Wszystkich Świętych w oddali zmarłych
Niestety tegoroczny dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny wyglądały znacznie inaczej niż zwykle. Powodem takiej sytuacji jest epidemia koronawirusa. Natomiast w piątek, 30 październik premier polskiego rządu ogłosił, zamknięcie cmentarzy od 31 października do 2 listopada włącznie.
Końcówka października to okres intensywnych prac porządkowych na cmentarzach. Myśli człowieka uciekają wtedy w kierunku tych, których już nie ma. Wspominamy i modlimy się za nieobecnych.
– Mam dziś wolny dzień z pracy i wykorzystuję go na sprzątanie i odwiedziny siostry i taty, którzy tu spoczywają – opowiada pani Barbara Dembińska. – Chciałabym być przy nich 1 listopada… Na tym cmentarzu mam już wielu członków rodziny – brata, babcię, wujków. Postaram się, jak najliczniej teraz odwiedzić bliskich i zapalić znicze. Na Świętym miejscu spoczywają moi teściowie. Liczę, że przed 1 listopadem uda mi się ich odwiedzić. Chcę zrobić to wcześniej, żeby uniknąć tłumów. Dla mnie Wszystkich Świętych trwa już cały tydzień. Kiedyś kwiatki przynosiło się 1 listopada rano. Teraz wszyscy dbają o to dużo wcześniej i teraz już ten cmentarz wygląda dużo odświętniej.
– Jesteśmy tu dzisiaj, 4 dni przed Wszystkimi Świętymi, bo chcemy zadbać o pomniki naszych bliskich zmarłych. Często ich odwiedzamy, ale święto zmarłych to taka okazja do
ponownego posprzątania, przypomnienia sobie o tych, którzy odeszli. Już tyle lat ich nie ma. Wspominamy – jacy byli, co robili – tłumaczy pani Krystyna Bartosiewicz . – Jak co roku chcielibyśmy być tu 1 listopada na różańcu za zmarłych. Trzeba podtrzymać tą tradycję. Odwiedzić groby. Na mszę tego dnia jedziemy na Święte Miejsce , bo tam spoczywają bliscy. Obawa zarażenia koronawirusem jest, ale taka sama jak w pracy. Pracuję w sklepie, więc to ryzyko zawsze jest. Tu w Jednorożcu został pochowany mój wujek, a na Świętym Miejscu pochowani są moi dziadkowie i mój mąż. Dlatego tam jestem bliżej moim sercem. Dbanie o tych, których nie ma to nasz obowiązek. W sprzątaniu wyręczam moich rodziców. Nie zauważyłam tłumów na cmentarzu w tym okresie, bo ludzie przychodzą tu całym rokiem. Tym bardziej jak, ktoś bliższy odejdzie, to jest się częściej na cmentarzu. Ta pamięć o tych, których już nie ma, chyba się zmieniła na przestrzeni lat. Cmentarze odwiedzam całym rokiem. Jeździmy i wspominamy – dodał syn pani Krystyny, Dawid.
– Jesteśmy tu, bo chcemy zadbać o groby najbliższych. To są takie ich domki, w których teraz mieszkają – mówi pani Anna Urbaniak. – Dziś dajemy przykład dzieciom i mam nadzieję, że kiedyś oni tak zadbają o nasze groby. Trzeba pamiętać o zmarłych i okazywać im szacunek. Uczymy tego dzieciaki. Mówimy im o tym, że życie nie kończy się tutaj na ziemi, i że jest ciąg dalszy. Nie wyobrażam sobie nie być tu 1 listopada. To miejsce zmarłych, ich dzień.
Trzeba tu być tego dnia pomimo pandemii. Mam nadzieję, że będzie nam to dane. Co roku nawiedzamy też groby w Parciakach, Żelaznej-Rządowej i Baranowie. Tam spoczywają nasi dziadkowie. Zawsze udajemy się tydzień wcześniej. Choć jesteśmy tu cztery dni przed świętem zmarłych, to cmentarz już wygląda odświętnie i ładnie. Pełno tu kolorowych zniczy i kwiatów, a pomniki są czyste i zadbane. Jest tak, jak co roku. Ludzie chodzą, sprzątają. Odnoszę takie wrażenie, że wszyscy są tu wcześniej, bo boją się, że 1 listopada nie będzie im dane tu być, a cmentarze zostaną zamknięte.
– Cmentarzy nie nawiedzamy tylko we Wszystkich Świętych. O zmarłych pamiętam przez cały rok – opowiadają panie Dobies. – Boimy się, że w tym roku nie będziemy mogły tu być. Boimy się obostrzeń ze strony rządu. Pomimo pandemii trzeba dbać o tych, których już nie ma. Tu spoczywa Jan Dobies, mój dziadek, a babci mąż. Odnoszę wrażenie, że co roku o tej porze było więcej ludzi i było dokładniej posprzątane. Dziś jest tu spokojnie.
Rozmowy z osobami spotkanymi na cmentarzu w Jednorożcu odbyły się 3-4 dni przed Wszystkimi Świętymi. Jeszcze wtedy nikt nie wiedział, że 1 listopada w tym roku będzie miał zupełnie inny wymiar. Dzień Wszystkich Świętych został pozbawiony swojej aury. Rząd zamknął cmentarze, a ludzi postawił przed faktem dokonanym chwilę przed wprowadzeniem ustawy w życie. Ksiądz wychodząc naprzeciw oczekiwaniom władz, zamknął cmentarz na kłódkę. W tym roku 1 listopada okazał się być dniem pamięci i modlitwy za zmarłych z oddali. Wiele osób obawiając się obostrzeń nawiedzało cmentarze
wcześniej. Wielu osobom nie było to dane. Powodów mogło być wiele: oddalone miejsce zamieszkania od cmentarza o kilkaset kilometrów lub praca. Tym, którym udało się to zrobić wcześniej pozostaje satysfakcja, że choć przez chwilę udało im się spełnić tradycję i swój obowiązek. W sobotę, na dzień przed Wszystkim Świętymi można było zaobserwować wiele samochodów, które podjeżdżały pod cmentarz i od razu zawracały. Jeden z kierowców opowiadał, że jechał tu z Łodzi z nadzieją, że uda mu się choć chwilę poczuwać przy grobie bliskich. Nie było mu to dane. Tego dnia, jak co roku pomarańczowa łuna unosiła się nad cmentarzem – choć cmentarz był pusty, a my sercami od tych, którzy tego potrzebowali, byliśmy blisko, choć daleko.
AB
