Nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Polityka Prywatności    ROZUMIEM

REKLAMA

Slider

Jak straciłem swoje dzieci…

Kiedy miałem 16 lat, nie sądziłem, kolejne 16 lat sprawi, że stracę niemal wszystko… – tak swoją historię zaczął 32-letni mieszkaniec naszego powiatu. Pasmo życiowych błędów spowodowała, że nasz rozmówca wpadł w nałóg alkoholowy, stracił swoje dzieci i trafił do więzienia za nie płacenie alimentów. Swoją opowieścią chce ustrzec młodych ludzi przed podobnymi błędami, których konsekwencje ponosi się do końca życia.

– Chcę opowiedzieć historię mojego dotychczasowego życia , ku przestrodze młodym ludziom… – mówi 32-letni mieszkaniec naszego regionu. – Chciałbym aby nikt nie zbłądził tak jak ja… Może zacznę od mojego rodzinnego domu

Nasz bohater wychowywał się w normalnej, kochającej się rodzinie. Nigdy niczego mu nie brakowało, ani miłości rodziców, ani rzeczy materialnych. Mężczyzna zarówno w szkole podstawowej jak i gimnazjum uczył się dobrze.

– Pod koniec III klasy gimnazjum poznałem starszą ode mnie dziewczynę. Zaimponowało mi to, że podobam się dziewczynie starszej i atrakcyjnej – opowiada mężczyzna. – Wtedy zacząłem zaniedbywać szkołę – dopowiada

Mimo wagarowania i zaniedbywania innych obowiązków szkolnych młody mężczyzna skończył gimnazjum. Złożył dokumenty do szkoły średniej i został przyjęty.
– Niestety… wakacje po gimnazjum zmieniły moje życie. Zacząłem okłamywać rodziców. Wychodziłem z domu nie mówiąc kiedy i o której wrócę. Zdarzało się, że nie wracałem na noc. Powodowało to ciągłe kłótnie z rodzicami, zwłaszcza moją mamą – dodaje.

Pod koniec wakacji okazało się, że starsza dziewczyna naszego rozmówcy zaszła w ciążę.
– Miałem wtedy 16 lat, więc bardzo się wystraszyłem, nie miałem pojęcia czy powiedzieć rodzicom czy czekać co będzie dalej… – wspomina mężczyzna. – Wszystko nagle spadło na moja głowę. Nauka w szkole średniej szła mi jak po grudzie. Nie chodziłem do szkoły, mimo że rano wychodziłem z domu .. . – dodaje.

Jednak młody mężczyzna zamiast do szkoły jechał do swojej dziewczyny. Mimo to udało mu się ukończyć pierwszą klasę szkoły średniej.
– Wiedziałem, że muszę być odpowiedzialny za dziecko, chociaż szczerze mówiąc nie potrafiłem zapewnić mu wielu rzeczy, jednak bardzo pokochałem mojego syna – mówi dalej nasz rozmówca.

Kiedy dziecko naszego bohatera miało kilka miesięcy, o całej strawie dowiedzieli się rodzice.
– Trudno im było się pogodzić z tym co się stało i dlaczego powiedziałem im o tym tak późno. Byli w szoku. Ja jednak poczułem ulgę, bo wiedziałem, że moi rodzice zwłaszcza mama wesprą mnie psychicznie… – mówi 32-latek.

Jednak w chwili kiedy mężczyzna zamieszkał ze swoją starszą dziewczyną i dzieckiem zaczęły się przysłowiowe schody. Mężczyzna nie miał pracy, zaczęły się kłopoty finansowe.
– Mimo pomocy moich rodziców mój związek nie przetrwał. Wróciłem do rodziców, ale miałem kontakt z synem podobnie jak moja rodzina. Nawet często mój syn zostawał u moich rodziców na weekendy. Pewnego razu, kiedy matka mojego syna odbierała go od nas z domu, stwierdziła, że to ostatni raz kiedy wszyscy go widzimy. Mimo wielu moich prób zarówno z mojej strony i strony moich rodziców do dzisiaj nie mam kontaktu z synem, a było to ponad 15 lat temu – mówi mężczyzna

Od tego momentu mężczyzna zaczął szukać pocieszenia w alkoholu i tak zaczęły się kolejne kłopoty.
– Najpierw piwo, potem dwa, trzy… ciągle myślałem dlaczego mi tak się wszystko źle układa, ale po piwie humor wracał… – kontynuuje nasz rozmówca.

Na jednej z imprez mężczyzna poznał kolejną kobietę, z którą – jak wówczas myślał – rozpocznie nowy etap w swoim życiu.
– Kolega zapoznał mnie z moją nową dziewczyną. Ja jakby szukałem pocieszenia i zacząłem nową przygodę życia z nową partnerką. Z początku było dobrze, nawet nie był ona zła, że pozwalałem sobie na picie alkoholu. ale kiedy zaszła w ciążę pojawił się taki sam problem jak poprzednio – opowiada dalej.

Mężczyzna znów wrócił do rodzinnego domu, do rodziców. Jednak nadal nie potrafił przestać pić. Nadużywał alkoholu, przez co często wpadał w konflikty z prawem, a partnerka wystąpiła do sądu o obowiązek alimentacyjny.
– Oczywiście nie płaciłem alimentów, a jak coś wpłacałem były to nieznaczne kwoty – wspomina nasz rozmówca. – Starłem się mieć kontakt z córką, ale kłopoty finansowe i nadużywanie alkoholu powodowały to, że popełniałem kolejne błędy życiowe.

Po kilku latach mężczyzna poznał kolejna kobietę, z którą miał kolejne dziecko – syna. Scenariusz jego życia powtarzał się niemal klatka po klatce: pozorne szczęście, problem alkoholowy, brak pracy i pieniędzy, a w konsekwencji powrót do rodzinnego domu. Oczywiście trzecia partnerka oskarżyła go o alimenty. Przez lata mężczyzna uchylał się o obowiązku płacenia, żył z dnia na dzień od czasu do czasu gdzieś pracując.

– Kiedy zostałem skazany za nie płacenie alimentów [wcześniej mężczyźnie za to odebrano prawo jazdy – przyp.red] zacząłem się ukrywać, dalej uchylając się od płacenia alimentów. Moje problemy się nawarstwiały, a mój stan zdrowia pogorszył się. Nie mogłem jeść, ale za to bardzo dużo piłem – wspomina.

Jednak mężczyzna w końcu wpadł w ręce policji.
– Kiedy ukrywałem się u znajomej, któregoś ranka wpadła policja, zostałem zatrzymany tak jak stałem. Byłem boso w samych bokserkach. Odwieziono mnie na komendę jak wielkiego bandytę. Wówczas moja mam przywiozła mi ubranie. To wtedy po raz pierwszy pomyślałem że ją bardzo skrzywdziłem i nie tylko ją – mówi.

Kiedy 32-latek został dowieziony do zakładu karnego, po pierwszym badaniu został zawieziony do szpitala więziennego.
– Mój stan zdrowia spowodowany nadużywaniem alkoholu pogorszył się drastycznie. Miałem halucynacje, drgawki byłem agresywny. Zostałem wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej . Mój stan był ciężki, wątroba uszkodzona. Mogę śmiało powiedzieć, że ledwo uszedłem z życiem.

Po wybudzeniu ze śpiączki nasz bohater trafił do zakładu karnego o zaostrzonym rygorze, dlatego, że ukrywał się za popełnione przestępstwa.
– Trafiłem do celi, gdzie przebywali skazani za napady, a nawet za morderstwa… Po kilku tygodniach spędzonych za kratami więzienia zacząłem trzeźwo myśleć i analizować swoje błędy. Sam doszedłem do wniosku, co jest dla mnie złe, a co powinienem zmienić – opowiada

Młody mężczyzna uczęszczał na terapię uzależnień od alkoholu, terapię stop agresji i na inne zajęcia, które skazany ma obowiązek odbyć przebywając w zakładzie karnym
– Dzięki terapii utwierdziłem się w tym, że dam radę pokonać nałóg. Podjąłem pracę w zakładzie karnym, przestrzegałem regulaminu więziennego, wierząc że staję się lepszy. O wszystkich moich rozterkach, problemach pisałem do moich najbliższych, którzy nigdy nie zwątpili we mnie. Trwali przy mnie przez wszystkie te trudne miesiące. Myślę tu o rodzicach, którzy byli u mnie na każdym widzeniu. Bardzo się ucieszyli, że wyszedłem z najgorszego bagna jakim jest alkohol. Byłem też w ciągłym kontakcie listowym z moją ciocią, ojcem chrzestnym, babcią i bratem ciotecznym. To oni nie tylko psychicznie, i duchowo mnie wspierali. wspierali mnie też finansowo w tym trudnym dla mnie czasie. Jestem im wdzięczny bardzo za te pamięć i wsparcie.

Miesiąc temu nasz rozmówca dostał zgodę na odbycie reszty kary w systemie dozoru elektronicznego.
– Obecnie jestem w domu i wiem jedno, że nigdy więcej nie popełnię błędów, które zniszczyły moje życie. Wiem jedno, że trzeba żyć tak aby nigdy nie trafić w ślepy zaułek, bo ciężko jest z niego wyjść, Mam 32 lata i chcę patrzeć optymistycznie na świat. Trwam w trzeźwości, życzę wszystkim, którzy mają podobne problemy, aby uwierzyli w siebie, że stać ich na walkę z alkoholem, co za tym idzie licznymi problemami związanymi z nadużywaniem go – kończy nasz rozmówca. – Jednak najbardziej żałuję, że straciłem swoje dzieci, że nie mogą się wychowywać razem ze swoim ojcem. Żałuję, że nigdy nie odzyskam tego co mogłem mieć… – dopowiada.

WSZ, RP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama

Slider