Wpadła w spiralę chwilówek, została oszukana i naciągnięta

fot
39-letnia Monika, pochodząca z powiatu przasnyskiego opowiada o historii swoich zadłużeń finansowych, w które wpadła biorąc liczne tzw. „chwilówki”. – Nie były one jeszcze tak popularne jak dziś, ale dostęp do nich był bardzo szybki i łatwy. Niech moja historia będzie przestrogą dla osób liczących na szybki pieniądz, bo stracić można wszystko, nawet zdrowie i życie – przestrzega nasza rozmówczyni.

Historia pani Moniki rozpoczyna się w 2015 roku. Wówczas mieszkała wraz ze swoimi rodzicami w jednej z podprzasnyskich miejscowości. Miała stałą pracę i dobre zarobki. Wszystko w jej życiu było pokładane i niemal zawsze dopięte na ostatni guzik.
– Niestety, któregoś dnia postanowiłam wziąć kredyt. Nie był on duży bo tylko 2 000 złotych. Chciałam jechać na zasłużony urlop, odpocząć w górach z myślą, że nie będę musiała sobie niczego żałować – wspomina kobieta.

Niestety po powrocie naszą rozmówczynię spotkała przykra niespodzianka. Jej szefostwo zadecydowało, że z dnia na dzień zostaje ona zdegradowana, a co za tym idzie jej zarobki znacznie się zmniejszyły.
– Nie wiedziałam jak zareagować. Bałam się przeciwstawić, żeby nie stracić całkiem źródła utrzymania – opowiada. – Właśnie wtedy zaczęły się moje problemy. Przez pierwsze dwa miesiące dawałam radę spłacić kredyt. Później zepsuł mi się samochód i pojawiły się niespodziewane inne wydatki. Pensji, co prawda wystarczyło na opłaty i rachunki, ale przez następne 20 dni od chwili wypłaty, stan mojego konta wynosił raptem kilka złotych – dopowiada.

Niestety pani Monika zaczęła szukać ratunku w… banku. Poszła zaciągnąć kolejną pożyczkę, licząc, że jakoś to będzie. Niestety w chwili, kiedy przyszła pierwsza rata kobieta nie miała już żadnych pieniędzy, miała nawet spore długi u znajomych i przyjaciół.
– Dzień po terminie od razu miałam telefony z banku. Od razu straszono mnie, że wyłudziłam kredyt i jak nie wpłacę raty w ciągu trzech dni to sprawa trafi na policję, a potem do prokuratury. Straszono mnie nawet więzieniem. Niestety nikt z moich znajomych nie był w stanie mi pomóc, ponieważ, był już zapożyczona – mówi nasza rozmówczyni.

Wówczas pani Monika wpadał na pomysł aby wyjścia z sytuacji szukać w Internecie. Kilka razy wpisała w Googlach hasła: „jak wyjść z długów”, „szybka pożyczka dla zadłużonych” czy „chcę szybko pożyczyć pieniądze”. Oferty posypały się lawinowo.
– Mogłam pożyczyć kilku rożnych firm pod 1000 zł do 4000 zł. Czasem nawet były oferty do 7000 zł. W sercu zapaliła się jakaś nadziej, że nie pójdę do więźnia. Zaciągnęłam pierwszą chwilówkę. Nawet nie patrzyłam na warunki. Wystarczyło, że wpisałam swoje dane i wpłaciła 1 grosz n konto pożyczkodawcy. Następnego dnia miała pieniądze już na koncie. Szybko spłaciła zadłużenia. Wtedy nie sądziłam, że nie jest to moja pierwsza taka pożyczka i że przyjdzie mi ją spłacać w nieskończoność – mówi nasza bohaterka.

Kiedy pani Monice wydawało się, że ma wszystko pod kontrolą pomyślała, że przyda się jej odpoczynek. Po blisko roku walki z telefonami przypominającymi o spłatach kredytów i chwilówek, postanowiła trochę zapomnieć o problemach.
– Wzięła chwilówkę na 2000 złotych i pojechałam nad morze. Chciałam się choć na chwilę oderwać o rzeczywistości, w której ciągle ktoś nęka mnie o pieniądze, a to banki, a to windykatorzy, a czasem nawet znajomi, od których pożyczałam coraz większe sumy – wymienia z żalem nasza rozmówczyni.

Po powrocie z wakacji okazało się, że w skrzynce pocztowej na kobietę czeka bardzo dużo niespodzianek, w postaci wezwań do zapłaty. Niektóre z nich były zatytułowane:„ przedsądowe wezwanie do zapłaty”.

– Gdy to zobaczyłam zdałam sobie sprawę, że mam dość. Pomyślałam, co mogą mi zrobić. Nie wyłudziłam żadnego kredytu – mówi kobieta. – Ja tylko nie spłacałam na czas.

Bardzo szybko „niespłacanie na czas” okazało się mieć poważne skutki. Kiedy pani Monika próbowała zaciągnąć kolejną z rzędu chwilówkę okazało się, że jej nie otrzyma ze względu na negatywne wpisy w bazach dłużników.
– To był szok. Nie wiedziałam, że jak spóźniam się z dwoma trzema ratami to ktoś mnie uzna za nieuczciwego klienta – mówi.
Jednak i na taką blokadę po raz kolejny z pomocą przyszedł Internet. Nasza rozmówczyni zaczęła poszukiwać chwilówek bez baz i wpisów o zadłużeniu. Oczywiście takie oferty były dostępne jak grzyby po deszczu.
– Ucieszyłam się, że znów jestem w grze. Niestety to było tylko złudzenie, które przedłużało moją finansową agonię. Zaciągnęła takich chwilówek chyba z 3 czy 4. Dokładnie nie pamiętam. Wiem, że jednymi spłacałam drugie, aby móc wnioskować o kolejne większe kwoty – wspomina pani Monika.

Łącznie pod koniec 2018 roku wszystkich szybkich pożyczek i zobowiązań zebrało się pond 55 000 złotych.
– Telefony od windykatorów i komorników były codziennością. Czasami odbierałam, czasami nie – opowiada. – Na nic zdawały się zmiany numerów telefonów. Po 2-3 tygodniach spokoju zawsze dzwonił jakiś nieznany lub zastrzeżony numer. Nie wiedziała co robić, była do tego stopnia zdesperowana, że brała nowe telefony na abonament, a potem sprzedawałam telefony za grosze, tylko po to aby mieć w portfelu parę złotych. Łącznie miała z 7-8 numerów telefonów. Oczywiście były aktywne przez dwa – trzy miesiące, dopóki operator nie wyłączył usług za niespłacone rachunki – wymienia nasza rozmówczyni.

Kiedy kobieta nie mogła już wziąć żadnej chwilówki, nawet tej akceptującej najdłuższe opóźnienia i komorników, zaczęła pożyczać pieniądze „na procent” od jak sama mówi prywatnych przedsiębiorców.
– Tu był mój największy błąd. Kiedyś przy kawie na spotkaniu ze znajomą zadzwonił do mnie telefon. To był jakiś windykator. Ja miałam po tej rozmowie łzy w oczach. Jednak moja koleżanka znów dała mi nadzieję, jednak ta nadzieja okazała się wielką pułapką – opowiada kobieta. – Znajoma szybko powiedziała, że zna człowieka z miasta, który może mnie poratować pieniędzmi, praktycznie każdą kwotą. Dodała, że on nie potrzebuje zaświadczeń, ani nie sprawdza baz. Wymaga tylko terminowej spłaty. Zgodziłam się. To było w, jak w jakimś śnie. W ciągu kilku minut obcy człowiek przywiózł mi 15 000 złotych. Byłam ucieszona. Nawet dobrze nie znałam szczegółów, spłaty pamiętam tylko dzień. Do dziś kiedy w kalendarzu widzę datę 30, to mam ciarki na plecach – wspomina kobieta.

Rozczarowanie dla pani Moniki było bardzo wielkie i bardzo bolesne. Okazało się, że kiedy 30 danego miesiąc zaniosła człowiekowi z miasta 1500 złotych okazało się, że są to tylko procenty a jej dług nadal wynosi 15000 złotych.
– Nogi się pode mną ugięły, a w środku coś pękło, poczułam żal, strach i nagle przed oczami miałam najgorsze sceny – opowiada ze łzami w oczach pani Monika. – Mężczyzna wziął pieniądze, szybko przeliczył i bezuczuciowo powiedział tylko: „Do zobaczenia 30”.

Nasza rozmówczyni próbowała dzwonić i rozmawiać z koleżanką, która poleciła człowieka z miasta, ale ta jej odparła: „Jesteś dorosła i wiedziałaś co robisz. Nie miej do mnie pretensji. Chciałaś rozwiązania ja Ci je dałam”.
– Jak się później okazało moja – była już – znajoma, za takie polecenie mojej osoby dostała 500 złotych. Ja zostałam z długiem, którego nie mogłam spłacić – opowiada pani Monika. – Spłacałam go tak przez 8 miesięcy. Nawet już nie bałam się telefonów od windykatorów i komorników. Zostawało mi na życie jakieś 400 złotych. Na szczęście mieszkałam z rodzicami. Chyba nie muszę dodawać, że wszystko przed nimi ukrywałam. Na zewnątrz udawałam, że jest ok, ale w środku był zastraszonym wrakiem człowieka.

Przełomowym momentem w historii pani Moniki, jest dzień 30 sierpnia. Jak sama mówi wówczas mleko się wylało, a rodzice dowiedzieli się o wszystkim.
– Nie mogła już spłacać człowieka z miasta. A moja koleżanka, która go poleciła zastawiała na mnie pułapkę. Pod moją nieobecność poszła do moich rodziców i zadzwoniła do mnie. Pamiętam tę rozmowę do dziś. Mówiła z troską, że nie wpłaciłam temu panu pieniędzy, że wie, że to niejedyne moje długi. Dodała spokojnym głosem, że jedynym sposobem na wyjście sytuacji jest zwrócenie się o pomoc do rodziców. Ani przez chwilę nie wspomniała, że to ona wpakowała mnie w to bagno z kasą na procent. Jednak tak bardzo zakręciła mi w głowie, że powiedziałam o wszystkich swoich długach, które opiewały już na ponad 97 tysięcy złotych. Nie wiedziałam, że całą rozmowę słyszała moja mama – wspomina ze smutkiem pani Monika.

Po powrocie do domu kobieta od razu zorientowała się, że jest coś nie tak. Jej rodzice wybuchli krzykiem, zrobili jej niemal karczemną awanturę.
– Jednak po 15 minutowej kłótni moja mama zaczęła płakać, powiedziała, że ja jestem najważniejsza. Dodała, że uda się nam razem z tego wyjść – mówi kobieta.

Rodzice pni Moniki, choć nie należą do najbogatszych, zaciągnęli kredyt pod zastaw domu i spłacili wszystkie zobowiązania swojej córki.
– To było jak zrzucić kamień serca, tego dnia kiedy oddawałam pieniądze człowiekowi z miasta poczułam się lżejsza o 100 kilogramów – wspomina pani Monika. – Wszystkie swojej zobowiązania wpłaciłam zgodnie z umowami, jakie zawarłam z bankami, firmami windykacyjnymi i komornikami. To niesamowite uczucie, kiedy człowiek jest wolny od długów i wie, że nieznany numer nie oznacza kolejnego straszenia sądem czy policją. Wiem, że mogło się to dla mnie skończyć o wiele gorzej. Zapytał mnie pan [dziennikarz Kuriera Przasnyskiego – przyp.red.]czemu nie zgłosiłam całej sprawy na policję… Otóż uznałam, że tak będzie lepiej, że nie miałam żadnych dowodów na to, że ktoś w sposób lichwiarski udzielił mi pożyczki. Dziś, chcę tylko podziękować rodzicom i przestrzec ludzi przed zaciąganiem pożyczek – chwilówek. Wiem, że dziś są one bardzo popularne i stanowią łatwy sposób na pieniądze. Jednak każdą pożyczkę trzeba oddać, prędzej czy później. Nie warto dla 200-300 złotych, marnować sobie zdrowia i życia. Wiem, że moje słowa wyglądają moralizatorsko, ale nie każdy może w takiej chwili liczyć na pomoc, nawet i swoich rodziców – przestrzega nasza rozmówczyni.

Warto nadmienić, że pani Monika zmieniła pracę i miejsce zamieszkania.

WSZ

Zapisz się na darmową prenumeratę Kuriera Przasnyskiego!

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

×