Nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Polityka Prywatności    ROZUMIEM

REKLAMA

„Audeamus iura nostra defendere” czyli miejmy odwagę bronić praw naszych

O zawodzie adwokata i jego pracy w czasie pandemii rozmawiamy z Andrzejem Bieńkowskim, adwokatem pochodzącym z Przasnysza. Nasz rozmówca opowiada również o swojej drodze zawodowej i o możliwych wyborach dla młodych adeptów prawa z zaznaczeniem naczelnego hasał adwokatury polskiej, które brzmi „Prawo Ojczyzna Honor”.

– Gratuluję Panu wyboru do Wyższej Komisji Rewizyjnej na XIII Krajowym Zjeździe Adwokatury. Co to dla Pana oznacza?
– Adwokatura zorganizowana jest na zasadach samorządu zawodowego, a jego organizacja jest dwustopniowa. Na poziomie izbowym funkcjonuje Okręgowa Rada Adwokacka z kierującym jej pracami dziekanem, a także Komisja Rewizyjna, Sąd Dyscyplinarny, oraz izbowy Rzecznik Dyscyplinarny. Z kolei, na poziomie krajowym działa Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, Naczelna Rada Adwokacka, Wyższy Sąd Dyscyplinarny, Rzecznik Dyscyplinarny Adwokatury i Wyższa Komisja Rewizyjna, której członkiem zostałem wybrany. Zadaniem Wyższej Komisji Rewizyjnej jest kontrola finansowej i gospodarczej działalności Naczelnej Rady Adwokackiej oraz kontrola wykonywania uchwał Krajowego Zjazdu Adwokatury. Wyjaśnię w tym miejscu, że Krajowy Zjazd Adwokatury to najwyższy organ uchwałodawczy samorządu adwokackiego, swego rodzaju parlament adwokacki, który powołuje wymienione wyżej organy oraz w drodze uchwał określa kierunki działania samorządu adwokackiego na daną kadencję. Kadencja ta wynosi 4 lata.
Z tego względu, powołanie do Wyższej Komisji Rewizyjnej, to dla mnie przede wszystkim duże wyróżnienie. Jest to dla mnie również zobowiązanie, jeżeli chodzi o pracę na rzecz samorządu adwokackiego, z uwagi na zaufanie okazane mi przez koleżanki i kolegów adwokatów z całej Polski. Ten wybór, traktuje jak zobowiązanie do służby na rzecz ochrony praw i wolności obywatelskich. Zgodnie z ustawą – Prawo o adwokaturze, jest to główne zadanie Adwokatury.

– Dlaczego zdecydował się Pan zostać adwokatem?
– Identyczne pytanie zadał mi adwokat – mój przyszły pracodawca i patron, kiedy rozpoczynałem aplikację adwokacja, a był nim ówczesny Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Wówczas właśnie zapytano mnie, dlaczego chcę zostać adwokatem? Zawód adwokata rozumiałem jako tradycyjną rolę obrońcy praw i wolności obywatelskich. Tak postrzegałem ten zawód i taki zawód chciałem wykonywać. Muszę powiedzieć po latach, że ta rola się spełnia. W praktyce zawodowej koncentruje się na reprezentowaniu osób fizycznych, oraz przedsiębiorców, przed sądami różnych instancji, w tym Sądem Najwyższym i Naczelnym Sądem Administracyjnym.
Jak powszechniej wiadomo, adwokat jest takim pomocnikiem prawnym różnych podmiotów, którzy chcą, aby proces w ich sprawie był rzetelny, sprawiedliwy, wydany przez sąd niezawisły, bezstronny oraz właściwy. Taka rola może wydawać się nieco trochę archaiczna, takiego rycerza praw, ale jest ona po prostu wpisana w zawód adwokata. Na tym też polega udział adwokata we wspieraniu sądów w wykonywaniu wymiaru sprawiedliwości.

Wracając do mnie. Dojrzewałem do tego wyboru. Gdy zdecydowałem się na aplikację adwokacką, miałem 28 i za sobą już kilka lat praktyki zawodowej. W trakcie studiów prawniczych pracowałem dużej kancelarii radcowsko-adwokackiej, odbyłem praktyki zawodowe w prokuraturze, w sądzie, a nawet żandarmerii wojskowej. Bezpośrednio po studiach rozpocząłem pracę w sądownictwie administracyjnym, gdzie pracowałem jako asystent sędziego w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

Zawód adwokata wybrałem świadomie. Był on wynikiem mojego doświadczenia, obserwacji i różnych praktyk zawodowych. Zdałem egzamin na aplikację adwokacką, a po trzech latach aplikacji zostałem adwokatem.

– W którym momencie studiów prawniczych następuję moment wyboru co do wykonywanej dalszej profesji?
Myślę, że program studiów- ja akurat jestem absolwentem wydziału prawa Uniwersytetu Warszawskiego – jest dosyć podobny, jeśli chodzi o wszystkie uniwersytety. Są przedmioty, które każdy student prawa musi zakończyć egzaminem pozytywnym. I to jest jedno. Wówczas jest się osobą młodą, bez doświadczenia, z teoretyczną wiedzą prawniczą. Absolwent prawa posiada ogólną znajomości procedury cywilnej, karnej, administracyjnej, znajomość kodeksu cywilnego oraz innych kluczowych dla życia społecznego ustawy. Jednak żeby wykonywać zawód prawnika, niezbędne jest odbycie szkolenia praktycznego. Temu właśnie służy aplikacja. To ona prowadzi nas do tego, abyśmy wykonywali zawód adwokata, notariusza, prokuratora, sędziego, komornika lub radcy prawnego, z odpowiednim przygotowaniem praktycznym. Jak ten wybór się dokonuje? Otóż zachęcam wszystkich młodych adeptów prawa, do takiego podejścia, aby wyboru zawodu dokonać, po odbyciu możliwie jak największej liczny praktyk zawodowych. W trakcie studiów są obowiązkowe praktyki zawodowe. Każdy student jest zobowiązany do odbycia 30 dni praktyk zawodowych, lecz będzie zdecydowanie lepiej dla młodych prawników, jeśli wykorzystają ten czas i będą zdobywać praktyczne umiejętności poza granicami uczelnianego minimum. W istocie adwokat, prokurator oraz sędzia zajmują się prawem karnym, lecz praktyczne wykonywanie każdego z tych zawód jest bardzo różne. Podobnie, czym innym będzie prowadzenie spraw dotyczących nieruchomości przez adwokat, a czym innym związana z tym praca notariusza. Czasami inaczej dany zawód wygląda w teorii, a inaczej w praktyce. Osoby, które zaczynają ze mną współpracę, to wspaniałe młode osoby, które mają głowę pełną wiedzy i widzę, jak uczą się tę wiedzę wykorzystywać. To jest wspaniały moment dla młodego prawnika, kiedy może przełożyć wiedzę podręcznikową na studium konkretnego przypadku i zaproponować rozwiązanie sprawy np. jaki i przeciwko komu skierować pozew do sądu. Nabyciu takich umiejętności służy właśnie aplikacja adwokacka, czyli praktyczna nauka zawodu. Każdy zawodowy prawnik musi przejść takie kształcenie. Podsumowaniem tego etap jest egzamin adwokacki, który składa się z czterech części: prawa cywilnego, karnego, gospodarczego i administracyjnego. Kandydat dostaje konkretną sprawę i w ciągu jednego dnia musi przygotować odpowiedni pozew, apelacją, skargę lub umowę. Warto nadmienić, że po aplikacji adwokackiej, nie wszyscy rozpoczynają wykonywanie zawodu adwokata. Wiele osób, późno przekonuje się, że nie jest to praca, którą są w stanie wykonywać. Bycie adwokatem, to nie przywilej, lecz przede wszystkim obowiązek rzetelnego udzielenia pomocy prawnej. Jest to równoznaczne z koniecznością nieustannego dokształcania się wobec nieustannie zmieniającego się prawa. Po drugie, wymaga przyjęcia odpowiedniej postawy społecznej, nastawienia na wspieranie osób potrzebujących pomocy prawnej bez względu na przyczynę ich problemów z prawem. Trzeba uczciwie przyznać, że momentami jest to bardzo trudne również dla nas, dla adwokatów.
Warto zauważyć, że istnieje płynność pomiędzy zawodami prawniczymi. Po zdaniu egzaminu adwokackiej i wykonywaniu zawodu adwokata przez oznaczony okres, można spróbować zmiany profesji np. na zawód sędziego, czy notariusza, a także radcy prawnego. Należy przy tym spełnić kryteria określone ustawą. Oprócz kryterium wykształcenia, aplikacji, doświadczenia, zdanego egzaminu, istnieje też równie istotne kryterium nieskazitelnego charakteru i nieposzlakowanej opinii. Posiadanie tych przymiotów jest wymagane przy wykonywaniu każdego zawodu zaufania publicznego. Na straży tych wartości stoi właśnie samorząd zawodowy.

– Jaka jest różnica miedzy adwokatem, a radcą prawnym?
– Jest mi szczególnie trudno to różnicować, ponieważ jako adwokat, posiadam również uprawnienia radcy prawnego. Różnica jest natomiast spora, ale nie będziemy wracać do czasów starożytnego Rzymu, gdzie pojawia się zawód adwokata, lecz skupimy się na sprawach bieżących związanych z historią Polski w XX wiek. Otóż, Adwokatura jako organizacja samorządu zawodowego i zawód adwokata, została powołana w jednym
z pierwszych dekretów Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Chodzi o słynny dekret
o Palestrze Państwa Polskiego z grudnia 1918 r. który powoływał do życia zawód adwokata
i samorząd adwokacki, jako jedną z kluczowych instytucji w odrodzonej i demokratycznej Polsce. Od tego momentu zawód adwokata jako zawód zaufania publicznego funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Z kolei, zawód radcy prawnego jako samodzielny zawód ustawowy został uregulowany w 1982 r. Obecnie, schemat kształcenia do obu zawodów jest bardzo zbliżony. Różnica pojawia się w momencie wykonywania zawodu. Nie wszystkie uprawnienia które posiada adwokat, są dane radcom prawnym. Radca prawny zatrudniony na umowę o pracę lub pozostający w stosunku służbowym nie może być obrońcą w sprawach karnych. Można powiedzieć, że ustawowy zakaz zatrudnienia adwokatów na umową o prace, to ta najistotniejsza ustawowa różnica pomiędzy tymi zawodami, i dalsze wynikają właśnie z niej. Dziś adwokat nie może być zatrudniony na umowę o pracę, więc jest naprawdę zawodem wolnym i niezależnym. Nikomu nie trzeba chyba uświadamiać, że ta niezależności jest bardzo istotna przy pełnieniu roli obrońcy, czy w sporach obywatela z Państwem. Odwołam się też do tego co mówił mój patron: adwokatura to nie jest tylko zawód, to jest też pewien styl życia.

Trzeba pamiętać, że adwokat jest w służbie państwa i społeczeństwa. My bronimy jednostki. Taką rolę nadał nam ustawodawca. Będąc w służbie państwa, musimy się też temu państwu przeciwstawić wtedy, kiedy to państwo naruszałoby prawo, kiedy próbowałoby uczynić krzywdę jednostce. Czasami zarzut, że adwokat jest zbyt dociekliwy, czepia się procedur, jest wręcz komplementem. To znaczy, że my wypełniamy swoją rolę należycie. Rolę obrońcy praw, którą przydzielona nam wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 r. Jeżeli jest prokurator który ma oskarżać, sędzia który ma oceniać, to powinien też być adwokat – obrońca, który rozwieje pojawiające się wątpliwości. Udział adwokat ma duże znaczenie dla wymiaru sprawiedliwości. Zdarzają się przecież pomyłki urzędowe lub sądowe, których dzięki dociekliwej postawie adwokat można uniknąć. Czasami chodzi przecież
o pomyłki na wagę ludzkiego cierpienia i zdrowia. Musi być też ktoś, kto stanie za człowiekiem, na którego opinia publiczna wydała wyrok bez sądu. Tego wymaga sprawiedliwość, tego wymaga państwo prawa.

Na pewno adwokat bardziej kojarzy się z sądem, niż radca prawny, który pracuje z przedsiębiorcą, czy też z urzędem. Jeśli chodzi o wizualne różnice, adwokaci mają czarne togi i zielone żaboty, a radcy prawni błękitne. Życie prawnicze jest dosyć kolorowe, ponieważ prokurator ma czerwony żaboty, sędzia purpurowy, natomiast sędzia z Trybunał Konstytucyjnego, biało – czerwony. Togi nie nosi notariusz i komornik, ponieważ pracują poza sądem. Toga adwokacka jest strojem urzędowym. Jej noszenie nie jest jakąś modą zawodową. Są przepisy, które określają strój urzędowy, łącznie z tym, jaką szerokość ma mieć mankiet i jak długa powinna być toga.

W istocie adwokaci i radcowie prawni, wszyscy jesteśmy taką wielką adwokaturą, z uwagi na charakter wykonywanej pracy na rzecz społeczeństwa.

– Wiem, że jest Pan związany z Przasnyszem, co łączy Pana z naszym miastem?
– Mam ten zaszczyt, że, pochodzę z tego miasta. Wiele zawdzięczam Przasnyszowi – także to, że zostałem adwokatem. Największym szczęściem w życiu każdego człowieka jest spotkanie odpowiednich ludzi. Ja miałem to szczęście, że będąc uczniem przasnyskich szkół, spotkałem na swojej drodze wielu wspaniałych ludzi, którzy rozwijali moje pasje, zainteresowania i wspierali w trudnych wyborach. Tych osób, które mógłbym wymienić jest sporo. Są jednak dwie, które chciałbym wymienić w sposób szczególny. Pierwszą z nich jest śp. Pan Czesław Brykała. Był moim nauczycielem historii w Szkole Podstawowej nr 2. Potrafił zainteresować przedmiotem i wykrzesać z młodego człowieka siły, żeby swoją pasję rozwijać. Poświęcał wiele czasu, żeby z nami pracować. Jestem przekonany, że wśród jego wychowanków, jest sporo prawników, adwokatów, radców prawnych, notariuszy itp. To był wybitny nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie. Postać, która odcisnęła bardzo pozytywne piętno na mojej drodze do zawodu adwokata. Ale wtedy jeszcze nie myślałem, że nim zostanę. Wtedy interesowałem się wyłącznie historią i z wypiekami na twarzy, słuchałem wykładów pana profesora oraz rozmawiałem z nim o historii. Dzięki niemu zostałem też laureatem Wojewódzkiego Konkursu Historycznego i tą ścieżką historii podążałem dalej.
W przasnyskim liceum również miałem okazję kształcić się pod okiem wspaniałych pedagogów, m.in. takich jak profesor Maria Kowalska czy profesor Zdzisław Zdziarski, czy profesor Piotr Kołakowski, który wspierali mnie w rozwijaniu zainteresowań.
Zdając maturę, nie myślałem jednak o tym, że będę studiował prawo. Po maturze, zdawałem na prawo na Uniwersytet Warszawski oraz Uniwersytet Jagielloński jako na jeden
z potencjalnych kierunków studiów. Miałem ten komfort, że dostałem się na wszystkie kierunki. Pamiętam jak dziś moment, gdy musiałem wybrać kierunek. Wówczas spotkał mnie śp. Stanisław Nowickim – wówczas już były burmistrz Przasnysza. Zapytał mnie, na jakie studia się wybieram. Odpowiedziałem mu wtedy, że chyba chcę studiować stosunki międzynarodowe lub nauki polityczne z uwagi na historię. A on powiedział mi taką rzecz – jeżeli historia to Twoja pasja, to tę pasję zawsze będziesz mógł realizować, ale nigdy nie będziesz mógł się pasjonować prawem, jeżeli nie skończysz studiów prawniczych. Myślę, że to jest jeden z takich głosów, który mnie ukierunkował. I tak to poszło. Właśnie za sprawą takich serdecznych osób, które potrafiły inspirować, zainteresować, nakierować na takie decyzje, znalazłem się tu, gdzie jestem. Dziękuje im wszystkim bardzo serdecznie.

– Czy często wraca Pan do Przasnysza zarówno w sensie zawodowym jak i prywatnym?
– W Przasnyszu jest moja rodzina, przyjaciele, znajomi, zawsze tam chętnie wracam. Chociaż teraz centrum mojego życia zawodowego i prywatnego jest Warszawa, to sprawy Przasnysza i jego mieszkańców nigdy nie są mi obojętne. Jeżeli mogę to zawsze chętnie angażuję się w lokalne inicjatywy, bo nigdy nie zamierzam rozstać się z miastem, z którego pochodzę. Stąd zawsze się cieszę, gdy mogę coś zrobić dla naszego miasta lub nim. Powiem Panu, że życie czasem bywa przewrotne i jest pełne niespodziewanych zbiegów okoliczności. Otóż , na rynku w Przasnyszu jest tablica upamiętniająca adwokata Adama Bienia- jednego z przywódców polskiego państwa podziemnego podczas II wojny światowej. Los chciał, że aplikacje adwokacką obywałem z jego prawnukiem Maciejem i do dziś łączą nas serdeczne więzi przyjaźni oraz wspólnota zawodowa. Obecnie kancelarię adwokacką razem z prawnukiem Adama Bienia prowadzi moja żona Monika, która też jest adwokatem.

– Na koniec pytanie, które pewnie już dziś nikogo nie dziwi, a mianowicie jak wygląda praca adwokata w czasie pandemii?
– Różne ograniczenia odcisnęły swoje piętno na pracy adwokata. Obserwujemy, że praca sądu, pod względem długotrwałości procesów, która w ostatnim czasie i tak pozostawiała wiele do życzenia, stała się coraz trudniejsza. Bardzo dużo spraw jest odwoływanych, jednak nie można mieć o to do nikogo pretensji. Pandemia nie oszczędza nikogo – ani sędziów, ani adwokatów, ani członków ich rodzin. Pewny novum, które teraz staje się coraz bardziej powszechne są rozprawy w trybie zdalnym. Kiedy tylko sędzia jest w sądzie, a inni uczestnicy procesu, tj. pełnomocnicy, strony oraz świadkowej, komunikują się z sądem przy użyciu specjalnej aplikacji. Można powiedzieć taka telekonferencja przy użyciu specjalnego Skype’a dla sądów. Znakiem czasu jest również to, że do obowiązkowym elementem stroju prawnika obok togi stała się również maseczka.
Jak to wpływa na pracę adwokata? Nie odbywają się rozprawy, wprowadzone są też przepisy, które ograniczają pracę sądu i tu jest coś, co nasze środowisko zauważa i czemu się przeciwstawia, bowiem zwiększa się liczba regulacji, która pozwala decydować sądowi o tym, czy sprawa zostanie rozpoznana w trybie jawnym, czy niejawnym. Środowisko adwokackie zwraca uwagę, że to prawo do sądu, o którym tak często mowa w ostatnich latach, to nie jest tylko prawo do rzetelnego rozpoznania sprawy przez sąd bezstronny i niezawisły, ale to jest też prawo do jawnego rozpoznania sprawy. To strona – pozwany, powód, oskarżony, skarżący – ma zdecydować o tym, czy jej sprawa została rozpoznana na posiedzeniu niejawnym, tj. bez jej bezpośredniego udziału. To obywatel jest dysponentem tego prawa, on może z niego skorzystać lub nie. Natomiast regulacje, które wprowadzono w okresie pandemii, to prawo odbierają. Każda osoba, która miała kontakt z procesem sądowym wie, że kiedy jej adwokat lub bezpośrednio ona sama może stanąć przed sądem i wyłożyć swoje racje – to jest zupełnie coś innego niż napisać pismo. Istotą rzetelnego procesu jest ta rozprawa. Dla nas odejście od jawnego rozpatrzenia sprawy jest zbyt duże. Jako prawnicy, obawiamy się, że jest to rozwiązanie, które może przetrwać pandemię. W istocie to przyspiesza prace sądu, ale w rzetelnym procesie nie tylko o szybkości chodzi. Czasami te czynniki się po prostu wykluczają. Na rzetelny proces sądowy po prostu potrzeba czasu. Czasu aby przeprowadzić wszystkie dowody, czasami nawet te które finalnie mogą być nieprzydatne. Lecz bez ich przeprowadzenia np. przesłuchania świadków wskazanych przez strony, nie sposób o tym zadecydować w sposób obiektywny. Niestety to jest zależność, której bardzo często, nie rozumieją również prowadzące spór sądowy strony. Obywatele w ocenie pracy sądu koncentrują się na prowadzeniu ich sprawy, a nie wszystkich spraw prowadzonych w danym sądzie, czy przez danego sędziego. Powyższe dowodzi chyba, że adwokaci to również trochę rzecznicy sądów, którzy niekiedy muszą brać w obronę sąd przed własnym klientem (sic!).

Jeśli chodzi o pandemię, to nie można nie zauważyć, że tempo rozpoznawania spraw sądowych gwałtownie zmalało. Każdego dnia dostajemy informację, że sprawy są zdejmowane z wokandy. Jesteśmy w trzeciej fali Covid-19 i trzeba to zrozumieć. Jednak, gdy ktoś czeka rok na termin rozprawy i dowiaduje się, że jego sprawa została odwołana, to może być lekko sfrustrowany. Dodatkowo, spiętrzyły się obecnie wszystkie niedoskonałości w organizacji pracy sądów, z niedostateczną obsadą kadrową sądów włącznie. Po prostu, w wielu sądach, sędziów i pracowników sądów jest zbyt mało w porównaniu do liczby spraw, w których mają orzekać. W opinii adwokatów, którzy patrzą na prace sądów z punktu widzenia potrzeby sprawności procesów sądowych, reforma sądownictwa dopiero przed Nami. Jednak zgodnie z dewizą adwokatury: „Audeamus iura nostra defendere” – miejmy odwagę bronić praw naszych. Od tego mamy adwokatów.

Rozmawiał: Szymon Wyrostek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama

Slider