Granica już dawno została przekroczona […]

fot
Z burmistrzem Łukaszem Chrostowskim rozmawiamy o możliwości zmiany metody naliczania opłat za śmieci. W rozmowie z nami włodarz miasta podkreśla, że nie ma metody idealnej, a przepisy nakazują, aby system się bilansował. Dodaje, że jako „[…] burmistrz i mieszkaniec Przasnysza stop powiedziałem już dawno, ale nie mam wpływu na pewne mechanizmy, w sytuacji, gdy nie funkcjonuje formalny regulator cen na tym rynku”.

– Dlaczego miasto zdecydowało się na zmianę metody naliczania opłat za śmieci?
– Miasto nie zdecydowało się jeszcze na zmianę metody naliczania opłat za odpady komunalne. Zmiana takiej metody jest procesem złożonym poczynając od opracowania projektu uchwały, a kończąc na sesji Rady Miejskiej. Aktualnie analizujemy sytuację z tym związaną.

– Z jakich powodów pod uwagę jest brana tzw. metoda od ilości zużytej wody?
– Taka metoda brana była pod uwagę znacznie wcześniej. Do rozmów na temat tej metody wracamy m.in. w związku z tym, że znacznie wzrosła ilość wyprodukowanych odpadów komunalnych tj. ich tonaż, a co za tym idzie zwiększyły się także i koszty z tym związane. Wynika to z wielu czynników m.in. ilością zadeklarowanych osób, a faktycznie produkujących odpady, ilością produkowanych odpadów, czy wreszcie zmianami cen na rynku odpadów komunalnych. Pokutuje przekonanie, że metoda ta „uszczelnia” system, ponieważ znając średnie zużycie wody na osobę, można przyjąć ile osób taką wodę zużywa. Jeżeli jest tych osób więcej niż zadeklarowanych, to rachunek wydaje się być oczywisty.

– Jakie są pozytywne strony tej metody, a jakie negatywne?
– Na wstępie należy wskazać, że nie ma metody idealnej. Jeżeli miałbym odnieść się do metody od ,,wody”, to z pewnością zwiększone zużycie wody w okresie rozliczeniowym, będzie wskazywało na obecność dodatkowych domowników, co będzie przedkładać się na dodatkową produkcję odpadów komunalnych, a za tym idą także większe opłaty. Oczywiście chodzi o zużycie wody w gospodarstwie domowym, z wyłączeniem zużycia gospodarczego.

– Dotychczasowa metoda naliczania opłat za śmieci od osoby powodowała, że system się nie bilansował, dlaczego?
– Przepisy nakazują, aby system się bilansował. Ten system musi się bilansować. Podniesienie opłaty za odpady komunalne jest najtrudniejszą decyzją, w dodatku ograniczającą decyzyjnie nasz samorząd. Nie ma na to rozwiązania. W przeszłości myślano, aby rozwiązać ten problem poprzez utworzenie Międzygminnego Związku Regionu Ciechanowskiego, ale ten pomysł się nie udał. Aktualnie zmierzamy się z podwyżkami, dużą ilością odpadów i brakiem regulatora cen na tym rynku.

– A jak to wygląda od strony finansowej, ile pieniędzy zabrakło w ostatnim kwartale?
– Liczymy i analizujemy. Aktualnie przedwcześnie, aby szczegółowo określić taką wysokość.

– W pobliskiej Mławie wprowadzono system naliczania opłaty za śmieci od ilości zużytej wody. Spotkał się to ze społecznym oburzeniem i niezadowoleniem, czy władze miasta Przasnysz nie boją się fali niezadowolenia społecznego i hejtu?
– W pierwszej kolejności trzeba wskazać, że metoda naliczania opłat od „wody” jest jedną z metod. Jest to aktualnie etap analiz i rozmów. Sam jestem mieszkańcem Przasnysza i sam jestem niezadowolony z takiego stanu rzeczy.

– Jak będzie wyglądał nowy cennik odbioru odpadów po zmianie metody naliczania?
– Trwają analizy. Na tym etapie trudno mówić o samej metodzie, a już z pewnością o „cenniku”.

– Dlaczego w tak krótkim czasie, od ostatniej podwyżki, system się nie bilansuje?
– Ponieważ stawka nie była już od samego początku bilansująca się. Dodatkowo zwiększyła się ilość odpadów i koszty utrzymania systemu. Duży wpływ na to miała także epidemia, która zamknęła nas w domach, co wzmogło większa produkcję. To zjawisko powszechne, we wszystkich gminach. Tak wskazują zresztą eksperci z tego obszaru.

– Dużo mówiło się o tym, że rozwiązanie problemu śmieciowego musi przyjść od strony rządowej, ale jak na razie nic o tym nie słychać, a system ciągle się nie bilansuje. Gdzie jest granica przy której trzeba powiedzieć stop podwyżkom za śmieci?
– Granica już dawno została przekroczona. Jako Burmistrz i mieszkaniec Przasnysza stop powiedziałem już dawno, ale nie mam wpływu na pewne mechanizmy, w sytuacji, gdy nie funkcjonuje formalny regulator cen na tym rynku.

Rozmawiał: WS

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *