jestem osobą wrażliwą z czego osobiście się cieszę. Moje życie jest pełne wzruszeń. To też książka nie mogła mieć  innego charakteru. Żyję według wartości które porządkują mój świat. Zdrowie, rodzina i przyjaźń to dla mnie największe potęgi ludzkiego życia.  Z nich czerpię siłę. Moja powieść porusza tematy i problemy z którymi boryka się mnóstwo ludzi. Problemy które nas zaskakują, które uważamy za niesprawiedliwe. Często też nakładają się na siebie powodując naszą bezsilność. Bardzo chciałam przekazać potencjalnym czytelnikom, że jeśli żyjemy, jesteśmy zdrowi  i mamy przyjaciół wszystko może się zmienić. A nowe które przyjdzie może okazać się dla nas lepsze od tego co straciliśmy. Od samego początku moim zamiarem było aby książka wzruszała. Jeśli w Pana odbiorze taka właśnie jest to ja bardzo się cieszę.
– Kto był pierwowzorem powieści Ingi, głównej bohaterki Pani powieści?
– Fabuła książki jest fikcją literacką. Zupełnie wymyśloną. Zaczynając  pisać powieść głównie chodziło mi o przekazanie emocji związanych z tym czym doświadcza nas życie, bo przecież każdego z nas codziennie doświadcza. Pamiętam, że już po napisaniu kilkunastu stron ja w dalszym ciągu nie miałam pomysłu  jakie zawody będą reprezentować główni bohaterowie. Świat emocji, myśli i doznań głównych bohaterów nie był na nikim wzorowany. To moja własna projekcja.
– Kolejne pytanie może wydać się prozaiczne, jak wydać własną książkę?
-[Śmiech – przyp. red.] … Po prostu trzeba ją napisać. Kwestia wydania to naprawdę drugorzędna sprawa. Przynajmniej tak było ze mną. Niedługo po śmierci mojej mamy wszystkich nas ogarnęła pandemia COVID 19. To był i nadal jest trudny czas znacznie ograniczający relacje międzyludzkie. Spod maseczki nie widzimy uśmiechu a przecież to on jest odzwierciedleniem naszego samopoczucia. Jest reakcją na nasze słowa.  Nadmiar wolnego czasu i konieczność spędzania go wyłącznie z najbliższymi w domu spowodował, że zaczęłam pisać moją „Łucję”, która wówczas nie miała ani tytuły ani zamysłu na wydanie. Mój syn mnie mocno dopingował i gdy tylko robiłam sobie dłuższe przerwy parzył mi herbatę i włączał laptopa. Wersję roboczą przeczytała moja bratowa Ania, która czyta znacznie więcej książek niż ja i namówiła mnie abym wysłała do wydawnictwa, gdyż była pierwszą wzruszoną… Wybrałam Wydawnictwo Agrafka kierując się faktem, że mój potencjalny wówczas wydawca jest pasjonatem literatury i sam pisze. To była szybka decyzja na którą otrzymałam szybką odpowiedź. W kilka miesięcy później w rękach trzymałam już swoją książkę.
– Dlaczego wybrała Pani, akurat taki gatunek literacki, jak powieść?
– Sama lubię czytać powieści. Przenoszę się wówczas w świat bohaterów i mam wrażenie, że stojąc obok  przeżywam i doświadczam ich emocji. Będąc dzieckiem często przed snem tworzyłam w głowie własne projekcje ale wszystkie dotyczyły ludzkich historii opartych na ich wzajemnych relacjach. Dlatego w moim wydaniu mogoła być to tylko powieść.
– Jest Pani absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, czy nie chciała Pani spróbować swoich sił w dziennikarstwie prasowym?
– Jestem osobą spełniającą się zawodowo. Bardzo lubię swoją pracę choć jest odmienna od dziedziny o której rozmawiamy. W mojej zawodowej pracy posługuje się językiem i słowem prawniczym, ustawowym. Bardzo się cieszę, że pomimo tego udało mi się napisać powieść którą w ocenie czytelników i recenzentów lekko się czyta. Dla mnie to niezwykle poruszające.  Dziennikarstwo prasowe wymaga większej aktywności i dyspozycyjności. „Jest temat i szybko trzeba się za niego zabrać”.  Tu śmiech. W literaturze nie ma takiego pośpiechu.
– Jako pisarka i absolwentka dziennikarstwa, co Pani sądzi o coraz większej migracji czytelników w stronę mediów elektronicznych, zwłaszcza Internetu?
– [Śmiech – przyp. red.] Panie Szymonie nie jestem pisarką, a autorką jednej książki. Słowo pisarka mnie krępuje.
Trudno mi się odnieść do tego tematu. Zostałam wychowana na książkach, które były źródłem nie tylko wiedzy ale też  różnego typu emocji. Teraz sama korzystam z Internetu. Muzyki słucham często przez YouTube. To fantastyczne, że mamy takie możliwości i możemy z nich korzystać. Sami musimy zdecydować co wybrać. Fajnie byłoby gdyby rozsądnie korzystać z jednej i z drugiej formy przekazu.  Dla mnie zapach nowej książki kojarzy się z czasami dzieciństwa. Moim synom już niestety nie. Nie jestem zwolennikiem wyłącznie jednej formy, bo żyjemy w społeczeństwie i chcąc poznawać ludzi, czuć się dobrze w ich towarzystwie nie możemy całkowicie izolować się od Internetu, gdzie również toczy się współczesne życie.
– Ten sam Internet potrafi bardzo spłaszczać emocje ludzkie. Inaczej jest w przypadku literatury, która je rozwija. jak zachęciłaby pani młodych ludzi do czytania i poszukiwania własnych emocji, właśnie w literaturze?
–  Ja zachęcam do czerpania z życia tego co ono ma nam do zaoferowania. Nie ważne w jakiej formie. Byle była wartościowa.  Jeśli młodzi ludzie  włączą YouTube i posłuchają pięknych, czystych dźwięków oraz mądrego tekstu to czemu nie Internet? Jeśli na portalach społecznościowych będą obserwować mądrych, wartościowych ludzi lub czytać ciekawe artykuły to czemu nie…? Kwestie przeżywania emocji, szukania wartości w życiu powinna rozpocząć się w domu rodzinnym. Moim największym wyzwaniem w życiu jako matki było pobudzić synów do szukania pasji. Jestem niezwykle dumna i szczęśliwa, że mają coś co ich odpręża ale przede wszystkim wyróżnia. Poprzez co są interesującymi ludźmi. Również dla mnie, bo jazda konna czy piłka nożna są mi całkiem obcymi dziedzinami. Natomiast w kategoriach promowania literatury Internet jest nośnikiem haseł, tytułów, recenzji. Sama promuje książkę w Internecie. Potrafię uronić łzę podczas czytania recenzji i sięgnąć właśnie po tytuł w formie papierowej  do którego zachęca mnie Internet.
– Czym się Pani interesuje?
– Interesuje mnie życie. Jest tak ciekawe i nieprzewidywalne że budzi mój zachwyt każdego dnia. Żyjąc doświadczam, poznaję , smakuję ale przede wszystkim czuję. To cudowna przygoda choć nie zawsze wesoła. W tym życiu Interesują mnie relacje międzyludzkie. Podziwiam i nieustannie zachwycam się ludźmi mądrymi, którzy mają pasję. Lubię ich słuchać. Lubię z nimi być i od nich uczę się najwięcej.
– Jak spędza Pani wolny czas?
– Wiodę normlane życie ale celebruję je każdego dnia. Czas wolny spędzam z rodziną i mam tu na myśli nie tylko męża czy dzieci ale również tatę, braci i ich rodziny. Spotykam się z przyjaciółmi, którzy od lat są lojalni i wierni. Staram się dużo podróżować. Odwiedzać bliskich, którzy niestety mieszkają w odległych częściach Polski.  Przed świętami piekę pierniczki z synem i czytam książki w klimacie świątecznym. Robię wszystko to na co jest pora i na co mam ochotę.  Muzyki słucham wszędzie i zawsze. Nie tylko w wolnym czasie, gdyż jest ona największą siłą do pobudzania i doświadczania przeze mnie różnych emocji i moją największą inspiracją.
–  Pani Plany na przyszłość to…
– Panie Szymonie ja nie wiem, czy Pan wie ile ja mam lat?  [Śmiech – przyp.red.] A tak zupełnie poważnie to z planami nigdy nie wybiegam w przyszłość. Nigdy też nie trzymam ich się kurczowo. Wobec życia jestem bardzo pokorna, bo wiem, że ono w jednej chwili może się zmienić.
W bliskiej przyszłości na horyzoncie pojawia się mój urlop i bardzo chciałabym stanąć na szczycie Szpiglasowego Wierchu, kolejnego mojego dwutysięcznika w polskich Tatrach.   W kwestii literatury, o której dziś rozmawiamy to w głowie oczywiście mam pewien projekt ale chyba zbyt wcześnie aby o tym mówić.
– Czy ma Pani swojego idola, jeśli chodzi o pisarzy?
– Nie mam jednego ulubionego, bo wielu cenię. Natomiast mam swojego ulubionego gitarzystę. Jest nim Gary Moore, który był i nadal jest jedyny, niepowtarzalny.
– Z którą postacią literacką się Pani utożsamia?
– Z żadną. Wciąż się uczę życia. Wciąż się określam.
– Marzenie Katarzyny Przybysz to….
– Marzenia realizuje każdego dnia. Samo to że żyję i jestem zdrowa jest spełnieniem moich marzeń. Natomiast jeśli pyta Pan o marzenia nieśmiałe, skrywane gdzieś w zakamarkach mojej duszy to oczywiście jest jedno – miesiąc w górskiej chacie w Alpach szwajcarskich.
– Dziękuję za rozmowę
– Dziękuję również
Rozmawiał: Szymon Wyrostek, fot. SZW

Zapisz się na darmową prenumeratę Kuriera Przasnyskiego!

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

×