Nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Polityka Prywatności    ROZUMIEM

Reklama

Slider
Slider

„Czy widzisz te gruzy na szczycie”

12 maja 1944 r. w czasie czwartej i decydującej bitwy o przełamanie Linii Gustawa, znanej na całym świecie jako Bitwy o Monte Cassino , ginie kapral Czesław Wejs, żołnierz 2 kompanii 13 Wileńskiego Batalionu Piechoty, 5 Dywizji Kresowej. Czesław Wejs urodził się 20 grudnia 1913 r. w Chorzelach w powiecie przasnyskim, zginał w wieku 31 lat i jest pochowany na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino wraz z 1072 żołnierzami 2 Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa, który także tam spoczywa.

Żołnierze 2 Korpusu znaleźli się na ziemi włoskiej w połowie lutego 1944 r. zorganizowani w korpus składający się z dwóch dywizji piechoty ,brygady pancernej oraz jednostek artylerii i innych służb w liczbie około 50 tys. żołnierzy. W momencie przybycia Polaków front włoski zatrzymał się na tzw. Linii Gustawa, 100 km na południe od Rzymu. Niezwykle korzystne warunki terenowe spowodowały, że właśnie w tym miejscu Niemcy zbudowali bardzo silną linię obronną z dominującym wzgórzem na którym znajdował się słynny benedyktyński klasztor Monte Cassino.
12 stycznia 1944 r. pozycje niemieckie zaatakowali Amerykanie, Brytyjczycy i Francuzi. Pierwsza bitwa o Cassino była niemieckim sukcesem. W czasie miesiąca ciężkich walk alianci ponoszą ciężkie straty. Druga bitwa w dniach 15-18 lutego, to zmagania kolejnych korpusów: nowozelandzkiego, amerykańskiego i brytyjskiego. Zniszczono całkowicie klasztor i miasteczko Cassino u podnóża góry ale Niemcy nie dali się pokonać. Polacy w tym czasie są już w Italii. Działają w ramach słynnej z walk w Afryce Północnej brytyjskiej 8 Armii . Kolumny korpusu posuwają się na północ. W dniach 15-26 marca rozgrywa się kolejna trzecia bitwa i atak ponownie zostaje odparty. Na połowę maja dowództwo alianckie planuje nowa ofensywę o kryptonimie Honker. 10 minut zajęło gen. Andersowi podjęcie decyzji o udziale naszych wojsk w czwartej bitwie o Monte Cassino. Od końca kwietnia następuje luzowanie oddziałów brytyjskich przez Polaków, którzy przybliżają się do nieuchronnej bitwy. Polski korpus będzie atakował w bardzo trudnym terenie górskim, a pas natarcia to ok.2 km frontu, który zaatakują równocześnie dwie polskie dywizje piechoty, a miedzy nimi w wąskiej przestrzeni między dwoma wzgórzami, 593 i Widmem zaatakują polskie czołgi 4 Pułku Pancernego. 3 Dywizja Karpacka ma zdobyć i utrzymać wzgórze 593. Następne oddziały mają zaatakować i zdobyć klasztor. 5 Dywizja Kresowa w pierwszej fazie bitwy ma zająć szerokie na 800 metrów wzgórze nazwane przez naszych dowódców Widmem a następnie poprzez Dolinę Śmierci zaatakować i zdobyć dwa dominujące wzgórza, San Angelo i 575. W tym momencie dochodzimy do historii naszego bohatera. Kapral Czesław Wejs był żołnierzem 13 Wileńskiego Batalionu Piechoty Rysiów, który składał się z 4 kompanii liniowych po 125 żołnierzy podzielonych na 4 plutony po 30 żołnierzy. Był w składzie 2 kompanii dowodzonej przez kpt. Marceliana Czechowskiego. 13 Batalion Rysiów wraz z 15 Batalionem Wilków miał zdobyć i utrzymać wzgórze Widmo. W czasie potężnej dwugodzinnej nawały artyleryjskiej , która rozpoczęła się o godz.23.00 11 maja batalion kaprala Wejsa ruszył z miejsca wyczekiwania na linię zajmowaną przez 14 Batalion Piechoty na wzgórzu 706. 2 kompania podzielona na dwa 55 osobowe oddziały szturmowe ma zaatakować w pierwszym rzucie. Wielu polskich żołnierzy po przeżyciu niesamowitej kanonady artyleryjskiej obawia się, że po stronie niemieckiej nie będzie czego zbierać , ale to Niemcy siedzą na wyższych wzgórzach chronieni przez dziesiątki bunkrów, zasieków i pól minowych chronionych przez moździerze i dobrze wstrzelaną artylerię. Żołnierze 2 kompanii oprócz własnego uzbrojenia, wielkich ilości amunicji niosą tzw. rury Bengalora do wysadzania zasieków i min oraz ładunki wybuchowe do niszczenia bunkrów o których wiedzą, że jest ich całe mrowie. Mają 30 kilogramowy miotacz ognia moździerze i pancerzownice Piat. W momencie przechodzenia przez wzgórze 706 spada na nich pierwsza z wielu niemieckich nawał artyleryjskich. Są pierwsi zabici i wielu rannych ,wybuchają ładunki niesione przez żołnierzy. Po półgodzinnym uporządkowaniu oddziału dwie grupy szturmowe 2 kompani ruszają w ciemność nocy oświetlanej wybuchami pocisków. Po prawej nie mają nikogo, po lewaj koledzy z 3 kompani kpt. Kolatora. Pierwszą grupę prowadzi ppor. Ryszard Alwinger drugą ppor. Bernard Karge. W jednej z nich jest kapral Wejs .Niestety, dokładne kulisy walki i śmierci Czesława Wejsa nie są znane albo jeszcze nie odkryte, natomiast walka całej 2 kompani szczegółowo opisana przez Malchiora Wańkowicza .Grupa ppor. Alwingera wpada na pole minowe. Giną saperzy ale po zrobieniu przejścia dobierają się do niemieckich bunkrów. Walka jest bezpardonowa, z bliskiej odległości wybijane są załogi bunkrów, dochodzi do walki wręcz, niewielu jest jeńców. Po dwóch godzinach nieustannego boju przy dowódcy jest 20 zdolnych do walki żołnierzy. Grupa szturmowa ppor. Karge atakująca po osi równoległej przy podchodzeniu na Widmo dostaje ogień z czterech niemieckich bunkrów, ginie 6 żołnierzy 5 jest rannych mimo to wdziera się na górę, zaczyna się zdobywanie kolejnych bunkrów. W pierwszej fali wchodzi na Widmo ponad 1,5 tys. polskich żołnierzy trzech batalionów 13,15 i 18. Niemcy wiedząc ,że atakują Polacy, których pogardliwie nazywali turystami Andersa, uprzedzali swoich żołnierzy, że Polacy nie będą brali jeńców. Polacy zdobywają wiele bunkrów za zdobycie których płacą obficie krwią. Około godz. 4 rano płyną do dowództwa meldunki o zdobyciu Widma ale wysyłane są też prośby o przysłanie amunicji, wsparcia i sanitariuszy do ratowania rannych. Przez cały dzień 12 maja toczy się ciężka walka , Niemcy kontratakują , odcinają pomoc dla naszych. Teraz Polacy muszą się bronić i cofać. Oddział ppor. Karge walczy na Widmie aż do 13 maja rano a dowódca ginie jak większość jego żołnierzy. Resztki 2 kompanii wycofują się na wzg.706. Straty kompani: 19 zabitych 43 rannych. Z blisko 500 żołnierzy 13 batalionu po pierwszym szturmie zdolnych do walki jest 182, podobnie jest w pozostałych batalionach. 16 maja rusza kolejny atak. Żołnierze 16 batalionu wdzierają się ponownie na Widmo, ale teraz lepiej zorganizowani, utrzymują wzgórze mimo wielu prób odbicia. Przez zdobyte pozycje rusza kolejny nowy polski batalion i wraz ze zdolnymi do akcji żołnierzami 13,15 i 18 batalionu, które atakowały kilka dni wcześniej, przez cały 18 maja walczą o szczyt San Angelo. Widzą już polska flagę na ruinach Monte Cassino zatkniętą przez żołnierzy atakującej z lewej 3 Dywizji Karpackiej. Już tak niewiele brakuje. 19 maja rano cała niemiecka pozycja jest w polskich rękach. Zwycięstwo!! Po bitwie poległych żołnierzy 5 Dywizji Kresowej chowano na tymczasowym cmentarzu w miejscowości Aquafondata. Tam też spoczął kapral Czesław Wejs. Po kilku miesiącach powstaje Polski Cmentarz Wojenny na polu bitwy u podnóża wzgórza 593, gdzie zostają przeniesieni bohaterowie tej bitwy.
Teraz w wolnej Polsce kiedy można już bez strachu śpiewać „Czerwone Maki na Monte Cassino”. Upamiętnijmy pamięć kaprala Czesława Wejsa nazwą ulicy czy skweru by pamiętać. Nie każde miasteczko czy wioska ma bohatera Bitwy o Monte Cassino.
Kiedy odwiedzisz Polski Cmentarz Wojenny na Monte Cassino, a jesteś synem lub córką naszej mazowieckiej ziemi to przeczytaj napis: „Przechodniu, powiedz Polsce żeśmy polegli wierni w jej służbie”, a dalej będziesz już wiedział co masz zrobić …

IP, Grzegorz Smoliński
Fot. Nadesłane/ Internet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Slider